25.01.2026, 20:58 ✶
Na parkiecie tuż pod sceną zrobiło się gęsto od sylwetek i szeptów. Astoria zeszła wolnym krokiem, pozwalając, by gwar licytacji oblepił ją jak mgła - lepki, podniecony, pełen drobnych emocji, które wyłapywała niemal instynktownie. Nie przyszła tu z myślą o walce o każdy przedmiot. Raczej obserwowała. Lubiła obserwować. Stała nieco z boku, z numerkiem dyskretnie opartym o dłoń, gdy kolejne artefakty przechodziły z rąk do rąk. Jedne licytacje gasły szybko, inne rozgrzewały salę do czerwoności - głosy podnoszone o kilka galeonów, napięte pauzy, teatralne westchnienia. Astoria przyglądała się temu wszystkiemu z chłodną ciekawością, zapamiętując twarze, reakcje, drobne tiki zdradzające, komu naprawdę zależy.
Jej spojrzenie na moment oderwało się od sceny i odnalazło Leviego. Astoria posłała mu lekki uśmiech, nieco przekorny, jakby mówiła "widzisz to? Jeszcze chwilę i zrobi się ciekawie". W jej oczach zatańczyło rozbawienie, ale i cicha pewność siebie.
Dopiero gdy prowadzący aukcję uniósł dłoń i zapowiedział ostatni przedmiot, poczuła ledwie wyczuwalne ukłucie zainteresowania. Astoria wyprostowała się nieznacznie, a jej spojrzenie skupiło się na złotym medalu spoczywającym na poduszce. Pochyliła lekko głowę, jakby przyglądała się dziełu sztuki, a nie artefaktowi. Słuchała opisu z uwagą, rejestrując każde słowo, każde zawieszenie głosu prowadzącego.
Zmiana. Ucieczka. Możliwość bycia kimś innym, choćby na godzinę.
Nie był to przedmiot niezbędny do życia i z pewnością nie używałaby go na co dzień w pracy, by był maksymalnie użyteczny, ale z drugiej strony dobrze byłoby mieć go w asortymencie. Mogłaby użyć go dla zabawy. Myśl ta pojawiła się pierwsza, niemal bezwstydnie lekka. Zaraz potem przyszła myśl bardziej praktyczna. Potencjalnie mógł przydać się w pracy, nawet jeśli tylko raz. Westchnęła cicho i znów wygładziła sukienkę, jakby porządkując nie tylko materiał, ale i własne myśli. Jeszcze nie musiała decydować.
Ktoś z przodu podbił pewnie do dziewięćdziesięciu trzech galeonów. W sali przebiegł cichy szmer, jakby część zgromadzonych uznała, że to już granica rozsądku. Astoria przechyliła lekko głowę i uniosła wreszcie swoją tabliczkę. Numer dziesięć zamigotał w świetle żyrandoli.
- Dziewięćdziesiąt pięć galeonów - padło spokojnie z jej ust. Kilka spojrzeń odwróciło się w jej stronę; niektóre ciekawskie, inne chłodno kalkulujące. A ona stała wyprostowana i dumna, czekając na werdykt.
nr 10 (przewaga bogacz) podbijam do 95 galeonów
Jej spojrzenie na moment oderwało się od sceny i odnalazło Leviego. Astoria posłała mu lekki uśmiech, nieco przekorny, jakby mówiła "widzisz to? Jeszcze chwilę i zrobi się ciekawie". W jej oczach zatańczyło rozbawienie, ale i cicha pewność siebie.
Dopiero gdy prowadzący aukcję uniósł dłoń i zapowiedział ostatni przedmiot, poczuła ledwie wyczuwalne ukłucie zainteresowania. Astoria wyprostowała się nieznacznie, a jej spojrzenie skupiło się na złotym medalu spoczywającym na poduszce. Pochyliła lekko głowę, jakby przyglądała się dziełu sztuki, a nie artefaktowi. Słuchała opisu z uwagą, rejestrując każde słowo, każde zawieszenie głosu prowadzącego.
Zmiana. Ucieczka. Możliwość bycia kimś innym, choćby na godzinę.
Nie był to przedmiot niezbędny do życia i z pewnością nie używałaby go na co dzień w pracy, by był maksymalnie użyteczny, ale z drugiej strony dobrze byłoby mieć go w asortymencie. Mogłaby użyć go dla zabawy. Myśl ta pojawiła się pierwsza, niemal bezwstydnie lekka. Zaraz potem przyszła myśl bardziej praktyczna. Potencjalnie mógł przydać się w pracy, nawet jeśli tylko raz. Westchnęła cicho i znów wygładziła sukienkę, jakby porządkując nie tylko materiał, ale i własne myśli. Jeszcze nie musiała decydować.
Ktoś z przodu podbił pewnie do dziewięćdziesięciu trzech galeonów. W sali przebiegł cichy szmer, jakby część zgromadzonych uznała, że to już granica rozsądku. Astoria przechyliła lekko głowę i uniosła wreszcie swoją tabliczkę. Numer dziesięć zamigotał w świetle żyrandoli.
- Dziewięćdziesiąt pięć galeonów - padło spokojnie z jej ust. Kilka spojrzeń odwróciło się w jej stronę; niektóre ciekawskie, inne chłodno kalkulujące. A ona stała wyprostowana i dumna, czekając na werdykt.
nr 10 (przewaga bogacz) podbijam do 95 galeonów