22.02.2026, 14:08 ✶
Podziękował nieznajomej i wziął sobie kubek z herbatą. Napój nie był specjalnie smaczny, szczególnie dla kogoś, kto pijał na co dzień mieszankę Assam. Normalnie każdy szanujący się Brytyjczyk powstydziłby się choćby myśli o tego rodzaju herbacie: słabej i przesłodzonej. A jednak, w tym momencie taki właśnie napój działał doskonale. Dodawał energii.
– Na razie nie, ale doceniam propozycję. Zależy nam tylko na tym, by wszyscy zachowali spokój i dostali to, czego potrzebują – odparł, rozglądając się wokoło. Całkiem nieźle udało się do zorganizować. Rozdawano koce i herbatę, medycy udzielali pomocy tym, którzy jej potrzebowali, choć oczywiście, z konieczności, było ich za mało. Najtrudniejszym zadaniem okazało się zapanowanie nad tłokiem, zaplanowanie wszystkiego tak, by ludzie nie zaczęli walczyć o zasoby. – Może jednak pani ze mną chwilę porozmawiać, bo ledwo się trzymam na nogach. Jeśli to oczywiście nie kłopot.
Robert musiał wyglądać dość mało wyjściowo z podbitym okiem, ale miał nadzieję, że to nie zadziała na nieznajomą odstraszająco. Zrozumiałby, jeśli taka rozmowa, choćby zwyczajna, byłaby dla niej niewygodna. Tej nocy każdy musiał swoje przecierpieć. Zadaniem Croucha i Ministerstwa było to cierpienie ograniczyć. I zadbać, by azyl w atrium azylem pozostał.
– Obawiam się, że w tym tłumie trudno będzie kogoś znaleźć. Jeśli pani bardzo na tym zależy, mogę załatwić głośny komunikat. Musiałbym tylko wiedzieć, kogo pani szuka. – Przeszedł do miejsca, w którym było minimalnie mniej ludzi. Tam wyciągnął rękę w stronę kobiety. – Nazywam się Robert Crouch.
– Na razie nie, ale doceniam propozycję. Zależy nam tylko na tym, by wszyscy zachowali spokój i dostali to, czego potrzebują – odparł, rozglądając się wokoło. Całkiem nieźle udało się do zorganizować. Rozdawano koce i herbatę, medycy udzielali pomocy tym, którzy jej potrzebowali, choć oczywiście, z konieczności, było ich za mało. Najtrudniejszym zadaniem okazało się zapanowanie nad tłokiem, zaplanowanie wszystkiego tak, by ludzie nie zaczęli walczyć o zasoby. – Może jednak pani ze mną chwilę porozmawiać, bo ledwo się trzymam na nogach. Jeśli to oczywiście nie kłopot.
Robert musiał wyglądać dość mało wyjściowo z podbitym okiem, ale miał nadzieję, że to nie zadziała na nieznajomą odstraszająco. Zrozumiałby, jeśli taka rozmowa, choćby zwyczajna, byłaby dla niej niewygodna. Tej nocy każdy musiał swoje przecierpieć. Zadaniem Croucha i Ministerstwa było to cierpienie ograniczyć. I zadbać, by azyl w atrium azylem pozostał.
– Obawiam się, że w tym tłumie trudno będzie kogoś znaleźć. Jeśli pani bardzo na tym zależy, mogę załatwić głośny komunikat. Musiałbym tylko wiedzieć, kogo pani szuka. – Przeszedł do miejsca, w którym było minimalnie mniej ludzi. Tam wyciągnął rękę w stronę kobiety. – Nazywam się Robert Crouch.