• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley

[16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley
Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#5
10.03.2023, 00:23  ✶  

Avery naprawdę starała się nad sobą panować, niestety nie przychodziło jej to łatwo. Ta cała sytuacja nieco ją przerosła. Nie do końca wiedziała, co powinna teraz zrobić. Udać się do siedziby brygady? Ktoś by się w ogóle tym przejął? Przecież to wszystko to był tylko sen. Czy potraktowaliby ją poważnie, czy uznali, że jest to wymysł aspirujacej celebrytki, która chciała zwrócić na siebie uwagę. Zresztą bała się prosić obcych o pomoc.

Znalazła się tuż przed Stanleyem. - Nie chciałam nikogo niepokoić, ale bałam się zostać u siebie. - Czasami mieszkanie samej nie było tak do końca kolorowe. Nie miała się do kogo odezwać, kiedy coś się działo. Do rodziców było dosyć daleko, pierwszą osobą o której pomyślała był Borgin. Dlaczego? Może przez to, że pomógł jej w tym śnie trzy razy, a do tego wszystkiego był brygadzistą, no i naprawdę go lubiła, czuła, że może mu zaufać. Dlatego właśnie zjawiła się przed jego drzwiami wołając o pomoc.

Nie miała najmniejszych oporów, aby się do niego przytulić, wręcz przeciwnie - naprawdę tego potrzebowała w tej chwili. Było jej to potrzebne, aby poczuć się bezpiecznie. Wiedziała, że w jego ramionach nikt nie zrobi jej krzywdy. Nie pozwoli na to.

- Dziękuję, że mi pomogłeś w tym śnie, właściwie to w snach, nie wiem, jak to wszystko by się skończyło, gdyby nie Ty. - Miała wrażenie, że ostatnio coraz bardziej się do siebie zbliżają. W dosyć krótkim czasie przeszli razem kilka dziwnych sytuacji, które tylko je do siebie bardziej przyciągały, przynajmniej panna Avery miała takie zdanie. W końcu to właśnie tutaj postanowiła dzisiaj przyjść, kiedy w jej życiu pojawił się kolejny problem. Nie została wyproszona, Stanley był gotowy ją wysłuchać i udzielić jej pomocy.

Uniosła głowę do góry, aby spojrzeć mu w oczy. - Tak, jestem bezpieczna. - Powtórzyła to w głos, żeby dodać sobie odwagi. Nikt tu nie wejdzie, nie spróbuje jej zabić po raz kolejny, to był tylko zły sen, może coś więcej, ale się nie powtórzy. Przynajmniej jak na razie.

Tkwili dłuższą chwilę w tym uścisku, Stanley nawet postanowił sobie z niej zrobić podpórkę, jednak dokładnie jej tego było trzeba, żeby się uspokoić. Bliskości i ciepła drugiej osoby. Strach zaczął znikać, przestawała się bać, jeszcze moment i powinna się uspokoić. Przestała się już trząść, więc był to mały sukces. Kilka pojedynczych łez jeszcze spłynęło jej po policzkach. Widać było, że naprawdę mocno ją to wszystko poruszyło.

Pewnie stałoby tak dłużej, przytuleni do siebie, jednak nic nie trwa wiecznie. Podeszła do nich matka Stanleya, która chyba poczuła potrzebę interwencji w to wszystko. Stelli udało się nawet na moment zapomnieć o tym, że kobieta jest w domu, ale szybko dała o sobie ponownie znać. Postanowiła doprowadzić syna do porządku. Avery odsunęła się od niego, gdy tylko usłyszała głos jego matki. Nie wiedziała w końcu, jak zareaguje na takie gesty pod swoim dachem.

Borgin odszedł na moment, a Stella została w towarzystwie kobiety, która najwyraźniej vhciala dobrze. Przyniosła bowiem chusteczki i zioła. Może faktycznie pomogą jej się uspokoić? Sama jakoś szczególnie nie znała się na roslinach, wierzyła jednak, że pani domu posiada doświadczenie i wie, co może pomóc na uspokojenie. - Dziękuję Pani, ale nie trzeba było się fatygować. - Rzekła do kobiety, bo było jej głupio, że ją też w to wszystko zaangażowała. - Miło mi Panią poznać. - Dodała jeszcze, chociaż w sumie nie do końca miła to była sytuacja, no ale na to już nie miała wpływu.

Na szczęście nie musiała czekać długo, aby Stanley ponownie się pojawił. Tym razem trochę bardziej ubrany, nie, żeby jej jakoś przeszkadzała poprzednia wersja. Wyglądał elegancko - jak zawsze, zastanawiała się czasem, czy posiada w ogóle w swojej szafie jakieś inne ubrania niż te koszule, póki co, jeszcze nie zadała tego pytania. Trochę bawiło ją, że bez najmniejszego oporu poszedł i wykonał polecenie matki, nie spodziewała się po nim takiej uległości. Widać wiele jeszcze może ją zdziwić.

- Dziękuję Pani bardzo, to wiele dla mnie znaczy. - Rzekła jeszcze do kobiety, gdy ta wypowiedziała kolejne słowa. Właściwie to nie zamierzała jakoś specjalnie korzystać z gościny, jednak samo to, że kobieta tak się nią zainteresowała było po prostu miłe. Na całe szczęście jednak znowu zostawiła ich samych, wiadomo jak to jest, jednak obecność matki - jaka by ona nie była zawsze powoduje trochę dyskomfrotu.

- Nie masz za co przepraszać, matki tak mają, chyba wszystkie. - Wydawało jej się, że większość rodzicielek zareagowała by w podobny sposób. Pozostawało się z tym pogodzić, że czasami bywały nieco nadgorliwe i robiły wstyd swoim dzieciom, kiedy niekoniecznie tego chciały. - Chętnie. - Odparła słysząc propozycję. Zanim jednak usiadła wzięła do reki kubek z ziołami zaparzonymi przez matkę Stanleya i pociągnęła z niego łyk, wydawało jej się, że może faktycznie jej to pomóc, odstawiła go ponownie na stolik.

Nie miała oporów przed tym, żeby oprzez swoją głowę o ramię Borgina. Wyjątkowo uległa dzisiaj była, nie było w niej tej Stelli, którą charakteryzował dosyć kłótliwy charakter i chęć dyskutowania na każdy temat.

Nie wpadła na to, że właśnie w tej chwili analizuje rany na jej szyi, nie połączyła faktów. Nie ma się co dziwić, nie do końca jej dzisiaj wychodziło myślenie, w końcu nie spała tej nocy najlepiej. - Też go pamiętasz? - Zdziwiła się strasznie, raczej myślała, że będzie jedyną. W końcu to był jej sen, dlaczego i on miał to pamiętać. Ten zbieg okoliczności powodował, że sprawa wydawała się jej być jeszcze bardziej dziwna. - Uratowałeś mnie przecież. - Gdyby nie on, to by jej pewnie tu nie było. - Uratowałeś mnie trzy razy Stanley, za każdym razem, jak się pojawiłeś to ten człowiek znikał. - Nie pozwalał mu dokończyć swego dzieła.

Stella wtuliła się w mężczyznę, kiedy ten gładził ją po głowie. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało. - Jak to w ogóle możliwe, że Ty i ją to pamiętamy, jak to możliwe, że zostały mi po tym wszystkim te ślady? - Miała wiele pytań, obawiała się jednak, że Borgin nie będzie jej w stanie na nie udzielić odpowiedzi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2890), Stella Avery (3216)




Wiadomości w tym wątku
[16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 09.03.2023, 20:30
RE: [17.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 09.03.2023, 21:34
RE: [17.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 09.03.2023, 22:18
RE: [17.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 09.03.2023, 23:07
RE: [17.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 10.03.2023, 00:23
RE: [16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 11.03.2023, 13:50
RE: [16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stella Avery - 11.03.2023, 16:46
RE: [16.07.1969] Na jawie sen || Stella i Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 11.03.2023, 19:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa