14.02.2026, 20:10 ✶
Uśmiechnęła się uspokajająco do koleżanki, gdy usłyszała ulgę w jej głosie. Zazwyczaj daleka była od natychmiastowych osądów, a ten pomysł naprawdę mógł być całkiem udany. O ile w ogóle zadziała. Napiła się herbaty, pozwalając sobie na chwilę ciszy i mentalnego oddechu. Nie chciała podejść do sprawy z nadmierną ekscytacją, która mogłaby sprowadzić więcej problemów, ale też nie planowała zabijać pomysłu sceptycyzmem - co już było przecież widać. Być może to, co tu planowały naprawdę mogło stać się początkiem czegoś większego? Nieśmiała nadzieja wyraźnie kiełkowała w jej umyśle.
- Tak, zdecydowanie potrzeba nam tu fundamentów, na których inni mogliby budować dalej. - Zgodziła się z Lucy. Gdyby ministerstwo mogło złapać chociaż minimalny oddech, uporządkować ten bałagan i budować dalej, to na pewno wszyscy poczuliby się lepiej. I może nie powstawałyby tak okropne artykuły, jak ten, z którym obecnie mieli do czynienia.
Złapała za pergamin, który kobieta przesunęła na środek biurka i przesunęła wzrokiem po tekście. Tak, dowód był jak najbardziej mile widziany. I prawdopodobnie już miała go przed nosem, a całość zależała już tylko od tego, jak dobrze przeprowadzą sprawę.
- To brzmi dobrze - powiedziała, gdy Lucy wskazała jedną, konkretną rzecz. Co prawda, ciężko było wcisnąć cokolwiek w i tak napięty grafik, ale wiedziała, że nie może sobie teraz pozwolić na marudzenie. Trzeba było zrobić to, co należy. Najwyżej trochę popracuje na nadgodzinach, jak zresztą obecnie każdy w tym wydziale. - Widzę, że tu jest adres - dodała, gdy wyłapała tę informację z tekstu. Odłożyła pergamin na biurko i spojrzała na Lucy, uśmiechając się delikatnie. - Więc spotkajmy się już na miejscu. Muszę podejść do siebie, zabrać płaszcz i zostawić krótką notatkę, a tak mogłabyś już się wstępnie tam rozejrzeć. - Zaproponowała, podnosząc się z miejsca. O tak, to zdecydowanie by im przyspieszyło rozpoczęcie tej sprawy. Skinęła kobiecie głową i ruszyła do wyjścia z gabinetu, by zrobić dokładnie tak, jak powiedziała na głos. Plan powstał, teraz należało sprawdzić jego realizację.
- Tak, zdecydowanie potrzeba nam tu fundamentów, na których inni mogliby budować dalej. - Zgodziła się z Lucy. Gdyby ministerstwo mogło złapać chociaż minimalny oddech, uporządkować ten bałagan i budować dalej, to na pewno wszyscy poczuliby się lepiej. I może nie powstawałyby tak okropne artykuły, jak ten, z którym obecnie mieli do czynienia.
Złapała za pergamin, który kobieta przesunęła na środek biurka i przesunęła wzrokiem po tekście. Tak, dowód był jak najbardziej mile widziany. I prawdopodobnie już miała go przed nosem, a całość zależała już tylko od tego, jak dobrze przeprowadzą sprawę.
- To brzmi dobrze - powiedziała, gdy Lucy wskazała jedną, konkretną rzecz. Co prawda, ciężko było wcisnąć cokolwiek w i tak napięty grafik, ale wiedziała, że nie może sobie teraz pozwolić na marudzenie. Trzeba było zrobić to, co należy. Najwyżej trochę popracuje na nadgodzinach, jak zresztą obecnie każdy w tym wydziale. - Widzę, że tu jest adres - dodała, gdy wyłapała tę informację z tekstu. Odłożyła pergamin na biurko i spojrzała na Lucy, uśmiechając się delikatnie. - Więc spotkajmy się już na miejscu. Muszę podejść do siebie, zabrać płaszcz i zostawić krótką notatkę, a tak mogłabyś już się wstępnie tam rozejrzeć. - Zaproponowała, podnosząc się z miejsca. O tak, to zdecydowanie by im przyspieszyło rozpoczęcie tej sprawy. Skinęła kobiecie głową i ruszyła do wyjścia z gabinetu, by zrobić dokładnie tak, jak powiedziała na głos. Plan powstał, teraz należało sprawdzić jego realizację.