07.03.2026, 23:23 ✶
— W Paryżu? — pisnęła i ponownie zaniosła się płaczem. Jeszcze mogłaby znieść to, że Brynja wyjedzie z tatkiem do innego kraju. Gdyby tak się stało, wciąż mogłaby odnaleźć Urd w ich rodzinnym domu, ale jeśli jej siostra zamierzała opuścić także Skandynawię… jak Brynja miałaby ją w ogóle znaleźć? — Pytałaś mamy, czy możesz jechać? — wyszlochała z wyrzutem. — No oczywiście, że jej nie mówiłaś! Dlaczemu… — urwała, plącząc słowa jak to tylko dzieci potrafiły. — Dlaczemu zawsze jesteś taka uparta, Urdie…
Jej mały palec zacisnął się mocno wokół palca Urd. Była to najprawdziwsza przysięga na świecie, a skoro był sekret, to znaczyło, że nie wszystko zostało jej odebrane. Tajemnicy należały tylko do tych, którzy się kochali.
A potem przyszła pora na ciastka.
Cała powaga przysięgi wyparowała z dziewczyn natychmiast, gdy tylko znalazły się w kuchni. Mała Brynja (z pomocą Urd) podwinęła rękawy aż po łokcie jakby miała dokonać wielkiego kulinarnego wyczynu, mimo że w rzeczywistości rozsypywała więcej mąki wokół siebie.
— Ja zrobię foczki!
Pierwsza foczka wyglądała raczej jak bardzo smutny ziemniak z płetwami. Druga była jeszcze gorsza. Trzecia przypominała dziwnie zdeformowaną gwiazdę.
Jeszcze przez chwilą łzy wisiały na jej rzęsach, ale dziecięce emocje zmieniały się jak tafla oceanu. Kiedy ciastka wylądowały na stole do dekorowania, dziewczynka usiadła po turecku na krześle i bardzo ostrożnie zaczęła smarować jedną z foczek lukrem.
— Ta jest tobą — oznajmiła młodsza selkie. Rzeczona foczka rzeczywiście prezentowała się osobliwie. Lukier, który miał być elegancką obwódką pyska, rozpłynął się nieco na boki, tworząc dwa wachlarze po obu stronach.
Właśnie wtedy ciszę kuchni przeciął dźwięk otwieranych drzwi.
— Panienko Urd! Panienko Brynjo! Na litość Lokiego, co wy robicie o tej porze? — Brynja podskoczyła na zaniepokojony głos Astrid — jednej z wielu kucharek pracujących w rodzinnej posiadłości, której spojrzenie powoli przesunęło się po kuchni. — Panienka jutro wyrusza w podróż do szkoły… Jeśli pan domu zobaczy tę kuchnię, to obie będziecie szorować podłogę do rana.
Jej mały palec zacisnął się mocno wokół palca Urd. Była to najprawdziwsza przysięga na świecie, a skoro był sekret, to znaczyło, że nie wszystko zostało jej odebrane. Tajemnicy należały tylko do tych, którzy się kochali.
A potem przyszła pora na ciastka.
Cała powaga przysięgi wyparowała z dziewczyn natychmiast, gdy tylko znalazły się w kuchni. Mała Brynja (z pomocą Urd) podwinęła rękawy aż po łokcie jakby miała dokonać wielkiego kulinarnego wyczynu, mimo że w rzeczywistości rozsypywała więcej mąki wokół siebie.
— Ja zrobię foczki!
Pierwsza foczka wyglądała raczej jak bardzo smutny ziemniak z płetwami. Druga była jeszcze gorsza. Trzecia przypominała dziwnie zdeformowaną gwiazdę.
Jeszcze przez chwilą łzy wisiały na jej rzęsach, ale dziecięce emocje zmieniały się jak tafla oceanu. Kiedy ciastka wylądowały na stole do dekorowania, dziewczynka usiadła po turecku na krześle i bardzo ostrożnie zaczęła smarować jedną z foczek lukrem.
— Ta jest tobą — oznajmiła młodsza selkie. Rzeczona foczka rzeczywiście prezentowała się osobliwie. Lukier, który miał być elegancką obwódką pyska, rozpłynął się nieco na boki, tworząc dwa wachlarze po obu stronach.
Właśnie wtedy ciszę kuchni przeciął dźwięk otwieranych drzwi.
— Panienko Urd! Panienko Brynjo! Na litość Lokiego, co wy robicie o tej porze? — Brynja podskoczyła na zaniepokojony głos Astrid — jednej z wielu kucharek pracujących w rodzinnej posiadłości, której spojrzenie powoli przesunęło się po kuchni. — Panienka jutro wyrusza w podróż do szkoły… Jeśli pan domu zobaczy tę kuchnię, to obie będziecie szorować podłogę do rana.
i wish you a kinder sea