• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence

[13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#3
19.01.2026, 21:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2026, 21:11 przez Prudence Fenwick.)  

Być może chodziło o ten dzień. Prudence nie była przesądna, wierzyła w los, czy przeznaczenie, trochę pokrętnie,ale uważała, że istnieje jakaś siła wyższa, która ma coś do powiedzenia. Przesądy nigdy jakoś szczególnie jej nie ruszały, nie przejmowała się nimi jakoś szczególnie. Nie wiązała z piątkiem trzynastego ewentualnych nieszczęść, ale może dzisiaj właśnie o to chodziło. Obudziła się zupełnie znienacka, zerwała w środku nocy, zobaczyła puste miejsce w łóżku, zimną przestrzeń, wpadające światło latarni i poczuła się nieco nieswojo. Nie zakładała, że nie zastanie w łóżku swojego męża, nie spodziewała się takiej ewentualności, szybko dotarło do niej, że musiał wybrać się, aby wykonać jakieś zlecenie. Czuła się więc nieco nieswojo, do tego nachodziły ją jakieś dziwne myśli, że niby nie wierzyła w to, że te daty były jakieś specjalne, to jednak w książkach nie wspominano o nich bez powodu. Piątki trzynastego musiały mieć coś w sobie, skoro większość uważała je za fatum, wolała się na tym teraz nie skupiać, jednak nie do końca potrafiła to zrobić.

Czasem po prostu pojawia się to uczucie, ta świadomość, że coś jest nie tak, że coś złego ma się wydarzyć, i to nie opuszczało Prue odkąd się obudziła.

Jako, że nie zasnęła, i nie miała zasnąć do rana zeszła na dół. Tam łatwiej było oczekiwać nadejścia poranka i pojawienia się Benjy'ego. Nie miała pojęcia o której wyszedł, jednak wydawało jej się, że odezwałby się do niej gdyby zlecenie się przeciągnęło, więc nie mogło to trwać bardzo długo. Na pewno zaraz miał pojawić się w drzwiach, powiedzieć, że wszystko poszło po jego myśli. Nawet przez moment nie starała się myśleć inaczej, bo babcia zawsze wspominała o tym, że połową sukcesu było pozytywne myślenie, afirmacja, jak zwał tak zwał, więc powtarzała sobie w głowie, że już za chwilę na pewno stanie w progu, z tym swoim uśmiechem na twarzy, i wszystko będzie w porządku.

Zawiesiła się na moment, próbowała sięgać w głowie po jakieś statystyki związane z tą charakterystyczną datą, piątki trzynastego zdarzały się zazwyczaj dwa lub trzy razy w roku, tak naprawdę nie było pewności co do tego, że faktycznie przynosiły pecha, próbowała dogrzebać się do wszystkich artykułów, które czytała na ten temat. Oczywiście, że robiła to w swojej głowie. Jej choroba powodowała, że była trochę jak chodząca encyklopedia. Wyłączyła się więc na moment. Trzymała książkę w jednej dłoni, drugą dłonią odruchowo głaskała kota, był to gest mechaniczny, nie panowała nad tym.

Przez to, że była tak skupiona na grzebaniu w swojej głowie, wyszukiwaniu kolejnych wspomnień, które miały jej pokazać chociaż skrawki informacji, które przeczytała nie usłyszała tej walki Benjy'ego zamkiem, która odbywała się gdzieś za drzwiami. Inaczej pewnie wstałaby, sprawdziła co się dzieje, w tej sytuacji jednak nawet nie usłyszała, że krzątał się już w ogrodzie, że zaraz miał wrócić do domu. Gdy Prue gubiła się w swoich myślach nie do końca panowała nad tym, co działo się wokół niej, odpływała, niby jej ciało znajdowało się dokładnie w tym miejscu, ale umysł był gdzieś indziej. Nie reagowała więc na większość bodźców zewnętrznych, nie skupiała się na słuchaniu otoczenia, dlatego też nie usłyszała kroków, które sugerowały, że jej mąż już wrócił do domu. Inaczej pewnie wybiegłaby mu na przeciw, może ze zbyt wielkim entuzjazmem, jednak musiałby jej to wybaczyć, pewnie chwilę zajęłoby jej się tłumaczenie z tego przeczucia, z całej tej otoczki, która powodowała, że miała wrażenie iż wydarzyło się coś złego.

Nie zauważyła, że kot się poruszył na jej kolanach. Nadal głaskała go całkiem mechanicznie, odruchowo, dopiero ten głos, który rozległ się po salonie spowodował, że Prudence mrugnęła dwa razy i przeniosła wzrok na swojego męża. Przesuwała spojrzenie od jego głowy po stopy, bardzo dokładnie taksowała go wzrokiem, analizowała to, jak wyglądał, musiała się upewnić, że nic mu nie jest.

Nie podobało jej się to jak wyglądał. Przyniósł ze sobą do środka charakterystyczny zapach błota, chłodu, wiatru i krwi. Znała go doskonale. Cień który rzucała niewielka lampa nieco ograniczał jej pole manewru, nie była w stanie dostrzec zbyt wielu szczegółów. Zdawała sobie sprawę z tego, iż nie wyglądał najlepiej, mogła jednak założyć, że ten z kim się mierzył wyglądał jeszcze gorzej.

- Nie musisz mnie przepraszać. - Nie było przecież za co, taką miał pracę, wiedziała, jak wyglądają jego dni i noce, zawód którym się zajmował był bardzo specyficzny i wymagający. Nie mogła mieć pretensji o to, że wracał późno, nie śmiałaby, przecież wiedziała, że nie ma na to wpływu.

- Przebudziłam się i nie mogłam zasnąć, postanowiłam, że poczekam. - Mówiła cicho, nie przestawała wpatrywać się w niego, nie do końca podobało jej się to co widziała, chciała mu się przyjrzeć bliżej, z takiej odległości trudno było ocenić cokolwiek, a wolała mieć pewność, że jest cały, że nic mu nie dolega.

Wydawał się być spokojny, okropnie spokojny, jakby faktycznie nic takiego się nie wydarzyło. Mówił, że to normalne, że to nic takiego, że nic mu nie jest. Nie zamierzała jednak oceniać tego z takiej odległości. Podniosła się wreszcie z fotela, w którym uwiła sobie tymczasowe gniazdko i podeszła bliżej, dopiero gdy znalazła się krok przed nim zobaczyła, że jego klatka piersiowa nie była umazana wyłącznie w błocie, z bliska zauważyła krew, to samo na jego twarzy. To ją zaniepokoiło - jasne, nie musiała to być jego krew, ale jednak.

Trzymała kota w swoich rękach, nie odrywała wzroku od męża nawet na chwilę. Wsłuchiwała się w jego oddech, jakby chciała zauważyć każdą zmianę, jaka zaszła w jego ciele w momencie, w którym się tutaj pojawił. - Mogę pójść z Tobą? Potowarzyszyć Ci? - Starała się brzmieć lekko, to nie było nic takiego, mogła pójść z nim pod byle pretekstem, była w końcu jego żoną, musiała sprawdzić, musiała zobaczyć, czy nic mu się nie stało. Wiedziała, że sam z siebie jej się nie poskarży, nie wspomni o tym, że coś go bolało, bo miał tę okropną tendencję do ignorowania swojego stanu zdrowia.

- Faktycznie nie wyglądasz najlepiej, mogę Ci pomóc pozbyć się błota z włosów, wydaje się być dość mocno zaschnięte. - Podejrzewała też, że nie jest to tylko błoto, a również krew, nie, żeby to włosy ją najbardziej interesowały, a reszta jego ciała. Trudno było ocenić cokolwiek, kiedy znajdował się w ubraniu, musiała je z niego jak najszybciej zdjąć.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17157), Prudence Fenwick (12385)




Wiadomości w tym wątku
[13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.01.2026, 14:05
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.01.2026, 19:08
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.01.2026, 21:02
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.01.2026, 23:25
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.01.2026, 12:15
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.01.2026, 19:42
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.01.2026, 23:35
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.01.2026, 01:41
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.01.2026, 14:35
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.01.2026, 22:18
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.01.2026, 00:27
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.01.2026, 13:55
RE: [13.10.1972 noc] What do we say to the God of Death? Not today | Benjy & Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.01.2026, 23:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa