21.01.2026, 01:33 ✶
Z Gabrielem i Hannibalem
– Aktor teatralny. Miło mi – powiedziała uśmiechając się do Hannibala. Aktorzy w każdej dekadzie byli dość ciekawymi zjawiskiem. Pchali się do pracy, która przez lata istnienia udowadniała, że czyni z człowieka jeszcze bardziej szalonego, a niektórzy i tak naiwnie uważali, że zachowają zdrowy rozsądek. Chociaż no... Niektórzy od razu wiedzieli na co się pisali i to akurat naprawdę szanowała.
Zazdrosna? Czy była zazdrosna? Raczej nie. Nie mogła być zazdrosna, nie kiedy za bardzo skupiała myśli na tym, że Gabriel mówił o niej dużo. I że w ogóle o niej wspominał. I że rzekomo był pod jej wielkim wrażeniem. Słysząc jednak tekst Gabriela o plecach Hannibala, uśmiechnęła się ponownie i kierowana, sama nie wiedziała czym dodała.
– Plecy są w gruncie rzeczy jedynie nudnym zlepkiem kości i lubiących ból mięśni, okrytych skórą. Nie dziwię się więc panu Selwynowi, że woli dekorować je w taki sposób.
Spojrzała na niego z zaciekawieniem, nie robiąc sobie jednak zbyt dużo z faktu, że się do niej nachylił.
– Występie? Będzie pan dzisiaj występował? Czyżby znowu zaszczyci nas pan swoim śpiewem? Ekstazę Merlina kojarzę jedynie z pierwszego wystąpienia. Proszę mi powiedzieć, czy w obecnej wersji, barwy Ekstazy zostały chociaż nieco poprawione? Pamiętam, że tamte stroje strasznie gryzły się ze wszystkim.