21.02.2026, 13:08 ✶
Ty odpowiedział niemo Jessie, unosząc brwi. Na całe szczęście nie było tutaj z nimi Jonathana, bo gdyby zobaczył rzeczy, których zobaczyć nie powinien, i zdecydował się podzielić swoim odkryciem z resztą świata, wierząc, że w ten sposób mógłby pomóc chrześniakowi przełamać pierwsze lody, Jessie pewnie zapadłby się pod ziemię.
To, co powiedziała Hestia, dawało sporo do myślenia. Wielu ludzi zachwycało się swoimi idolami najczęściej ze względu na ich wygląd albo talenty sceniczne, nie znając ich od strony prywatnej, która mogła różnić się diametralnie od tego, co pokazywali na scenie. Potem kiedy światło dzienne odsłaniało prawdziwą twarz takiego idola, wyobrażenie zderzało się z prawdą i przychodziło złamane serce i żal do celebrytów. Na całe szczęście osoby znane, z którymi Jessie był dość blisko związany, należały do grona tych normalnych, które mogły różnić się od swojego publicznego wizerunku jedynie w pozytywny sposób. Pokiwał lekki głową.
Odpowiedź Electru sprawiła, że w sekundę się wyprostował i spojrzał na nią, jakby go właśnie spoliczkowała.
-Co? Ja nie... Nie to miałem na myśli- poczuł na karku gorąc, który zaczął włazić mu na uszy.
Czy on właśnie nieumyślnie powiedział Electrze, żeby była ciszej?
-Miałem na myśli, że... Że chyba... chyba im się nudzi i... Ekhem- sięgnął po kubek z grzańcem, żeby zamknąć sobie czymś usta.
Tak właściwie powiedział to z nadzieją, że gapiący się na nich stolik zrozumie aluzję i zajmie się swoimi sprawami, zamiast ich podsłuchiwać. To nie była wina ich stolika, że inni bawią się gorzej w swoim towarzystwie, i dla jakiejkolwiek rozrywki muszą podsłuchiwać innych.
-Właśnie, Henry, jak się robi carbonarę? Jak to się stało, że do tej pory jeszcze nigdy nie jedliśmy carbonary, którą ty przygotowałeś?- dobre jedzenie wzmacniało relacje, a przecież wszyscy tutaj zebrani nazywali się nawzajem przyjaciółmi.
To, co powiedziała Hestia, dawało sporo do myślenia. Wielu ludzi zachwycało się swoimi idolami najczęściej ze względu na ich wygląd albo talenty sceniczne, nie znając ich od strony prywatnej, która mogła różnić się diametralnie od tego, co pokazywali na scenie. Potem kiedy światło dzienne odsłaniało prawdziwą twarz takiego idola, wyobrażenie zderzało się z prawdą i przychodziło złamane serce i żal do celebrytów. Na całe szczęście osoby znane, z którymi Jessie był dość blisko związany, należały do grona tych normalnych, które mogły różnić się od swojego publicznego wizerunku jedynie w pozytywny sposób. Pokiwał lekki głową.
Odpowiedź Electru sprawiła, że w sekundę się wyprostował i spojrzał na nią, jakby go właśnie spoliczkowała.
-Co? Ja nie... Nie to miałem na myśli- poczuł na karku gorąc, który zaczął włazić mu na uszy.
Czy on właśnie nieumyślnie powiedział Electrze, żeby była ciszej?
-Miałem na myśli, że... Że chyba... chyba im się nudzi i... Ekhem- sięgnął po kubek z grzańcem, żeby zamknąć sobie czymś usta.
Tak właściwie powiedział to z nadzieją, że gapiący się na nich stolik zrozumie aluzję i zajmie się swoimi sprawami, zamiast ich podsłuchiwać. To nie była wina ich stolika, że inni bawią się gorzej w swoim towarzystwie, i dla jakiejkolwiek rozrywki muszą podsłuchiwać innych.
-Właśnie, Henry, jak się robi carbonarę? Jak to się stało, że do tej pory jeszcze nigdy nie jedliśmy carbonary, którą ty przygotowałeś?- dobre jedzenie wzmacniało relacje, a przecież wszyscy tutaj zebrani nazywali się nawzajem przyjaciółmi.