Walka nie była łatwa. Wilkołak okazał się być trudnym przeciwnikiem, jednak w końcu udało im się go pokonać. Nie miała wątpliwości w to, że im się to uda, aczkolwiek nie spodziewała się, że starcie będzie takie wyrównane. Miała szczęście, że nie pojawiła się tutaj sama, bo mogło się to skończyć inaczej. Naprawdę była zadowolona z tego, że postanowiła współpracować z Benjy'm, nie, żeby wcześniej miała co do tego jakiekolwiek wątpliwości, jednak po takim starciu człowiek wyjątkowo doceniał swojego towarzysza niedoli.
Wyciągnęła dłoń w kierunku Benjy'ego, aby pomóc mu wstać, przecież to on bardziej dostał po dupie podczas tego starcia, bestia wyjątkowo się na nim uwzięła, skupiła swoją uwagę na mężczyźnie, to jego chciała się pozbyć jako pierwszego. Podniósł się na nogi, nie sądziła, aby potrzebował jej pomocy, ale to był zwyczajny odruch, on leżał na ziemi, ona stała nad nim, chciała pomóc mu wstać. Nic specjalnego.
- Tak, to nic takiego. - Zapewne widział, jak ją drasnął, dało się wyłapać ten jeden, konkretny moment. Bok ją piekł, jednak nie było to, aż tak poważne uszkodzenie ciała, mogło być dużo gorzej. Nie uniknęła pazurów, które wbiły się w jej ciało, jednak obrażenia nie były najgorsze, stała, trochę ją to piekło, ale było to do zniesienia.
Najwyraźniej to nie wystarczyło, bo Benjy postanowił jeszcze się temu przyjrzeć. Wiedziała, że w pewnych momentach dyskusja nie miała sensu, więc po prostu mu to pokazała. Podciągnęła do góry sweter ukazując mu kawałek ciała, nie sądziła, że będzie w stanie zbyt wiele zobaczyć, bo księżyc rzucał bardzo słabą poświatę, ale skoro chciał to zobaczyć, to po prostu to zrobiła. - Tylko mnie drasnął. - Nie była z tego powodu szczególnie zadowolona, gdzieś z tyłu głowy wiedziała jednak, że mogło się to skończyć o wiele gorzej. Adrenalina nadal krążyła w jej żyłach, co sprzyjało ignorowaniu dolegliwości.
- Trochę, nie jest źle. - Miewała gorsze wypadki przy pracy podczas swojej łowczej kariery, nie przejmowała się więc jakoś szczególnie tym zadrapaniem. Jasne, ktoś będzie musiał ją opatrzyć, ale tym będzie się martwiła później, na szczęście to był tylko bok. Powinna nieco przemyśleć dobór kolejnych zleceń, miała to na uwadze z racji nie do końca na swoje bezpieczeństwo, musiala bardziej uważać ze względu na dziecko.
Cofnęła się o krok, aby dokładniej przyjrzeć się Benjy'emu, w końcu to on dwa razy wylądował z wilkołakiem na ziemi, chciała zobaczyć, czy z nim było wszystko w porządku. Trudno było to stwierdzić, bo był cały umorusany w krwi i błocie. Miała nadzieję, że ta krew to była krew wilkołaka, wolała jednak o to zapytać. [Bo] - Mocno oberwałeś?[/b] - Miała wrażenie, że widziała jeden ruch, podczas którego bestia wbijała w niego swoje pazury, później było dużo gorzej, nie wyłapała praktycznie nic z tego, co się działo, bo sama skupiona była na tym, aby trafiać w nią bełtami.
Kiwnęła głową, kiedy usłyszała jego kolejne słowa. Musieli zająć się okolicą, nieco ją ogarnąć, żeby kolejne stworzenie nie zainteresowało się ich obecnością w tym miejscu. Im szybciej to zrobią, tym szybciej znajdą się w swoich domach, to było całkiem niezłą motywacją, chociaż pewnie będzie łączyło się z zatroskanym spojrzeniem ich partnerów. Życie z kimś takim jak ona, czy Benjy nie było proste, zdawała sobie z tego sprawę, nigdy nie wiadomo, czy wszystko pójdzie gładko, czy pojawią się komplikacje, które w ich przypadku mogły zakończyć się śmiercią.
Każde ruszyło w swoją stronę, aby zacząć obchód. Geraldine dokładnie rozglądała się po polanie, która wyglądała niezbyt malowniczo, widać było na niej ślady walki. Szła całkiem żwawym tempem, chociaż dało się zauważyć po niej zmęczenie. Nie narzekała jednak, nie marudziła, robiła, co było trzeba. Spotkali się gdzieś przed grotą, która okazała się być leżem wilkołaka.
Weszli do środka, ostrożnie, powoli, nie wiedząc do końca co tam zastaną. Każdy z nich ponownie zaczął oględziny idąc w swoją stronę, dzięki temu działali szybciej. Miejsce było domem bestii, którą zlikwidowali. Gdy tylko znalazła się w środku dostała potwierdzenie, że dobrze zrobili, a może źle, może mogli trafić na niego jeszcze wcześniej, mogło to uratować komuś życie, cóż przynajmniej nie odbierze już żadnego kolejnego.
Zbierał pamiątki po swoich ofiarach, biżuterię, ubrania, kolekcjonował je niczym trofea. Zapach, który unosił się w powietrzu uderzał ją w nozdrza, krzywiła się przez to okropnie, zrobiło jej się niedobrze, ale powstrzymywała torsje. Normalnie nie powinno to robić na niej, aż takiego wrażenia, ale aktualnie nie do końca panowała nad tymi odruchami.
Szła dalej, niewielki promień światła pokazywał jej coraz więcej, trafiła w końcu na część mieszkalną, gdzie znalazła jakieś resztki jedzenia, puszki, czy butelki. Próbował być człowiekiem, chociaż inne rzeczy, które tutaj znaleźli wcale o tym nie świadczyły.
- Stworzył sobie tutaj swój azyl. - Rzuciła jeszcze do Benjy'ego nie wiedząc na co on dokładnie trafił w swojej części jaskini, może to i lepiej. Nie zauważyła tego, że jej towarzysz miał drobne problemy z panowaniem nad swoim ciałem, bo była zajęta eksploracją okolicy, niestety nie zauważyła tego, że dość mocno walczył z samym sobą i ignorował problemy zdrowotne.
Nie znaleźli w jaskini nic więcej, żadnych cennych rzeczy, poza tymi trofeami po jego ofiarach, ludziach, których może nadal ktoś szukał, a nigdy nie mieli wrócić do domu, wzięli ze sobą niedokończone butelki alkoholu, a później wyszli na zewnątrz, aby zająć się ciałem, które leżało na polanie. Musieli się go pozbyć, potrzebna im była przecież tylko głowa, która miała być potwierdzeniem wykonania zlecenia.
Yaxley udało się znaleźć swój drobny sztylet, który od razu schowała na miejsce - do cholewy buta, wilkołak zdążył wyrwać go sobie z pleców. Później znalazła się nad cielskiem, z którego wyciągnęła bełty, wolała nie zostawiać tutaj śladów swojej obecności.
Odłożyła głowę z boku, przy jednym z pni, mogli więc pozbyć się reszty, a później faktycznie oddalić i udać do swoich domów. [B] - Chcesz czynić honory?[/bo] - Zapytała kiedy wylewała na niego niedokończoną zawartość butelki z alkoholem, po chwili gdy to zrobiła wyciągnęła w stronę mężczyzny zapalniczkę, miał wybór, mógł rozpalić ogień, jeśli nie, to ona to zrobi. Dobrze by było, aby ogarnęli wszystko przed świtem.