Dora uśmiechnęła się, bo przecież chyba każdy lubił, kiedy jego pomysły były przyjmowane w pozytywny sposób. Nie zamierzała jednak bardziej naciskać, chyba wyczuwając te odrobinę zawahania lub że Jessie musiał się przez moment namyśleć. Nie każdy chciał mieć zwierzaka, ani też miał warunki do posiadania takowego. Domyślała się też, że przygarnięty przez Kellych pies, mógł stanowić jakiś problem - w końcu kiedy nie były od małego wychowywane z innymi zwierzakami, to chętnie za nimi goniły, a Dora bardzo nie chciała żeby taki kotek musiał się we własnym domu martwić o to, czy go zaraz pies nie pogoni. To stresowałoby za dużo jednostek, tak samo ludzi jak i zwierzaki. Jessie mógł więc się w spokoju namyśleć i porozważać, a Rita pewnie ucieszyłaby się z czegokolwiek innego. No dobrze, może nie czegokolwiek, ale na pewno z czegoś w czym byłaby odpowiednia ilość smaku. To była elegancka młoda dama, a przynajmniej tak się nieco jawiła w oczach Crawleyówny, przynajmniej kiedy jeszcze chodzili do Hogwartu. Przypominała chyba trochę swoją mamę.
- Nie. Miałam w planach tylko antykwariat - poklepała torbę z książkami i przez moment wyraźnie się zastanowiła. - Ale wiesz co? Może skoczylibyśmy na herbatę, skoro już na siebie trafiliśmy? Może coś razem wymyślimy co by chciała twoja siostra? - zaproponowała wesoło, łapiąc go na moment pod rękę i wyciągając z zaułka. Na Pokątnej pełno było kawiarenek, jakaś na pewno by się znalazła, jeśli Kelly tylko miał czas.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.