• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena

[07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena
adwokat diabła
They will eat from the ground
beneath my throne
wiek
93
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
publicyska, prawniczka
Szczupła kobieta w podeszłym wieku, która swój wysoki wzrost (177 cm) podkreśla chętnie obcasami, nie pozwalając byle komu patrzeć na siebie z góry. Całą swoją prezencją zwraca uwagę: upinaną w wymyślne kształty fryzurą z siwych włosów, eleganckim i drogim strojem, ciężką biżuterią.

Philomena Mulciber
#8
09.02.2026, 13:56  ✶  
Głośno i dumnie brzmiały zawsze w ustach Philomeny Mulciber te wartości: rodzina, prawo i tradycja. Wszystkie warte tyle, ile ich się dało użyć do dyscyplinowania drugiego człowieka. Wdrukowanie ich tak głęboko, że więcej dawały otuchy niż własna matka, byłoby dla niektórych spaczeniem — Philomenie udowadniało moc idei. Człowiek odpowiednio głęboko oddany jakiej sprawie tracił zbędną wrażliwość.
Nie w rodzinie, nie w prawie i nie w tradycji leżała jednak lojalność seniorki, lecz w wizerunku, sile i majątku. Próżno było ją pytać o lojalność, jeśli szukało się prawdy:
— Kobieta inaczej lojalna jest synowi, inaczej mężowi. Jednego musi nade wszystko chronić, drugiemu być posłuszną. Wszystkim zaś mężczyznom swojego domu winna jest lojalność swoim wsparciem. Nie powinno, mówię to z żalem i świadomością stanu rzeczywistego, dochodzić do sytuacji, gdy interesy mężów i synów są rozbieżne. Dopiero gdy nie ma przy kobiecie ni syna, ni męża, ni ojca, zwraca się w kierunku brata — rzekła z pełną świadomością tego, kogo Lorien ma przez ów ostatni termin na myśli.
Pusta czcza hierarchia z elementarza myśli konserwatywnej. Lojalności samej Philomeny trudno było bowiem szukać w którymkolwiek z pozostających przy życiu mężczyzn. Była lojalna dziedzicowi i sygnetowi na jego palcu, nie Alexandrowi. Była wierna nazwisku, choćby miała być to wierność wyłącznie nagrobnym inskrypcjom.
— Bacz więcej na słowa — poprosiła wymownie Philomena, widząc, że włoski temperament Lorien zaczyna brać górę, z wokabularza kobiety wypełzają coraz mniej cenzuralne wyrazy, a płyta z muzyką Donalda trzasnęła pod jej zaklęciem.
Rację miała w tym, że wyjście z Ministerstwa było gestem krótkowzrocznym — był to błąd. Nie określiłaby tego stara tchórzostwem, a słabością. Koniec Mulciberów w Ministerstwie Magii był żałosny, lecz czasem nachodziły ją myśli, że być może lepiej się stało, że zachowali w ten sposób resztki honoru. Skoro nie umieli postawić się niewygodnej władzy bądź w inny sposób wykorzystać sytuacji, jeśli mieliby polec i dać zrobić z siebie podnóżek Nobby’ego Leacha, godniejsze było opuszczenie pola bitwy jeszcze przed walką. Nie powiedziałaby tego głośno. Tematy najbardziej niewygodne decydowała się zawsze przemilczeć, a zapytana odpowiadała okrętnie i ogólnikowo, korzystając ze swoich zdolności manipulacji oraz wypluwania słów dających złudzenie odpowiedzi.
Philomena pozwoliła Lorien wylać z siebie wszystkie wyrzuty, które się w niej kotłowały. Przyjmowała je ze stateczną uważnością, nie pozostawała obojętna, słuchała jej, lecz jedynym, co w wywodzie Lorien dostrzegała, był ogrom bolesnego rozgoryczenia.
— Znasz moje zdanie o postępowaniu Richarda. Nie będę go powtarzać. Masz niezmiennie moje wsparcie w jego sprawie — zaczęła nieporuszona. — Alexander udowodnił już, że nie odmówi ci pomocy, jeśli szukasz wsparcia wśród Mulciberów. Będzie dla ciebie miejsce w posiadłości, jeśli takie jest twoje życzenie czy oczekiwanie jako wdowy, lecz nie masz obowiązku wobec tego domu innego niż zachowanie godności właściwej nazwisku, Lorien. Nie masz dziecka. Robert nie żyje. Donoś żałobę. Idź ponownie zamąż. Nikt nie oczekuje, że do grobowej deski będziesz należała do domu martwego człowieka. Jesteś w nim mile widziana, lecz jeśli decydujesz się tu zostać, robisz to, ponieważ taka jest twoja decyzja. Wdowieństwo, szczególnie bezdzietne, nie jest klatką.
Być może potrzebowała tego przypomnienia — nie więziło jej nic poza własnymi sentymentami. Odmówiono jej nazwiska. To, że szukała go u innych członków rodu — słabych i żałosnych, co sama podkreśliła — było jej decyzją. Sama siebie uczyniła psem zbierającym resztki ze stołu. To odpowiedzialnością kobiety i jej rodziny było wybrać męża takiego, aby zapewnił jej dobre życie — ona przedłożyła nad to bezpieczeństwo imię małżonka. Być może brakło tym razem ojca, który by jej dopilnował. Philomena nie wiedziała.
Widziała za to, jak Lorien wstaje. Jak zamiast odwrócić się i powściągnąć sentyment, wraca na łoże umierającego, niespełnionego kochanka. To również uczyniła sobie sama. Nie zniżaj nadto lotu nad padliną, napisała jej Philomena po śmierci Roberta. Być może się przeliczyła i Lorien nie potrafiła ominąć truchła. Być może coś ściągało ją w stronę tych najgorszych, nadgniłych skorup człowieczych, z których ptaszyna wydziobywała wyłącznie obrzydliwy posmak cierpienia.
Smutny był to widok, lecz nade wszystko rozczarowujący.
— To jego nie ma dla nikogo na tym świecie — poprawiła młodszą czarownicę, nie zaszczycając Donalda kolejnym spojrzeniem.
Znała szczegółowo stan pacjenta. Miała nad nim kontrolę poprzez dostarczaną jej do wglądu kopię dokumentacji medycznej, którą asystent wkładał pomiędzy inne teczki i dokumenty oznaczone etykietą „do wiadomości” mecenas Philomeny Mulciber. Przeglądała jego kartę i odkładała ją na bok. Nic więcej nie mogła zrobić. Niczego więcej nie potrzebowała zrobić. Nie była nikomu winna potęgowania swojego cierpienia torturą spektaklu dogorywania drogiego członka rodziny.
— Oczywiście — przytaknęła, gdy Lorien zapytała o żałobę po drugim wnuku. — Śmierć Alexandra uhonoruję ciszą.
Jak wszystkich przed nim i jak nikogo po nim. Może gdyby Alexander umarł i zabrał ze sobą ostatnią nadzieję, wreszcie Philomena mogłaby domknąć rozwleczoną na zbyt długie lata żałobę po dogorywającym domu Mulciber.

Koniec sesji


głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (3498), Philomena Mulciber (3634)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Lorien Mulciber - 23.03.2025, 20:47
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Philomena Mulciber - 19.04.2025, 22:42
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Lorien Mulciber - 28.04.2025, 20:33
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Philomena Mulciber - 08.06.2025, 23:37
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Lorien Mulciber - 28.06.2025, 14:51
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Philomena Mulciber - 21.07.2025, 22:52
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Lorien Mulciber - 20.09.2025, 12:58
RE: [07.09.] Either moral or divine | Lorien & Philomena - przez Philomena Mulciber - 09.02.2026, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa