• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu

[lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód

Mathilda Quirrell
#8
03.02.2026, 12:05  ✶  
-duchem powiadasz... - powtórzyła w zadumie. Za wariatkę Mathilda jej nie uznała, wszak Brenna na takową nie wyglądała, wręcz przeciwnie, nawet gdy z jej ust wypadały słowa świadczące o surrealistycznych bytach, a za takowym przecież podążała, to w całym tym szaleństwie brzmiała bardzo trzeźwo i rozsądnie.
-Tutaj tutaj... też byłam zdumiona, gdy zamiast cywilizowanego miejsca dojrzałam ruiny- skinięciem głowy potwierdziła. Bo chociaż ruiny były piękne, były raczej marnym miejscem na pierwsze spotkanie. Już sama nie wiedziała czy winna mówić starej Nasturcji co zastała pod adresem, nie chciała jej niepokoić czy wywołać w niej wyrzuty sumienia, że swoim entuzjazmem mogła narazić ją na niebezpieczeństwo. Tym bardziej była rada, że tuż obok stała Brenna i nie była w tym szaleństwie osamotniona.
-W zasadzie to.... nie jestem pewna - pociągnęła apropo własnego spotkania, a jasne tęczówki jeszcze raz przemknęły po podniszczałych ścianach - nie jestem pewna czy chcę nawet wiedzieć... - W Quirrell zaczęła narastać pewność, że nie ma zamiaru, ani ochoty czekać na adresata liściku i gdy tylko uporają się obie ze sprawą rzekomej dziewczynki, tak też wróci do domu. Miejsce to z każdą chwilą bowiem zdawało się ciemniejsze, a Quirrell miała wrażenie, że atmosfera staje się dziwnie ciężka, jak gdyby niewidzialna mgła zaczynała ciążyć na oddechu, uciskać klatkę piersiową. Artemis poruszył się niespokojnie, co nie umknęło właścicielce
-Spokojnie... - rzuciła z uśmiechem, a jej spojrzenie na powrót zaległo na dziewczynie. Rozpromieniła się
-Też - potwierdziła radośnie i było to ostatnie potwierdzenie, nim Brenna nie zmieniła się w ... wilka.
Ah wilk, wilk... - szeptały myśli dziewczyny z zachwytem. O wilku wszak nie pomyślała, ale gdy teraz spoglądała na ciemne wilcze futro stwierdziła, że był to wybór idealny i pasował. I nawet nie było jej żal, że nie stał przed nią ani króliczek, ani sarenka, bo te wypadały teraz blado i niezbyt majestatycznie.

Wraz z przemianą seria zapachów wręcz brutalnie trąciła nos wilczycy. Wszak nos jej stał się przerażająco czulszy, wyposażony w zatrważającą ilość receptorów węchowych, czując o wiele więcej niż była w stanie wyczuć pod postacią człowieka. Ta gwałtowność nowych zapachów nie była zbyt przyjemnym uczuciem, acz nie był to jej pierwszy raz toteż była zaprawiona w boju.

Najmocniej obijał się zapach stęchłej wilgoci, starości i kurzu. Zaraz za nim zapach jej własny oraz Mathildy, która znajdywała się najbliżej, a która teraz wodziła spojrzeniem za wilczą towarzyszką.
Z każdą ciągnącą się chwilą dochodził nowy zapach, który potrzebował chwili na weryfikacje - stare podmokłe drewno, zbutwiałe. Węsząc dalej przeszła na popękaną drewnianą podłogę, a do jej nozdrzy dostał się kolejny zapach. Coś niewidzialnego, ciężkiego i nieproszonego wślizgnęło się przez wdychane przez Brenne powietrze.
Najpierw była to ledwie uchwytna nuta - niepokój barwiony metaliczną nicią, zapach który zapewne kojarzyła, wszak nie żyła aż tak krótko aby nie znać. Z początku cień woni, gdzieś nisko przy podłodze, a jeśli postanowiła podążyć w jego kierunku, zdawał się nasilać.
Z pęknięć w drewnianej posadzce, która skrzypiała przeraźliwie pod naciskiem wilczych łap, coraz to intensywniej sączyła się surowa, żelazista nuta - zapach krwi. Tego mogła być pewna. Świeżej, ostrej, jakby wyrwanej z czyjejś piersi zaledwie kilka godzin temu. Ten zapach uderzył w jej nozdrza z osobliwą dwoistością - z jednej strony niósł w sobie metaliczną ostrość, którą mogła wręcz poczuć na języku - zaś z drugiej słodkawą, ciężką wilgoć wczesnego obumierania. Trup.
-Coś wyczułaś? - zapytała cicho Quirrell, niemal szeptem, jakby obawiała się, że podniesienie głosu ciut bardziej przeszkodzi wilczycy w poszukiwaniach. Zaczęła się zbliżać, powoli i cicho, nie chcąc rozpraszać towarzyszki, ale z każdym krokiem podłoga wydawała z siebie coraz to głośniejszy jazgot.
Deski ustąpiły w jednym momencie, pozostawiając po sobie czarną wyrwę pod stopami (tudzież łapkami hihi) a obie runęły w dół, w mrok rozciągającej się pod nimi piwnicy.

Upadek nie należał do najprzyjemniejszych, ale na szczęście częściowo zagłuszył go gruz jednej z zapadniętych ścian, worki po mące i zbożu oraz liście, które dostawały się do tego miejsca prawdopodobnie przez szpary w podłodze, chociaż w tym przypadku w suficie.
Toteż obie wpadły na najwyższy punk osuniętej ściany i niczym po kamiennej zjeżdżalni przekoziołkowały na kamienną, mokrą posadzkę.
-Ajj... - miauknęła boleśnie Mathilda, a chwilę później zaniosła się kaszlem. Powietrze w tym miejscu było wyjątkowo ciężkie, pełne kurzu i stęchlizny, oraz pyłu który same wywołały swoim upadkiem.
-P-Przepraszam, nie sądziłam... że podłoga się zapadnie - wydukała, podnosząc się na rękach, aby zasiąść na piętach. Wytarła mokre dłonie o materiał bluzy, czując niejakie obrzydzenie mokrą kamienną posadzką - Ohyda... - szepnęła, krzywiąc się, nieświadoma tego, że właśnie wycierała ręce z krwi, którą umoczona była podłoga. Ona nie widziała, ale Brenna owszem. Ostry zapach szkarłatnej wydzieliny mieszał się z odorem piwnicy, tworząc wyjątkowo nieprzyjemną mieszankę.
Quirrell poczuła krople na policzku, skrzywiła się na myśl o zatęchłej wodzie z jakiejś szczeliny bądź dawno popękanej rury.
Uniosła nieco pośpiesznie różdżkę, rozświetlając otoczenie, tym samym unosząc wzrok ku górze.
Gdy jasny blask rozświetlił dotychczasową ciemność dziewczyna zastygła w bezruchu, z jej ust wyrwał się krótki krzyk, a Ona rzuciła się w tył, wciskając plecami w osuniętą ścianę.
Szybko starła z twarzy krople, orientując się, że wcale nie była to woda.
Tuż nad nimi, nabity na hak łańcucha, który to przymocowany był do ściany, wisiał człowiek. Hak wbity był w jego kark, a końcówka ostrza wychodziła lewym oczodołem. Usta miał otwarte szeroko, jakoby w szoku lub zdziwieniu, a z nich wypływała stróżka krwi. Podobnie jak z rany, jak z oczodołu, umorusany nią cały wisiał wiotki niczym worek kartofli, a krew spokojnie spływała, skapując z jego wypastowanych niedawno butów. Ubrany był przeciętnie, nie był to szczyt elegancji, ale nie wyglądał na biednego, czy bezdomnego. W wieku był raczej średnim, bliżej mu było do starości aniżeli młodości.
Mathilda poczuła mdłości na ten widok, przycisnęła wierzchnią część dłoni do ust, czując jak jej oczy napełniają się łzami.
I tak zastygła w bezruchu do chwili, dopiero gwałtowny dźwięk upadającej cegły, nakazał zwrócić w ów miejsce różdżkę. W przejściu przez moment pojawiła się dziecięca sylwetka, która, gdy została zauważona, odwróciła się gwałtownie i pobiegła wzdłuż korytarza, znikając.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3899), Mathilda Quirrell (4394)




Wiadomości w tym wątku
[lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 21.01.2026, 10:50
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 21.01.2026, 20:02
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 22.01.2026, 09:45
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 23.01.2026, 20:17
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 23.01.2026, 20:57
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 25.01.2026, 18:16
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 25.01.2026, 21:12
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 03.02.2026, 12:05
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 03.02.2026, 12:51
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 14.02.2026, 10:12
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 14.02.2026, 15:25
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Mathilda Quirrell - 15.02.2026, 15:14
RE: [lato 1970] Pomóż mi znaleźć drogę do domu - przez Brenna Longbottom - 15.02.2026, 20:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa