• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue

[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
14.01.2026, 23:11  ✶  

Nie do końca spodziewała się tego, że odbędą dzisiaj taką rozmowę. Nie była przygotowana na to, że otworzy się przed nią tak bardzo, nie sądziła, że to, co powiedział jej ojciec, te paskudne słowa, które rzucił nie zastanawiając się nad ich wagą spowodują, że Benjy wróci do przeszłości. Nie miała prawa tego wiedzieć, bo nie zdawała sobie sprawy co dokładnie wydarzyło się w jego życiu, kiedy zniknął z tego jej. Gdy przestała mijać go na szkolnych korytarzach, przestała wdawać się z nim w te słowne potyczki, nie miała pojęcia, jak wtedy wyglądało jego życie. We wrześniu nieco się dowiedziała, dotarło do niej, że przez lata żyła w błędzie. Nie spodziewała się jednak tego, że mogło być aż tak skomplikowanie.

Słuchała go uważnie, może nie była na to przygotowana, ale słuchała, tak, aby nic jej nie umknęło. Obserwowała przy tym jego twarz, chcąc z niej cokolwiek wyczytać. Mieli sporo rzeczy do nadrobienia, nie rozmawiali o nich wcześniej, bo to wcale nie było takie łatwe, mówić drugiej osobie o swoich traumach, o tym, co w życiu nie wyszło. Zdawali sobie jednak sprawę, że i ona i on dosyć sporo przeżyli, mało kto mógł się pochwalić podobnymi traumami, chociaż zupełnie się one od siebie różniły.

- Wcale nie uważam, że tego nie rozumiesz. - Odezwała się cicho. Nie sądziła, że nie wie dlaczego ludzie podejmowali tę decyzję, Benjy rozumiał dużo więcej niż niejedna osoba, nie raz jej to pokazywał, a teraz ona musiała zrozumieć jego i naprawdę starała się to robić. Jak zawsze kiedy wymieniali się swoimi poglądami słuchała go uważnie, nie oceniała, nie mogłaby tego zrobić. Zresztą tak jak stwierdziła, sama nie miała pojęcia, czy by tego chciała. Przez ponad trzydzieści lat swojego życia nie miała okazji ku temu aby w ogóle o tym pomyśleć, niby była zaręczona, ale nigdy nie zastanawiała się nad tym, czy chciałaby mieć dzieci, to mówiło samo za siebie o tamtej relacji. - Nie musisz się obawiać tego, że znowu świat Ci się rozsypie. - Powiedziała jeszcze. Naprawdę zdawała sobie sprawę z tego, jak musiał w niego uderzyć brak jakiejkolwiek kontroli, dostosowywanie się do sytuacji, szukanie właściwej drogi, bez jakiejkolwiek pewności, że ma ona jakiś sens. Znała go przecież, to musiało być dla niego okropnie trudne.

Wyrzucił to z siebie, nie miała pojęcia, czy chociaż odrobinę mu ulżyło, miała nadzieję, że tak, nie chciała nawet wiedzieć, jakim musiało być ciężarem trzymanie tego wszystkiego w sobie. Widziała zresztą jak ze sobą walczył, jak próbował zbierać myśli, a nie był w stanie sięgać po słowa. Powrót do wydarzeń sprzed lat wiele go kosztował. Z początku nie odzywała się zbyt wiele, dała sobie chwilę, przetwarzała bardzo intensywnie te informacje, nie ruszyła się jednak z miejsca, nie zabrała ręki, nie chciała tego robić. Zamiast tego uświadamiała sobie, jak bardzo musiał być wtedy zagubiony i zraniony, a i tak starał się postąpić, jak najbardziej odpowiedzialnie.

Dostrzegła zmianę w jego postawie, wyczuła, że się spiął, nic dziwnego, nie sądziła, że często do tego wracał, że mówienie tego było dla niego codziennością, nie miał w zwyczaju dzielić się takimi rzeczami, zresztą mało kto lubił mówić o cierpieniu, o tym co bolało.

- Tak, wiem, przepraszam, po prostu zabrakło mi... - Weszła mu w słowo, wiedziała, że zareagowała zbyt szybko, przecież zdawała sobie sprawę, że na pewno nie zostawiłby dziecka, nie był takim człowiekiem. Po prostu była ciąża, nie było dziecka, pierwsze co przyszło jej na myśl gdy pomyślała o wpadce to, że powinien się pojawić potomek, a przecież nie każda ciąża kończyła się szczęśliwie. To też musiało go zaboleć, uderzyć w niego. Podjął pewne decyzje, wbrew sobie, robił to po coś, a później okazało się, że powód, nie powód, że dziecko zniknęło. Nastawiał się na to, że będzie jego ojcem, że stworzy rodzinę i zostało mu to odebrane, zostawił wszystko za sobą i stracił to, co miało być jego przyszłością. Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak się musiał wtedy czuć. To było tak wiele, jak na barki jednego, młodego człowieka.

- Benjy, ja wiem jak to jest tkwić w czymś, w czym nie do końca chcesz być. - Być może w jej przypadku nie wiązało się to z rozchodzeniem i schodzeniem, jednak rozumiała go bardziej, niż mogło się mu wydawać. Jego doświadczenia były jeszcze bardziej bolesne, bo podjął decyzję, która wydawała się mu być słuszna, liczył na to, że to go uratuje, ich uratuje, a skończyło się jeszcze gorzej. Naprawdę trudno jej było sobie wyobrazić, jak się wtedy czuł. Był sam, nie miał z kim porozmawiać, musiał to dusić w sobie, trawić to przez lata.

Uniosła głowę i spojrzała na niego, gdy powiedział, że nie chce tego słuchać. Skąd w ogóle przyszło mu to na myśl. Nie miała pojęcia jak bardzo musiał zebrać się w sobie, aby się z nią tym wszystkim podzielić, ile go to kosztowało, i jeszcze obawiał się, że ona nie chce tego słuchać. Mrugnęła, nie do końca wiedziała, co się właśnie działo. Jak bardzo ktoś go musiał skrzywdzić, że podchodził do tego w taki sposób?

- Mówiłam Ci, że możesz mi powiedzieć o wszystkim, zawsze tu będę, aby Cię wysłuchać. - Ton jej głosu nadal był spokojny, ciepły. - Do niczego się nie zmuszam, chcę usłyszeć Twoją historię, chcę wiedzieć. - Być może musiał to usłyszeć, zdecydowanie musiał to usłyszeć, zaczął się wycofywać, jakby wystraszył się tego, że mogłaby w tej chwili wstać i odejść. Zrezygnować z niego, niby dlaczego? Bo miał swoją przeszłość, bo życie go doświadczyło bardziej niż innych?

Cofnął swoją dłoń, to było tylko potwierdzeniem tego, że być może żałował, że się przed nią otworzył. Zdecydowanie nie miał dobrych doświadczeń związanych z mówieniem o swoich emocjach, o tym, co mu się przytrafiło. Nie podobało jej się to, że ktoś mu to zrobił, że ktoś spowodował, że podchodził do tego w ten sposób. To na pewno nie było jego decyzją, raczej wypadkową tego, co mu się przytrafiło w przeszłości.

- Nie chcę, żebyś znikał, nie chcę, żebyś stąd odchodził, niby dlaczego miałabym tego chcieć? - Może nie powinna pytać, ale zbyt wiele myśli pojawiało się w jej głowie. Była zaskoczona jego podejściem, zdziwiona, że wybierał ucieczkę, że wolał zniknąć, niż być teraz z nią po tym wszystkim co jej powiedział.

- i też się nigdzie nie wybieram. - Dodała jeszcze, bo miała wrażenie, że to musiało zostać powiedziane, że musiał wiedzieć, że to nie było coś, co ją przerażało.

- Każdy ma jakąś przeszłość, nie masz na to wpływu, na to co się wydarzyło, to było i minęło. - A oni byli tu i teraz i tylko to miało znaczenie. Miała ochotę znaleźć jego byłą żonę i pokazać jej, jak bardzo była na nią wkurwiona za to, że doprowadziła go do takiego stanu, podejrzewała, że wpływ na jego reakcje miały wcześniejsze doświadczenia, te z poprzedniego małżeństwa.

- Opowiedz mi o wszystkim, wyrzuć to z siebie, powinieneś wreszcie to zrobić. - Nie miała pojęcia, czy zdarzyło mu się już komuś o tym opowiadać, nie mogła mieć pewności, jednak teraz to ona była jego najbliższym człowiekiem, a on jej i naprawdę nie było jej obojętne to, co przeżył. Poruszyła dłonią, miała gdzieś to, że chwilę wcześniej odsunął swoją rękę, chciała po nią ponownie sięgnąć i spleść ich palce ze sobą, drobny gest, który miał mu przypominać o tym, że nadal tu była i nigdzie się nie wybierała.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (27689), Prudence Fenwick (14989)




Wiadomości w tym wątku
[12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 19:55
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 21:31
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 02:06
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 10:26
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 16:00
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 18:30
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 14.01.2026, 22:16
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 14.01.2026, 23:11
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 15.01.2026, 18:16
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 15.01.2026, 21:12
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 18.01.2026, 05:00
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 24.01.2026, 23:38
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.01.2026, 04:38
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.01.2026, 13:52
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.01.2026, 02:26
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 29.01.2026, 20:23
RE: [12/10/72] And finally fading from view, is everything we ever were now | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.01.2026, 22:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa