• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence

[12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
05.01.2026, 16:38  ✶  

Sytuacji wydawała się absurdalna, jednak Prudence podeszła do swojego zadania całkiem profesjonalnie. Nie takie rzeczy widziała już w swoim życiu. Różne przypadki się zdarzały, trzeba było się nimi zająć odpowiednio, aby z pozoru pierdoły nie zmieniły się w coś, co mogło się ciągnąć dłużej, stwarzać komplikacje. Właśnie dlatego postanowiła stworzyć prowizoryczną kozetkę z kanapy w salonie swoich rodziców i położyć na niej swojego męża. Warunki były może nie do końca komfortowe, ale robiła co mogła, aby Benjy poczuł się tutaj bezpiecznie. W końcu świecił przed nią swoim tyłkiem. Wiedziała, że to nie jest szczególnie przyjemnym doświadczeniem, bo być może widywała go już nagiego, jednak teraz znajdował się przed nią w tej formie z zupełnie innego powodu niż zazwyczaj. To było niewygodne, nie miała co do tego najmniejszych wątpliwości, dlatego chciała załatwić tę sprawę dokładnie, szybko, aby jak najszybciej zapomnieli o całej sytuacji.

Drzazga pozostawiona na swoim miejscu mogła spowodować jakieś paskudne zakażenie, mogła migrować, sprawiać kłopoty które zdecydowanie nie były im potrzebne. Benjy musiał mieć pewność, że jego ciało jest w doskonałej formie, że żadne pierdoły nie będę go rozpraszać podczas pracy, to było ważne dla Prudence, bo wiedziała, że w dużej mierze od tego zależało, czy będzie wracał do domu cały i zdrowy. Rozpraszająca drzazga w tyłku mogła mu nieco komplikować życie, dlatego też postanowili się jej pozbyć jak najszybciej.

Namówiła go, aby zrobili to od razu, bo przecież tak było najbezpieczniej, czuła się zresztą winna temu, że ten kawałek drewienka znalazł się w jego czterech literach. To ona zachęciła go do odpoczynku na jej łóżku, które nie było przystosowane do osób jego rozmiarów. Musiała więc teraz odpowiednio zająć się szkodami, które wyrządził mebelek, który zakończył swój żywot.

Z początku nie szło najgorzej, pęseta którą wybrała leżała odpowiednio w jej drobnych dłoniach, była w stanie całkiem nieźle nią operować, tyle, że drewienko okazało się dosyć mocno zagnieździć w ciele Benjy'ego. Pozbywała się go kawałek, po kawałku, aż w końcu dotarło do niej, że potrzebuję drobniejszego narzędzia. Nie było to problemem, doskonale wiedziała, gdzie je znajdzie. Zostawiła go więc na kanapie, a sama ruszyła na poszukiwania pęsety odpowiedniego rodzaju. Udało jej się taką znaleźć, gdy przeszukała szufladę, trwało to krótką chwilę, jednak misja zakończyła się sukcesem. Mogła wrócić do pracy.

Benjy wydawał się nawet nie drgnąć, najwyraźniej wziął sobie do serca jej rady o tym, że nie powinien się ruszać. W sumie nie spodziewała się, że jej posłucha, zdawała sobie sprawę iż świadczyło to o ogromnym zaufaniu, przecież leżał na tej kanapie z gołym tyłkiem, spodniami i bielizną spuszczoną do kostek, to nie była szczególnie komfortowa pozycja.

Nachyliła się ponownie nad obiektem, którym miała się zajść, uważnie wpatrywała się w te drobne fragmenty, których musiała się pozbyć, nadal mrużyła jedno oko - nie tak łatwo było się pozbyć śladu nalewek matki z krwiobiegu, ta drobna niedogodność nie miała jednak wpływu na jej profesjonalizm. Naprawdę przykładała się do swojego zadania, nie mogła pozwolić na to, by chociaż jedna część drzazgi pozostała w ciele jej męża. Wzięła to sobie do serca.

Mniejsza pęseta pozwała jej działać dokładnie tak jak chciała, zbliżała ją, łapała co trzeba i wyciągała kolejne fragmenty drzazgi. Przygryzła przy tym dolną wargę, jak robiła zawsze kiedy była bardzo skupiona.

- Myślisz, że wszystkie kije w dupie biorą się z ignorowanych i zapomnianych drzazg? W sumie to całkiem niezła teoria. - Nie sądziła, żeby ktoś przeprowadzał badania na ten temat, ale może warto byłoby się tym zająć, wielu ludzi miało w tyłkach ogromne kije, nie mogły pojawiać się one znikąd.

- Dobrze więc, że się tym zajęłam, wolałabym, żebyś pozostał egzemplarzem bez kija. - Mówiła cicho, nadal wpatrując się bardzo dokładnie w jego tyłek. Świeciła sobie przy tym tą nieszczęsną lampką, aby niczego nie pominąć. Nie zamierzała pozwolić mu wstać dopóki nie będzie miała pewności, że udało im się załatwić sprawę do końca.

- Już prawie, jeszcze dwa, malutkie fragmenty i będzie po problemie. - Wolała go uprzedzić o tym ile to potrwa, miała świadomość, że to co mu robiła nie było szczególnie przyjemne.

Nachylała się właśnie, aby wyciągnąć malutki kawałek drzazgi, kiedy drzwi frontowe się otworzyły, usłyszała ten charakterystyczny dźwięk, nie mogła jednak panikować, bo miała pęsetę, którą łapała właśnie drzazgę, nie mogła się ruszyć bo skończyłoby się to dosyć drastycznym uszczypnięciem Benjy'ego w tyłek, a tego nie chciała zrobić. Póki co, przybysze znajdowali się w przedpokoju, pewnie za parę sekund zastaną ich w tym miejscu. Cóż, jakoś to zniosą, nie mieli innego wyjścia, musieli dokończyć tę operacje.

- Nie możesz się ruszyć, nie teraz, nie kiedy jestem tak blisko. - Uprzedziła go jeszcze, bo naprawdę nie był to dobry moment na żadne gwałtowne ruchy.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (14043), Prudence Fenwick (6838)




Wiadomości w tym wątku
[12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 05.01.2026, 01:05
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.01.2026, 01:40
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 05.01.2026, 03:04
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 05.01.2026, 16:38
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 05.01.2026, 21:41
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.01.2026, 00:11
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.01.2026, 04:11
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.01.2026, 12:59
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.01.2026, 19:40
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.01.2026, 22:47
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 07.01.2026, 21:33
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 08.01.2026, 14:47
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 09.01.2026, 18:44
RE: [12/10/72] Portents of an awkward afternoon | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.02.2026, 13:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa