03.03.2026, 18:38 ✶
Zamknął oczy, dobrze wiedział, że Millie nie zada mu prostego, anu tym bardziej "normalnego" pytania. Zdecydowanie też sam sobie był winien, bo wykrakał swoją przegraną, może jednak powinien był projektować swoją wygraną i tym sposobem to on by pytał ich, a nie na odwrót? No ale mleko się już rozlało, czy raczej piwo nawarzyło i trzeba je teraz wypić.
Toteż wiedziony przeczucie, że powinien znieczulić się alkoholem, żeby pytanie łatwiej mu poszło później, nie wiedział jeszcze, że to był ogromny błąd. Siedział właśnie z kielichem przy ustach, kiedy jego uszy zarejestrowały pytanie.
Nieomal się zadławił, energicznie odstawił naczynie i zaczął intensywnie kaszleć i klepać się po klatce piersiowej, bo wino trafiło nie tam gdzie powinno. Z załzawionymi oczami, kiedy już się w końcu opanował popatrzył na Millie z wyrzutem "kobieto chcesz mnie zabić", jakby to była jej sprawka. Wyprostował się i otarł oczy, aby odzyskać ostrość widzenia, po czym zerknął na Basilius z wdzięcznością. Ah jego rycerz na białym koniu.
- Jakkolwiek to kusząco, to myślę, że to nie przejdzie i te pytanie będzie wracać do nas lepiej niż bumerang rzucony przez aborygenów - westchnął prostując się i wiercąc na krześle. Rzucenie żartobliwego "kurde nie wiem, najpierw chciałbym spróbować z kobietą" było kuszące, ale próbujące go utopić wino zabrało ten cały komizm odpowiedzi, riposta powinna być cięta, nie śnięta...
- Nie... W sumie to nie wiem. Nigdy o tym nie myślałem do tej pory. - powiedział marszcząc brwi, bo faktycznie do tej pory nigdy nie myślał o takiej sytuacji. A teraz? A teraz zasiała w nim ziarenko niepewności.
Toteż wiedziony przeczucie, że powinien znieczulić się alkoholem, żeby pytanie łatwiej mu poszło później, nie wiedział jeszcze, że to był ogromny błąd. Siedział właśnie z kielichem przy ustach, kiedy jego uszy zarejestrowały pytanie.
Nieomal się zadławił, energicznie odstawił naczynie i zaczął intensywnie kaszleć i klepać się po klatce piersiowej, bo wino trafiło nie tam gdzie powinno. Z załzawionymi oczami, kiedy już się w końcu opanował popatrzył na Millie z wyrzutem "kobieto chcesz mnie zabić", jakby to była jej sprawka. Wyprostował się i otarł oczy, aby odzyskać ostrość widzenia, po czym zerknął na Basilius z wdzięcznością. Ah jego rycerz na białym koniu.
- Jakkolwiek to kusząco, to myślę, że to nie przejdzie i te pytanie będzie wracać do nas lepiej niż bumerang rzucony przez aborygenów - westchnął prostując się i wiercąc na krześle. Rzucenie żartobliwego "kurde nie wiem, najpierw chciałbym spróbować z kobietą" było kuszące, ale próbujące go utopić wino zabrało ten cały komizm odpowiedzi, riposta powinna być cięta, nie śnięta...
- Nie... W sumie to nie wiem. Nigdy o tym nie myślałem do tej pory. - powiedział marszcząc brwi, bo faktycznie do tej pory nigdy nie myślał o takiej sytuacji. A teraz? A teraz zasiała w nim ziarenko niepewności.