21.02.2026, 18:52 ✶
– Na takie śluby to u mnie o jedno dziecko za późno – uśmiechnął się szerzej. Choć sam nie widział w tym sensu, było pewne spostrzeżenie, które Lorraine jako kobiecie mogło umknąć. – Ślub czystości dla mężczyzny brzmi jak pokaz siły woli. Być może pomaga im to utrzymać niezłomność ducha. – Nie mógł jednak, rzecz jasna, mówić za nich, nawet jeśli przysiągł permanentnie się okaleczyć i nosił na ciele całe kręgi pieśni pochwalnych nie odstępujących go na krok. Mimo wstawienia się za ich myślą, nigdy by tego po nich nie powtórzył. No i nie bez powodu, nawet jako osoba głęboko religijna, nigdy nie chciałby znaleźć się w ich sytuacji. Prowadzenie kowenu wydawało mu się już samo w sobie działaniem ponad jego siły. Były sprawy, które chętnie pozostawiał w rękach tych czujących poczucie odpowiedzialności za innych. On sam nie potrafił do końca zadbać o własną córkę.
Ostatnim przystankiem jego wyprawy miał być dom Helloise w Dolinie Godryka. Więc tak – spieszył się, bo taka podróż nawet z użyciem magii była męcząca. Nie miał jednak wielkiego problemu z tym, żeby z nią porozmawiać – z jakiegoś powodu przecież przyszedł tutaj pieszo, a nie wysłał to pocztą. Zresztą, nie przywykł zupełnie do współczesnego stylu życia, w którym wszyscy zapowiadali się sobie listownie tydzień wcześniej. Jego szkoła mówiła, że jeśli chciałeś kogoś odwiedzić, to po prostu do niego zachodziłeś. W najgorszym wypadku mogłeś pocałować klamkę, ale żadna to kara – to normalne, że kogoś akurat nie było w domu.
Jego uśmiech nie pobladł ani na moment. Mimo słuchało się przecież ludzi lubiących robić to co robią i opowiadających o tym z pasją. Słuchał jej więc uważnie, chociaż nie utrzymywał kontaktu wzrokowego. Za bardzo zagapił się na to, co przed nim kładła – jego oczy zamiast śledzić zmiany na jej twarzy, podążały dokładnie tam, gdzie jej opowieść – goniły historię zapisaną na powierzchni naczyń.
– Właściwie, to w takich chwilach warto zapytać mnie o ekspertyzę. Rozumiem wiele języków i pisma runiczne z całego świata. Co prawda nie zawsze udaje mi się wyłapać kontekst, ale... – pochylił się nad znakami, przykładając palec do ust w geście zadumy. Niewątpliwie był odpowiednią osobą do zadawania pytań z kategorii tłumaczeń. Zapewne zarabiałby tak na życie, gdyby się przy okazji nie urodził tak wolnym duchem. Nie bez powodu tak wielu Shafiq kończyło na wykopaliskach lub w urzędach. Sama myśl o zakładaniu krawata wywoływała u niego konwulsje obrzydzenia.
Ostatnim przystankiem jego wyprawy miał być dom Helloise w Dolinie Godryka. Więc tak – spieszył się, bo taka podróż nawet z użyciem magii była męcząca. Nie miał jednak wielkiego problemu z tym, żeby z nią porozmawiać – z jakiegoś powodu przecież przyszedł tutaj pieszo, a nie wysłał to pocztą. Zresztą, nie przywykł zupełnie do współczesnego stylu życia, w którym wszyscy zapowiadali się sobie listownie tydzień wcześniej. Jego szkoła mówiła, że jeśli chciałeś kogoś odwiedzić, to po prostu do niego zachodziłeś. W najgorszym wypadku mogłeś pocałować klamkę, ale żadna to kara – to normalne, że kogoś akurat nie było w domu.
Jego uśmiech nie pobladł ani na moment. Mimo słuchało się przecież ludzi lubiących robić to co robią i opowiadających o tym z pasją. Słuchał jej więc uważnie, chociaż nie utrzymywał kontaktu wzrokowego. Za bardzo zagapił się na to, co przed nim kładła – jego oczy zamiast śledzić zmiany na jej twarzy, podążały dokładnie tam, gdzie jej opowieść – goniły historię zapisaną na powierzchni naczyń.
– Właściwie, to w takich chwilach warto zapytać mnie o ekspertyzę. Rozumiem wiele języków i pisma runiczne z całego świata. Co prawda nie zawsze udaje mi się wyłapać kontekst, ale... – pochylił się nad znakami, przykładając palec do ust w geście zadumy. Niewątpliwie był odpowiednią osobą do zadawania pytań z kategorii tłumaczeń. Zapewne zarabiałby tak na życie, gdyby się przy okazji nie urodził tak wolnym duchem. Nie bez powodu tak wielu Shafiq kończyło na wykopaliskach lub w urzędach. Sama myśl o zakładaniu krawata wywoływała u niego konwulsje obrzydzenia.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr