22.02.2026, 00:28 ✶
Narzędziem, którym posługiwała się panna Lestrange, był sporych rozmiarów kryształ obwiązany bordowym rzemieniem. Różowy kwarc? Lub coś do złudzenia podobnego – w niektórych miejscach posrebrzone, konkretnie na krawędziach. To był naprawdę ładny i zadbany okaz. Zapewne cenny, ale nie na tyle, aby przynoszenie go do Lecznicy mogło być uznane za niestosowne lub niebezpieczne w kontekście grasujących wszędzie złodziei. To wszystko było niewypowiedzianym elementem występu. Bo przecież hipnoza była występem.
Im więcej absurdalnych myśli, im bardziej człowiek krążył umysłem od tematu do tematu i zacinał się, tym łatwiej było mu wejść w trans pozwalający jej na modyfikację wspomnień.
– Panie Kelly, pana powieki powoli opadają i to wszystko robi się nużące, ja wiem – mówiła spokojnym, usypiającym głosem, kiedy kamień na rzemieniu bujał się na boki naprzeciw jego twarzy.
Hipnoza
Im więcej absurdalnych myśli, im bardziej człowiek krążył umysłem od tematu do tematu i zacinał się, tym łatwiej było mu wejść w trans pozwalający jej na modyfikację wspomnień.
– Panie Kelly, pana powieki powoli opadają i to wszystko robi się nużące, ja wiem – mówiła spokojnym, usypiającym głosem, kiedy kamień na rzemieniu bujał się na boki naprzeciw jego twarzy.
Hipnoza
Rzut Z 1d100 - 70
Sukces!
Sukces!