07.03.2023, 15:27 ✶
Niestety, sama Brenna też nie miała większych szans na zaradzenie na to zaklęcie. Miała nadzieję, że specjaliści od czarnej magii albo klątwołamacze osiągną więcej... chociaż kto wie? Może dziewczyna miała stać zaklęta w posąg już na zawsze? O takich przypadkach słyszało się niby głównie w baśniach i legendach, te jednak skądś się brały. A jeśli Carrow chciałby próbować znaleźć odpowiedzi... Cóż, przecież nie mogła go powstrzymać, nie wiedziała wszak, co chodzi mu po głowie.
- Nie mam pojęcia. Może nie chciał się w to mieszać? - zasugerowała Brenna, rozkładając bezradnie ręce. Nie było zresztą powiedziane, że ta albo którakolwiek z jej teorii jest słuszna. Równie dobrze ktoś mógł jakimś cudem jedna teleportować tutaj posąg, a dopiero potem przestała działać na niego magia.
- Jeśli ktoś ją odczaruje, dam - obiecała, ale nie powstrzymała westchnienia. Wszak w Mungu było sporo ofiar magii, której nie dało się zdjąć. Brenna, nawet jeżeli niezbyt się jej to podobało, musiała brać pod uwagę, że po prostu nie dadzą rady odczarować posągu.
Zamierzała jednak dać znać, gdzie trzeba. Musieli przynajmniej spróbować. Wszystko w niej wzdrygało się przeciwko pozostawieniu tu tej dziewczyny. Miała nadzieję, że ta nie jest świadoma. Gdyby widziała, co dzieje się wokół niej... Trwając jednocześnie uwięziona, skamieniała... To było zbyt straszne, aby chciała to sobie wyobrazić.
Pożegnała Carrowa, a kiedy ten się aportował, obeszła polanę. Upewniała się, że jest sama, a nawet rzuciła dwa zaklęcia, które miały ją zaalarmować, gdyby ktoś się zbliżał. Nie chciała, aby jakiś mugol przyłapał ją w kręgu widmowidza. Nie wspominając już o tym, że wtedy ciężej było jej reagować. Dopiero potem pozbyła się trawy w pobliżu posągu i starannie rozstawiła świece.
Obawiała się, że posąg tkwi tu jednak dużo dłużej niż przez rok. I że zupełnie nic nie zobaczy. Nie oznaczało to jednak, że nie mogła chociaż się postarać. Dlatego ustawiwszy krąg wokół posągu, usiadła tuż koło niego, podparła dłoń o nogę kobiety i spróbowała skupić się na przeszłości. A potem, niezależnie od tego, co udało się jej zobaczyć lub nie... zabrała świece i aportowała się do Ministerstwa Magii.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Nie mam pojęcia. Może nie chciał się w to mieszać? - zasugerowała Brenna, rozkładając bezradnie ręce. Nie było zresztą powiedziane, że ta albo którakolwiek z jej teorii jest słuszna. Równie dobrze ktoś mógł jakimś cudem jedna teleportować tutaj posąg, a dopiero potem przestała działać na niego magia.
- Jeśli ktoś ją odczaruje, dam - obiecała, ale nie powstrzymała westchnienia. Wszak w Mungu było sporo ofiar magii, której nie dało się zdjąć. Brenna, nawet jeżeli niezbyt się jej to podobało, musiała brać pod uwagę, że po prostu nie dadzą rady odczarować posągu.
Zamierzała jednak dać znać, gdzie trzeba. Musieli przynajmniej spróbować. Wszystko w niej wzdrygało się przeciwko pozostawieniu tu tej dziewczyny. Miała nadzieję, że ta nie jest świadoma. Gdyby widziała, co dzieje się wokół niej... Trwając jednocześnie uwięziona, skamieniała... To było zbyt straszne, aby chciała to sobie wyobrazić.
Pożegnała Carrowa, a kiedy ten się aportował, obeszła polanę. Upewniała się, że jest sama, a nawet rzuciła dwa zaklęcia, które miały ją zaalarmować, gdyby ktoś się zbliżał. Nie chciała, aby jakiś mugol przyłapał ją w kręgu widmowidza. Nie wspominając już o tym, że wtedy ciężej było jej reagować. Dopiero potem pozbyła się trawy w pobliżu posągu i starannie rozstawiła świece.
Obawiała się, że posąg tkwi tu jednak dużo dłużej niż przez rok. I że zupełnie nic nie zobaczy. Nie oznaczało to jednak, że nie mogła chociaż się postarać. Dlatego ustawiwszy krąg wokół posągu, usiadła tuż koło niego, podparła dłoń o nogę kobiety i spróbowała skupić się na przeszłości. A potem, niezależnie od tego, co udało się jej zobaczyć lub nie... zabrała świece i aportowała się do Ministerstwa Magii.
widmowidzenie, percepcja
Rzut Z 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.