08.02.2026, 15:29 ✶
Kiwnął lekko głową, gdy Dora powiedziała, że nie potrzebuje pomocy. Nie zamierzał na nią naciskać. Dalej słuchał o dawnych metodach leczenia, o których Dora wyczytała w zebranych książkach, i jego mózg jakby na chwilę się zatrzymał, kiedy opowiadała o diagnozowaniu pacjentów jajkiem.
-Chyba bym wyszedł z tego gabinetu, gdybym poszedł do lekarza i on chciałby mnie diagnozować jajkiem.
W tym momencie dla niego, może dla nich, było to absurdalne, ale jeszcze dziwniejsza była myśl, że kiedyś wierzono, że takiego metody były faktycznie wiarygodne i na ich podstawie decydowano o sposobie leczenia ludzi.
-Hm... Ciekawi mnie jaka była śmiertelność w tamtych czasach - pytanie nie wymagało odpowiedzi, ale zostało wypowiedziane na głos. -Czy jajko jest w stanie zmienić swój wygląd na tyle sposobów, by określać, chociaż część chorób, które znamy?
W jaki sposób tamtejsi lekarze byli w stanie określić różnice w wyglądzie żółtka i białka, jeśli różnice mogły być na tyle subtelne, że taki przeciętny John Smith nie byłby w stanie ich określić? Czy w ich nauczaniu zawarta była jakaś teoria kolorów? Jakaś magia, której teraz już nie studiowano?
Niestety, o ile różnice między czarodziejami a goblinami były faktycznie fascynujące, o tyle zdolności komunikacji wcale nie pomagały w poprawieniu relacji, która doprowadziła do buntów i obecnego braku zaufania i wrogości wobec nich. Bank Gringotta był miejscem, w którym te dwa światy zderzały się najbardziej i jak dotąd nie zdarzyło się nic, co mogłoby zachwiać system współpracy tam, ale napięcie wciąż było wyczuwalne. Czarodzieje patrzyli podejrzliwi na gobliny, gobliny patrzyły podejrzliwie na czarodziejów, nawzajem patrzyli sobie na ręce, a drobne gesty sympatii często widziane były jako próby uśpienia czujności i początek czegoś, co mogłoby zrobić szczelinę w systemie. Jessie westchnął cicho - jak długo jeszcze ta współpraca będzie działać, zanim któraś ze stron nie wznieci buntu?
Pan Mruczkens - mało oryginalne imię, ale w sumie czy należało spodziewać się jakiejś niesamowitej oryginalności po małej dziewczynce? A może nawet tak było lepiej, że pogoń za innością jeszcze nie dotarła do tak młodych umysłów, które zamiast tego, co było "inne", szukały czegoś, co im się po prostu podobało.
Stał z boku, kiedy Dora próbowała przywołać do siebie kota - gdyby oboje zaczęli go na raz wołać, kot albo by się bardziej zirytował, albo by go to zdezorientowało, a to nigdy nie dawało pożądanych efektów. Kot jednak nie odpowiedział na wołanie i wyciągniętą rękę. Zamiast tego przebiegł Dorze pod nogami, a kiedy dziewczynie nie udało się go złapać, Jessie ruszył się, żeby samemu spróbować go schwytać.
Może, jeśli mu się uda, nie zostanie przez kota podrapany, jeżeli pan Mruczkens wyczuje od niego psa.
rzut na AH, czy uda mi się złapać kota
-Chyba bym wyszedł z tego gabinetu, gdybym poszedł do lekarza i on chciałby mnie diagnozować jajkiem.
W tym momencie dla niego, może dla nich, było to absurdalne, ale jeszcze dziwniejsza była myśl, że kiedyś wierzono, że takiego metody były faktycznie wiarygodne i na ich podstawie decydowano o sposobie leczenia ludzi.
-Hm... Ciekawi mnie jaka była śmiertelność w tamtych czasach - pytanie nie wymagało odpowiedzi, ale zostało wypowiedziane na głos. -Czy jajko jest w stanie zmienić swój wygląd na tyle sposobów, by określać, chociaż część chorób, które znamy?
W jaki sposób tamtejsi lekarze byli w stanie określić różnice w wyglądzie żółtka i białka, jeśli różnice mogły być na tyle subtelne, że taki przeciętny John Smith nie byłby w stanie ich określić? Czy w ich nauczaniu zawarta była jakaś teoria kolorów? Jakaś magia, której teraz już nie studiowano?
Niestety, o ile różnice między czarodziejami a goblinami były faktycznie fascynujące, o tyle zdolności komunikacji wcale nie pomagały w poprawieniu relacji, która doprowadziła do buntów i obecnego braku zaufania i wrogości wobec nich. Bank Gringotta był miejscem, w którym te dwa światy zderzały się najbardziej i jak dotąd nie zdarzyło się nic, co mogłoby zachwiać system współpracy tam, ale napięcie wciąż było wyczuwalne. Czarodzieje patrzyli podejrzliwi na gobliny, gobliny patrzyły podejrzliwie na czarodziejów, nawzajem patrzyli sobie na ręce, a drobne gesty sympatii często widziane były jako próby uśpienia czujności i początek czegoś, co mogłoby zrobić szczelinę w systemie. Jessie westchnął cicho - jak długo jeszcze ta współpraca będzie działać, zanim któraś ze stron nie wznieci buntu?
Pan Mruczkens - mało oryginalne imię, ale w sumie czy należało spodziewać się jakiejś niesamowitej oryginalności po małej dziewczynce? A może nawet tak było lepiej, że pogoń za innością jeszcze nie dotarła do tak młodych umysłów, które zamiast tego, co było "inne", szukały czegoś, co im się po prostu podobało.
Stał z boku, kiedy Dora próbowała przywołać do siebie kota - gdyby oboje zaczęli go na raz wołać, kot albo by się bardziej zirytował, albo by go to zdezorientowało, a to nigdy nie dawało pożądanych efektów. Kot jednak nie odpowiedział na wołanie i wyciągniętą rękę. Zamiast tego przebiegł Dorze pod nogami, a kiedy dziewczynie nie udało się go złapać, Jessie ruszył się, żeby samemu spróbować go schwytać.
Może, jeśli mu się uda, nie zostanie przez kota podrapany, jeżeli pan Mruczkens wyczuje od niego psa.
rzut na AH, czy uda mi się złapać kota
Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!