Bardzo łatwo przyszło jej przyjęcie tej nowej rzeczywistości, w której mogła go dotykać, patrzeć mu prosto w oczy, znowu śmiać się przy nim bez obaw, że mógłby to wykorzystać przeciwko niej. Nie spodziewała się, że to może być takie proste, ale dzisiaj, wyjątkowo wszystko jej ułatwiał, być może ona też nie należała tego wieczoru do osób szczególnie zawziętych. Nie czuła potrzeby, by się przed nim bronić, nie widziała ku temu żadnego powodu. Nie, kiedy on zachowywał się zupełnie inaczej, tak jak wtedy, kiedy był najważniejszą osobą w jej małym świecie.
Prosto było do tego przywyknąć, swój wpływ na to miała na pewno brandy, którą w siebie wlali, ale słyszała o tym, że alkohol powodował szczerość, po którą raczej nie chciało się sięgać, niszczył filtry, przesuwał granice, tak było i w tym przypadku. Wiedziała jak na niego reaguje, nie odważyłaby się jednak po tym wszystkim, co sobie robili patrzeć na niego inaczej, niż na swojego wroga, widać to były tylko pozory, które poszły w niepamięć przy pierwszej okazji, kiedy nie do końca panowali nad tym, co działo się w ich głowach. Nie wydawało jej się zastanawianie się nad tym, dlaczego trzymali się od siebie z daleka, to nie miało najmniejszego znaczenia, kiedy wreszcie mogli przestać się pilnować i zrezygnować z tej udawanej nienawiści. Musiała ubierać tę maskę, musiała jakoś radzić sobie z tym, jak wyglądała ich relacja, co wcale nie oznaczało, że sprawiało jej to przyjemność, że wybrałaby dla nich taki los. Wiele razy wspominała tamten czas, gdy byli przyjaciółmi, łapała się na tym, że jej tego brakowało, jak widać nie wszystko było stracone, być może nawet mogli sięgnąć po coś więcej. W tej chwili te różnice, które się między nimi pojawiły nie miały najmniejszego znaczenia, skupiała się tylko i wyłącznie na tym, że wreszcie wszystko toczyło się tak, jak tego chciała, chociaż właściwie w tej chwili sama nie do końca wiedziała czego chciała, no, może poza tym, że wyjątkowo właściwe wydawało się ponownie pocałowanie go.
Nad resztą będzie się zastanawiała później, musiało być jakieś później, nie był to jednak problem na teraz, teraz warto było skupić się na tym, że w końcu było inaczej, lepiej, że on też tego chciał, więc tak jak i ona musiał grać, udawać, że tak bardzo za nią nie przepada. Nie dało się tak łatwo zmienić nastawienia do kogoś zupełnie niespodziewanie, miała rację co do swoich przypuszczeń i teraz dostawała za tym argumenty. Nie, żeby jakoś specjalnie się nad tym zastanawiała, nie myślała jasno, postanowiła więc skupić się po prostu na tu i teraz, kiedyś nadejdzie moment, w którym zacznie rozmyślać, wyjątkowo jednak w tej chwili nie uważała, że słuszne było analizowanie, nie chciała tego robić, rozkładać na czynniki pierwsze, nie tym razem. Tak po prostu miało być, tyle.
Znaleźli się w wieży, wrócili do środka, póki co jednak nigdzie się stąd nie wybierali, to była ich bezpieczna przestrzeń, przynajmniej tej nocy, nie musieli martwić się tym, że ktoś ją zaburzy, mogli tutaj trwać dopóki tylko mieli ochotę, a zdecydowanie w tej chwili jeszcze nie chciała stąd odchodzić. Miała wrażenie, że stworzyli swoją wyjątkową, może nieco pijaną bańkę, w której przez moment mieli być szczęśliwi, to brzmiało jak nie najgorszy plan. Byli ukryci przed całym światem, pozbawieni masek, czy sztucznych odruchów, to było ciekawą odmianą, bardzo ciekawą.
Pocałowali się po raz kolejny, ledwie znaleźli się w wieży, przyciągnął ją do siebie, jakby to było najbardziej właściwe dla niej miejsce, zbliżył usta do jej ust i znowu to zrobili, mogłaby zatracać się w tych pocałunkach bez końca. Nic nie wydawało jej się być w tej chwili bardziej na miejscu, okropnie łatwo było się w tym zacząć zapominać.
- Widzę. - Tak naprawdę to nie do końca widziała, bo miała przymknięte powieki, jednak doskonale wiedziała o czym mówi, czuła to samo, a przynajmniej wydawało się jej, że wypełniają ją podobne uczucia i emocje. Strasznie łatwo było przekroczyć granicę, wystarczyła odpowiednia sytuacja, odrobina alkoholu, a teraz stali przed sobą nie mogąc oderwać od siebie dłoni i ust. Gdyby ta nienawiść rzeczywiście była prawdziwa nie zmieniliby tego w krótką chwilę.
- Strasznie proste, nie wiem dlaczego tak długo zwlekaliśmy, dobrze, że poszliśmy po rozum do głowy. - Wydawało jej się to w tej chwili czymś na kształt oświecenia, przed którym bronili się przez lata. Nie mogła uwierzyć, że tak długo zwlekali z tym, by się do siebie zbliżyć, przecież wszystko, przynajmniej w tej chwili świadczyło o tym, że to było najlepszym, co mogło im się przytrafić, gdyby tak nie było, to na pewno nie czułaby się w ten sposób. Nie brnęłaby w to z taką lekkością, a on by jej nie wtórował.
Uniosła głowę i otworzyła oczy, by na niego spojrzeć, chciała zapamiętać tę chwilę, bo nie spodziewała się, że kiedykolwiek dojdzie do takiego momentu między nimi, widziała uśmiech na jego twarzy, powodował, że ona również się uśmiechała, jak mogłaby nie, kiedy patrzył na nią w ten sposób. To była jedna z najbardziej magicznych nocy w jej życiu, zamierzała do niej często wracać, nie wątpiła, że tak się będzie działo, tak samo, jak do tych innych wspomnień, sprzed lat, kiedy byli swoimi przyjaciółmi.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control