06.03.2026, 19:23 ✶
W jednej chwili czułem na twarzy mroźny powiew napływający z białych szczytów pokrytych topniejącym śniegiem, w następnej miałem wrażenie, że leżę w samym środku pożaru trawiącego nocą leśną polanę. Podłoże pode mną było gorące, nasiąknięte czymś, co nie chciało wyschnąć. Czy to pot? Dlaczego więc był taki gęsty? Dlaczego czułem, jak skleja mi palce, uniemożliwiając jakikolwiek ruch? Chciałem się obudzić, naprawdę chciałem, ale granica między sypialnią a lasem dawno już uległa zatarciu. Meble stawały się pniami, lampka nocna była jednocześnie słońcem wschodzącym nad pobojowiskiem, którego nie miałem odwagi przestać pamiętać. Byłem uwięziony w pętli, w której każda sekunda trwała wieczność, a każda wieczność była tylko kolejną raną, która nie chciała się zagoić. Raz widziałem łąkę, soczyście zieloną, pachnącą latem, by za mgnienie oka brodzić w błocie, czując na karku gorący, zwierzęcy oddech.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)