18.01.2026, 18:58 ✶
Czyli rozmawiali o sprawach uczuciowych... Henry nie mógł powiedzieć, że był to temat dla niego jakkolwiek wygodny. Nigdy nie randkował, nie całował się, nie miał tak naprawdę żadnego doświadczenia. Bywały momenty, zwykle emocjonalnie nieciekawe, gdy zazdrościł Electrze i Hannibalowi tej otwartości. Doświadczenia. Pytał sam siebie, czy może było coś z nim nie tak? Może źle wyglądał? Nie czesał się odpowiednio modnie? A może po prostu jego charakter był dla dziewczyn najzwyczajniej odstręczający? Prawda wyglądała zupełnie inaczej: skoro nie szukał, to oczywiste, że nie znajdował.
Jego twarzy nie ominął jednak różowy rumieniec. Miał nadzieję, że światło w Dziurawym Kotle było odpowiednio słabe, by nikt tego nie zauważył.
Hestia odpowiedziała na to pytanie... dość rozsądnie. Henry poniekąd podzielał jej zdanie. Nie miał raczej nigdy tak, że patrzył na kogoś i wiedział, że to ta jedyna. Albo, że był pewny, że chciał z daną osobą iść do łóżka... Stanowiło to zresztą dla niego coś koszmarnie abstrakcyjnego.
– Pamiętaj tylko, żeby wygasić w sobie wszelkie zainteresowanie, gdy taki celebryta powie, że dodaje śmietanę do carbonary. To kulinarny grzech śmiertelny – uśmiechnął się. W sumie dawno nie robił tego spaghetti. Może mógłby kiedyś zaprosić przyjaciół na taką kolację? Chociaż nie wiedział, czy ktoś poza Hestią byłby zainteresowany. – Chociaż jak ktoś z pełną świadomością powie: lubię carbonarę ze śmietaną, szanuję to. W każdym razie, jakby ktoś z was miał ochotę na doskonałą carbonarę, siedzi z wami przy stole osobę, która, nie chwaląc się, umie ją przyrządzić.
Och, jaki zręczny unik. A przecież nikogo nie interesowało gotowanie. Pytanie tyczyło się przyjemności innych niż jedzenie.
– A jeśli chodzi o celebrytów, to chyba zbyt wielu spotkałem na żywo, żeby mieć taki ogląd jak wszyscy. Bo o ile Hannibal jest świetnym gościem, to inni bywają... kapryśni. I często uważają się za pępek świata. Potrafią się obrazić, kiedy na jednym ze stu próbnych zdjęć mają zamknięte oczy – opowiedział. – Jak to mówią: nigdy nie spotykaj swoich idoli.
Jego twarzy nie ominął jednak różowy rumieniec. Miał nadzieję, że światło w Dziurawym Kotle było odpowiednio słabe, by nikt tego nie zauważył.
Hestia odpowiedziała na to pytanie... dość rozsądnie. Henry poniekąd podzielał jej zdanie. Nie miał raczej nigdy tak, że patrzył na kogoś i wiedział, że to ta jedyna. Albo, że był pewny, że chciał z daną osobą iść do łóżka... Stanowiło to zresztą dla niego coś koszmarnie abstrakcyjnego.
– Pamiętaj tylko, żeby wygasić w sobie wszelkie zainteresowanie, gdy taki celebryta powie, że dodaje śmietanę do carbonary. To kulinarny grzech śmiertelny – uśmiechnął się. W sumie dawno nie robił tego spaghetti. Może mógłby kiedyś zaprosić przyjaciół na taką kolację? Chociaż nie wiedział, czy ktoś poza Hestią byłby zainteresowany. – Chociaż jak ktoś z pełną świadomością powie: lubię carbonarę ze śmietaną, szanuję to. W każdym razie, jakby ktoś z was miał ochotę na doskonałą carbonarę, siedzi z wami przy stole osobę, która, nie chwaląc się, umie ją przyrządzić.
Och, jaki zręczny unik. A przecież nikogo nie interesowało gotowanie. Pytanie tyczyło się przyjemności innych niż jedzenie.
– A jeśli chodzi o celebrytów, to chyba zbyt wielu spotkałem na żywo, żeby mieć taki ogląd jak wszyscy. Bo o ile Hannibal jest świetnym gościem, to inni bywają... kapryśni. I często uważają się za pępek świata. Potrafią się obrazić, kiedy na jednym ze stu próbnych zdjęć mają zamknięte oczy – opowiedział. – Jak to mówią: nigdy nie spotykaj swoich idoli.