• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[28.09.72] Gdy ulatuje dym

[28.09.72] Gdy ulatuje dym
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
20.02.2026, 14:07  ✶  
– Nie jestem pewna, czy nazwałabym to przyjaźnią – stwierdziła z pewnym zamyśleniem. Brenna jako nastolatka chętnie zawracała głowę innym, nie zawsze wyłapując sygnały, że sobie tego nie życzą, ale jako dorosła wiedziała, że niektórzy po prostu nie chcieli kontaktów i narzucała się rzadko. Łatwo też przywiązywała się do ludzi. Ale przybysz ze skandynawskich lądów był spokojny, miły, uczynny, ale i odrobinę zdystansowany i zawsze zajęty swoją pracą. Lubiła Hjalmara, zawsze witała go radośnie i pytała, co u niego słychać, bywało, że przychodziła z zamówieniem albo podrzucała kawałek ciasta, ale też starała się nie przekraczać jakichś granic. – Ale to… może to zabrzmi głupio, ale nazwałabym go dobrym człowiekiem. Takim naprawdę dobrym. Pasujecie do siebie – powiedziała, posyłając Pandorze odrobinę psotny uśmiech, wbrew nerwowości, wciąż czającej się gdzieś w duchu, mimo tego, że chmury na niebie pozostawały tylko chmurami. I że gdy się rozglądała, nie dostrzegała ani śladu dymu ani ognia. – Myślę, że to byłby niezły pomysł, jeśli nie miałby z tym problemu? Myślałam o kupnie czegoś i zaoferowania ludziom, ale… wiesz, mogliby wtedy wziąć to miejsce na cel z mojego powodu.
Bo w końcu jej nazwisko było kojarzone z działaniami przeciwko śmierciożercom. To Pandory niekoniecznie.
– Trzeba by to rozegrać ostrożnie, żeby… nie próbowano uczynić z tego symbolu. Na zasadzie pomocy potrzebującym, nie politycznie, i no na pewno nie mogliby tam być tylko ci, którzy są mugolskiego pochodzenia. Mogłabym pewnie załatwić pomoc paru osób… – Dosłownie, wtedy, gdyby to było przeznaczone tylko dla tych postrzeganych przez śmierciożerców jako „brudna krew”, to byłby cudowny cel. Ale już jedna taka rodzina, a pięć półkrwi? To powinno zadziałać. Można by zorganizować tam coś nawet prowizorycznie, dla tych rodzin, które ucierpiały najbardziej i nie miały szans do zimy odbudować swoich domów… albo tkwiły w przeklętych lokalach, bo nie było miejsca, do którego mogliby pójść. – Ranisz mnie prosto w serce takim niedowiarstwem – westchnęła, dotykając teatralnie klatki piersiowej. – W porządku, mam nadzieję, że się coś się uda. Może… może sytuacja się uspokoi.
A potem Voldemort znowu wszystko rozjebie.
Żyli w naprawdę paskudnych czasach.
Ale niekoniecznie chciała o tym teraz Pandorze mówić.
– Odpoczywałam całe dwa dni po Spalonej Nocy – zapewniła. Szczerze. Wprawdzie dlatego, że była w szpitalu, ale nie musiała się tym chwalić, prawda? – Dobra, rozumiem nagrodę motywacyjną. Ale każda karta z czekoladowych żab jest w porządku – oświadczyła jeszcze, zanim popchnęła furtkę.
*
W środku na naprawdę czekało faktycznie parę rzeczy, przy których umiejętności Pandory odnośnie mechanizmów i renowacji były nieocenione. Brenna zaś przynosiła, odnosiła i poza tym tam, gdzie to mogło na przykład coś ułatwić w naprawieniu na stałe, używała magii. Trochę przy tym eksperymentowała – niezauważalne dla postronnego, ale dla niej zawsze była to okazja do ćwiczeń, a starała się o takie rzeczy dbać, nie chcąc wyjść z wprawy, zaś kształtowanie... po prostu lubiła próbować z nim zupełnie nowych rzeczy. Na jak długo da radę zmaterializować rzeczy, które zwykle znikały w ciągu paru minut? Czy da się udoskonalić to zaklęcie, łącząc kształtowanie z transmutacją? Gdy nie musiała robić niczego skomplikowanego, plotkowała wesoło z Pandorą, i może trochę mniej wesoło, za to z zaangażowaniem z sąsiadką, starszą panią, która sama niewiele mogła zrobić, bo ani nie była bardzo potężną czarownicą, ani nie znała się na magicznych przedmiotach. Tak czy inaczej – w ciągu kolejnych dwóch godzin uwinęły się z częścią rzeczy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1767), Pan Losu (51), Pandora Prewett (2071)




Wiadomości w tym wątku
[28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Brenna Longbottom - 12.12.2025, 19:14
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Pan Losu - 12.12.2025, 19:14
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Pandora Prewett - 16.01.2026, 17:44
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Brenna Longbottom - 19.01.2026, 16:46
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Pandora Prewett - 27.01.2026, 15:09
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Brenna Longbottom - 29.01.2026, 10:50
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Pandora Prewett - 15.02.2026, 23:24
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Brenna Longbottom - 20.02.2026, 14:07
RE: [28.09.72] Gdy ulatuje dym - przez Pandora Prewett - 15.04.2026, 20:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa