18.01.2026, 20:38 ✶
Skrzywił usta, ledwo zauważalnie. Odys mówił o romantyczności, jakby było to coś złego. Och tak, jego brat zawsze myślał w suchy sposób o relacjach międzyludzkich. Wszędzie dostrzegał przypadki kliniczne. Badał umysły, tak jakby nie były złączone z ciałami. Tymi samymi, w których biło serce, płynęła krew. Porywy serca dla starszego Fawleya stanowiły swoistą ciekawostkę. Młodszy dostrzegał w tym tajemnicę istnienia i źródło ludzkiej marności. Oczywiście poza faktem, że człowiek w środku nie miał idei, a organy i mięso.
– Po części mogę się z tobą zgodzić. Jedynym, co wszyscy mamy wspólnego jest dążenie ku śmierci – odparł tajemniczo. – Choć czy nie tego tak naprawdę pragniemy? Chcemy coś znaczyć, coś po sobie zostawić... Siebie w formie książki, obrazu, wiersza, czynów lub posążka. Tkwi w tym dziwna prawidłowość.
Oczywiście padło pytanie o kwotę. Tego Othello zdradzać nie zamierzał. Mieszkał sam, zarabiał przyzwoite pieniądze. Czemuż by miał żałować ich na drobne przyjemnostki? Niektórzy wydawali ogromne sumy na przygody w zamtuzach. Od pojedynczych klientów zliczyć się dało swego czasu małe fortuny, wszystko za pojedyncze spotkanie.
– Pozostawię to twojemu domysłowi – odłożył filiżankę na leżący na stoliku spodeczek. – Powiedz mi lepiej, jak potraktowały cię te nieszczęsne pożary. Już otrzymuję listy z prośbami o organizację pogrzebów ludzi z tamtych okolic. To oczywiście tragedia, niebywała.
Co nie znaczy, że interes się nie kręci – dodał cynicznie, w odmętach własnego umysłu.
– Po części mogę się z tobą zgodzić. Jedynym, co wszyscy mamy wspólnego jest dążenie ku śmierci – odparł tajemniczo. – Choć czy nie tego tak naprawdę pragniemy? Chcemy coś znaczyć, coś po sobie zostawić... Siebie w formie książki, obrazu, wiersza, czynów lub posążka. Tkwi w tym dziwna prawidłowość.
Oczywiście padło pytanie o kwotę. Tego Othello zdradzać nie zamierzał. Mieszkał sam, zarabiał przyzwoite pieniądze. Czemuż by miał żałować ich na drobne przyjemnostki? Niektórzy wydawali ogromne sumy na przygody w zamtuzach. Od pojedynczych klientów zliczyć się dało swego czasu małe fortuny, wszystko za pojedyncze spotkanie.
– Pozostawię to twojemu domysłowi – odłożył filiżankę na leżący na stoliku spodeczek. – Powiedz mi lepiej, jak potraktowały cię te nieszczęsne pożary. Już otrzymuję listy z prośbami o organizację pogrzebów ludzi z tamtych okolic. To oczywiście tragedia, niebywała.
Co nie znaczy, że interes się nie kręci – dodał cynicznie, w odmętach własnego umysłu.