08.03.2026, 14:09 ✶
-Nie- powiedział stanowczo, odwracając swój pergamin tekstem do blatu i nawet przysuwając go bliżej siebie. -Ponieważ jesteś moim najlepszym przyjacielem i jesteś dla mnie ważny, nie mogę cię tak deprawować, dając ci spisać moje prace. Jeżeli teraz cię tak rozpuszczę, to co z tobą będzie, jak skończymy Hogwart?
Co prawda mieli do tego jeszcze dużo czasu, ale z tyłu głowy zawsze majaczyła ta irytująca myśl Co będzie kiedyś? Poza tym, Hannibal nie miał za bardzo co od Jessiego spisywać, bo tekstu na pergaminach mieli prawie tyle samo.
Jessie może nie miałby większego problemu z porąbaniem drewna, gdyby przyszło im mieszkać w domku w lesie, ale nie była to wizja, która pojawiła się w jego głowie po tych słowach. Gdyby faktycznie doszło do takiej sytuacji - a Jessie miał nadzieję, że do niej nie dojdzie - razem z Jonathanem z pewnością znaleźliby rozwiązanie, które by ich uszczęśliwiło i może przyprawiłoby ojca Hannibala o pęknięcie żyłki na czole. Może Jessiemu udałoby się namówić jego mamę, żeby Hannibal mógł z nimi zamieszkać? Gdyby problemem była liczba pokoi, z pewnością zmieściliby się w pokoju Jessiego, dopóki nie znajdą lepszego rozwiązania. Poza tym Jonathan nie zostawiłby swojego kuzyna na lodzie, więc Hannibal raczej nie miał powodów do zmartwień.
Kiedy Hannibal kontemplował w swojej głowie swoją opinię na temat dziewczyn, Jessie znalazł w książce ciekawostkę na temat Wandeliny, którą jakimś cudem przegapili, i dopisał kilka zdań do swojej pracy, używając synonimów i ładniejszych określeń, wymagających przynajmniej dwóch słów w miejsce jednego, żeby zająć więcej miejsca na pergaminie. Nie była to może na tyle satysfakcjonująca ilość, by ze spokojem ducha zakończyć esej, oddać go i już się nim nie przejmować, ale przynajmniej Kelly nie miał już tego poczucia, że utknął z tematem w jednym miejscu.
-He hej, spokojnie - zawołał cicho i wyciągnął rękę, żeby zatrzymać ramiona Hannibala. -Bo jeszcze sobie albo mi oko wydłubiesz, a opaska na oko nie dodaje już tajemniczości, kiedy się zsunie i widać pusty oczodół.
Również nic nie powiedział bibliotekarce, która zwróciła im uwagę, ale przewrócił oczami. Mogli w końcu plotkować o przeczytanej w książce ciekawostce, nie? W końcu to również była część nauki...
Czy to znaczy, że ty i Electra teraz chodzicie ze sobą?
Brew Jessiego drgnęła.
-Tak. I mam zamiar się jej oświadczyć w łazience, z Martą jako świadkiem. Miałem zamiar ci po tym powiedzieć i zapytać, czy chciałbyś być naszą Flower Girl, ale niespodzianka wypaliła. Chyba jednak poproszę o to wujka Morpheusa.
Dlaczego zazwyczaj, kiedy w rozmowie chłopaków pojawia się imię dziewczyny, a w rozmowie dziewczyna imię chłopaka, pojawia się pytanie "Chodzicie ze sobą?"?
-Han, dopiero co ją poznałem. Poza tym nie bardzo jest w moim typie - wzruszył ramionami i odchylił się na krześle, przez chwilę po prostu przyglądając się Selwynowi. -A więc nigdy jej nie widziałeś, tak? Marty, mam na myśli.