05.02.2026, 10:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2026, 10:13 przez Charlotte Kelly.)
Charlotte nie zaalarmowały odgłosy kroków. Może powinny po Spalonej Nocy, ale dotąd w ogóle nie musiała zawracać sobie głowy takimi sprawami, a ona była pochłonięta wyborem pomiędzy zieloną a niebieską koszulą, więc z obecności Jonathana zdała sobie sprawę dopiero, gdy ten się odezwał.
Odwróciła się do niego, spoglądając przez chwilę na jego twarz, potem na wyciągniętą różdżkę, a potem... potem podniosła nieco wyżej najpierw niebieską, później zieloną koszulę.
- Która będzie bardziej pasowała? Niebieska świetnie współgra z kolorem oczu, ale ta zielona wydaje się świetnie komponować z włosami. Wzięłabym czerwoną, ale jest trochę przymała. Powinieneś więcej ćwiczyć, Johny - westchnęła Charlotte... czy może Charles, po czym odrzuciła chwilowo niebieską na bok i naciągnęła na umięśniony tors tę zieloną.
Jak gdyby nigdy nic odwróciła się do lustra i zabrała za zapinanie guzików.
Tak naprawdę nie chodziło o to, że spodziewała się, że Selwyn ją rozpozna: chyba nie wierzyła, że rzuciłby jakieś szkodliwe zaklęcie komuś w plecy.
- Muszę pożyczyć twoje ubrania, chodzenie w kobiecych, gdy jest się mężczyzną, pozostaje nieakceptowalne społecznie. Poza tym, niestety, moja sukienka się podarła, rozmiar mi się trochę zmienił - westchnęła, poruszając ramionami, by sprawdzić, czy ubranie nie opina nadto ramion, a potem zrobiła piruet przed lustrem, oglądając się ze wszystkich stron. Doszła do wniosku, że chociaż jako mężczyzna mogłaby spokojnie brnąć w morzu mdlejących niewiast, to jednak dobrze, że jest kobietą: kobieca moda była jednak znacznie ciekawsza i chyba wolała nosić sukienki od spodni. - Jako facet mam lepszy tyłek niż ty - oceniła z zadowoleniem, klepiąc się w pośladek zwrócony do lustra, a potem wreszcie spojrzała na Jonathana i uśmiechnęła się do niego diabelsko. - I wyglądam w tej koszuli lepiej niż ty.
Odwróciła się do niego, spoglądając przez chwilę na jego twarz, potem na wyciągniętą różdżkę, a potem... potem podniosła nieco wyżej najpierw niebieską, później zieloną koszulę.
- Która będzie bardziej pasowała? Niebieska świetnie współgra z kolorem oczu, ale ta zielona wydaje się świetnie komponować z włosami. Wzięłabym czerwoną, ale jest trochę przymała. Powinieneś więcej ćwiczyć, Johny - westchnęła Charlotte... czy może Charles, po czym odrzuciła chwilowo niebieską na bok i naciągnęła na umięśniony tors tę zieloną.
Jak gdyby nigdy nic odwróciła się do lustra i zabrała za zapinanie guzików.
Tak naprawdę nie chodziło o to, że spodziewała się, że Selwyn ją rozpozna: chyba nie wierzyła, że rzuciłby jakieś szkodliwe zaklęcie komuś w plecy.
- Muszę pożyczyć twoje ubrania, chodzenie w kobiecych, gdy jest się mężczyzną, pozostaje nieakceptowalne społecznie. Poza tym, niestety, moja sukienka się podarła, rozmiar mi się trochę zmienił - westchnęła, poruszając ramionami, by sprawdzić, czy ubranie nie opina nadto ramion, a potem zrobiła piruet przed lustrem, oglądając się ze wszystkich stron. Doszła do wniosku, że chociaż jako mężczyzna mogłaby spokojnie brnąć w morzu mdlejących niewiast, to jednak dobrze, że jest kobietą: kobieca moda była jednak znacznie ciekawsza i chyba wolała nosić sukienki od spodni. - Jako facet mam lepszy tyłek niż ty - oceniła z zadowoleniem, klepiąc się w pośladek zwrócony do lustra, a potem wreszcie spojrzała na Jonathana i uśmiechnęła się do niego diabelsko. - I wyglądam w tej koszuli lepiej niż ty.