• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition

[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#33
04.01.2026, 13:17  ✶  
Nie odpowiedział na słowa Charlotte niczym więcej jak skinięciem głową. Nie potrzebował niczego więcej, żeby ją ocenić. Cóż, skoro z takim przekonaniem prezentowała opinie innych ludzi jako własne, być może nie wszystko było jeszcze w jej przypadku straconym. Jaki mężczyzna nie lubił, gdy kobieta powtarzała z absolutną wiarą w jego nieomylność opinie, jakie przedstawiał. Charlotte otwartą niechęcią darzyła mugoli, więc raczej się z żadnym nie puści, pomyślał, utylitarnie niemal, a jak znajdzie sobie jakiegoś czystej krwi kawalera, weźmie jego nazwisko, wypluje bachora i problem z głowy. A może zdąży zmądrzeć na tyle szybko, żeby Lorien albo babka Philomena wydały ją odpowiednio za mąż. Bo przecież dokładnie tak wyglądało w ich świecie. Otwarty magirasizm i męska buta przeciwstawiona cichemu fundamentalizmowi kobiecych kręgów. Nie mniej rasistowskich, po prostu innych. Zamiast pięści były uśmiechy, zamiast cygar i faszystowskich bojówek spotkania przy lampce wina i wymiana ploteczek. Mężowie twardo nazywali konserwatyzmem to, co ich żony nazywały czule tradycją. Ale gdy mężczyźni krzyczeli głośno o antymugolskiej polityce, kobiety szeptały o świecie, w którym będą mogły w spokoju wychowywać dzieci z dala od mugolskiej propagandy.
Zawsze więc miała znaleźć się na ulicy gromada dzieciaków, która bawiąc się w ganianego, będzie uciekać przed goniącym, drwiąc z niego, że śmierdzi szlamem. Bo nawet zabawa w berka stawała się o wiele grą o wiele większą stawkę, gdy znudzony dzieciak zamiast "berek" krzyknął "szlam". Grą o wiele poważniejszą, i kompletnie nową, chociaż zasady pozostawały takie same. Dzieci grały w tę grę zanim nastał Voldemort, grały zanim nastał Grindelwald. Zanim jeszcze wiedziały, czym właściwie jest szlama. Bo dokładnie tak to wyglądało w ich świecie, który był czystym i samoregulującym się mechanizmem napędzanym kultem krwi. Nie trzeba było się o nic kłopotać, gdy odpowiednie wartości wpajane im były już od maleńkości, podświadomie niemal. Wszystkie te buntownicze dziewczątka pokroju Charlotte, a nawet Scarlett, tylko myślały, że się buntują, ale dorastały po to, żeby przekazywać swoje uprzedzenia kolejnym pokoleniom.
Alexander skupił wzrok na babce zanim jeszcze Philomena zabrała głos, aby pochwalić się swoimi osiągnięciami. Czuł wcześniej na sobie jej spojrzenie, jak gdyby wiedziała, o czym myślał. Nie lubił być przewidywalnym. Ale trudno nie być przewidywalnym, gdy każde słowo padające z ust zgromadzonych przy tym stole ludzi udowadniało, że mimo swych różnic, są produktem tej samej ideologii.
Jakże Philomena musiała się rozkoszować, słysząc swoje własne słowa, odbijające się echem od ścian Mulciber Manor.

Alexander mimowolnie zacisnął szczękę, gdy Richard wszedł mu w słowo. Widać było, że nie jest do tego przyzwyczajony. Widać było, że tego nie znosi. Wiedział, że nie znosiła tego również Lorien. Być może jako jedyny rozumiał, dlaczego powołała się na swój sędziowski immunitet, na powagę sprawowanego urzędu. Czy nie do tego samego posuwał się, na każdym kroku przypominając innym, że jest jasnowidzem? Przecież dlatego właśnie jego słowa liczyły się bardziej, dlatego miały tak wielkie znaczenie. Może dlatego Alexander nie wydawał się specjalnie poruszonym padającymi przy stole oskarżeniami. Alexander... Po prostu patrzył na Richarda. Na jego zaciśniętą pięść leżącą na stole. Na dłoń Scarlett na ojcowskim ramieniu. Na nietkniętą szklankę whisky.

"Jesteś szalony".
Alexander powoli podniósł swoją szklankę do ust, ani nie chwilę nie spuszczając przy tym oczu z Richarda.
"Dlaczego ty jej nie poślubiłeś, tylko Robert?"
Alexander oblizał usta, odsunąwszy na chwilę od siebie szklankę z niedopitą whisky.
– Bo w przeciwieństwie do niego nie potrzebuję majętnej żony, żeby płaciła moje długi. W Departamencie Tajemnic dobrze się zarabia – odpowiedział ostro, nawiązując przy okazji do godnego pogardy odejścia Francisa i reszty rodziny Mulciber z Ministerstwa Magii. – Przeproś Lorien – dodał z naciskiem. – Nie oszukujmy się, że to małżeństwo było z jej strony czymś więcej niż akcją charytatywną na rzecz twojego brata.
Widać skłonności do filantropii były u nich rodzinne, biorąc pod uwagę ostatnie zamieszanie z fundacją, które na szczęście zakończył rozmową na osobności z Agnes Delacour.
"Dlaczego wciąż nie masz dziedzica?"
Alexander zakołysał trzymaną w dłoni szklanką z resztką alkoholu.
– Akurat się żeśmy pochylili nad tematem prasy, zanim nam przerwano... Zobacz, znalazłem ci, droga babciu, idealnego kandydata na redaktora kolumienki plotkarskiej – zakpił lekkim tonem, zwracając się niby to do Philomeny. – Widzę bowiem, kuzynie, że wierzysz wszystkim plotkom na mój temat zamieszczanym na łamach brukowców. Tylko w ostatnim kwartale ożeniłem się wedle ich relacji trzykrotnie... Kto wie, może mam jakiegoś syna, o którym nic nie wiem? Na ten temat niczego nie wyczytałeś? – Alexander wydawał się szczerze rozbawiony pytaniami Richarda. – Gwoli jasności. Nie. Żeby mieć dziedzica, potrzeba najpierw mieć żonę – wyjaśnił takim tonem, jak gdyby tłumaczył coś skończonemu głupcowi, powoli cedząc słowa. – A żenić się na razie nie planuję, wbrew prasowym doniesieniom. – Dopił whisky jednym haustem, wznosząc szklankę w stronę Lorien, zanim odstawił ją z powrotem na stół. Alkohol palił mu gardło. – Umierać również. – Jeżeli Richard nie wypił do tej pory swojej whisky, nie miał już z Alexandrem o czym rozmawiać. Ultimatum, jakie mu postawił, było jasne. Albo ukorzy się, i wypije zdrowie Lorien, albo zostanie natychmiast wyproszony. Nieważne, czy właśnie szykował się do wyjścia, czy przełykał palący gardło trunek, Alexander wykorzystał moment, żeby wręczyć mu swój prezent z okazji Mabon. Machnął ręką w stronę służby, która wniosła do jadalni stary portret z wizerunkiem Francisa Mulcibera przysypiającego w fotelu. Wszystkie niemal portrety w Mulciber Manor były przecież pogrążone we śnie. – A że wiem, że wolisz towarzystwo umarłych, wychodząc, zabierz ich ze sobą. Mój ojciec zdjął ten portret ze ścian galerii przed wieloma laty. Pomyślałem, że będzie to dobry prezent na pojednanie. Widać zawsze miał być jednak przestrogą. – W końcu Duncan ściągnął ze ściany portret Francisa po tym jak ten nieopatrznie obraził w jego obecności Selinę. Alexander ostrzegał Richarda, że w jego obecności nie wolno obrażać Lorien... Ale cóż. Widać oboje byli tylko synami swoich ojców.
– Zabierz swoich umarłych ze sobą, Richardzie – powiedział Alexander, odwracając wzrok od kuzyna.

Nie miał mu nic więcej do powiedzenia.

Po prawdzie, nikomu nie miał już nic do powiedzenia. Poruszył ręką, sygnalizując służącemu, żeby dolać mu whisky. Wiedział, że nie powinien, ale nie mógł się powstrzymać. Imieniem Loretty Richard przywołał wspomnienie rozmowy z Lorien jeszcze sprzed kolacji. Alexander potrzebował wypłukać imię żony ze swej pamięci. Tak, może i bezczelnie skłamał, że jest nieżonaty, ale przecież nie było przecież u jego boku Loretty, która mogłaby potwierdzić lub zaprzeczyć. Loretta nigdy by tego zresztą nie zrobiła. Nie powiedziała niczego nawet swej rodzinie. O małżeństwie dowiedzieli się z plotek, zabranych przez Annaleigh z wesela... Dowiedzieli się od niego. Bo przecież Alexander sam te plotki rozpuścił. Och, jakże Alexander kochał plotki! Były skuteczniejsze niż klątwy. Znajdował w tym wiele radości, że wielki patriarcha rodu Lestrange drżał na plotkę, że jego kurewska córeczka rozkładała nogi inaczej niż na jego komendę. Inaczej nie pozwoliłby jej przecież wstydliwie wybyć do Francji. Wstyd... Och, jakże potężną bronią był wstyd! Bo nieważnym było już to, co naprawdę między nimi zaszło. Ważnym było, że przez niemal siedem lat Alexander miał Lorettę na każde swoje skinienie, a gdy się nią już znudził, zniszczył doszczętnie jej reputację. A teraz nawet nie nazwał jej żoną. Bo przecież oficjalnie nigdy tego nie zrobił. To wszystko były tylko plotki, a jakich plotek na jego temat już nie było?

Alexander w milczeniu opróżnił szklankę.

– Zagraj nam coś, Scarlett, jak skończymy wieczerzać – powiedział, nieobecnym wzrokiem wpatrując się gdzieś daleko w przestrzeń. – Z przyjemnością posłuchamy.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (7426), Bard Beedle (2311), Charlotte Mulciber (3851), Lorien Mulciber (5080), Philomena Mulciber (4168), Richard Mulciber (5037), Scarlett Mulciber (3905)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 02.11.2025, 12:36
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 03.11.2025, 17:45
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 03.11.2025, 20:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 03.11.2025, 22:27
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 05.11.2025, 11:04
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 06.11.2025, 07:42
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 07.11.2025, 01:22
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 07.11.2025, 08:08
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 07.11.2025, 18:47
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 08.11.2025, 14:10
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 09.11.2025, 20:01
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 11.11.2025, 18:14
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 13.11.2025, 19:51
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 15.11.2025, 12:56
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 15.11.2025, 13:42
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 15.11.2025, 22:05
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 15.11.2025, 23:19
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 16.11.2025, 12:39
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 22.11.2025, 12:44
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 23.11.2025, 18:05
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 23.11.2025, 20:17
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 23.11.2025, 20:30
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 24.11.2025, 16:06
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 24.11.2025, 18:34
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 26.11.2025, 03:01
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 02.12.2025, 23:30
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 07.12.2025, 12:13
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 09.12.2025, 08:10
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 10.12.2025, 10:21
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 11.12.2025, 12:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 16.12.2025, 02:19
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 23.12.2025, 20:24
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 04.01.2026, 13:17
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 04.01.2026, 14:47
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 05.01.2026, 13:41
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Lorien Mulciber - 10.01.2026, 17:49
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Scarlett Mulciber - 17.01.2026, 17:41
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Philomena Mulciber - 20.01.2026, 23:13
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 22.01.2026, 20:31
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Alexander Mulciber - 22.01.2026, 21:46
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Richard Mulciber - 25.01.2026, 00:50
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Charlotte Mulciber - 28.01.2026, 11:31
RE: [22.09.1972] Mulciber Dreamhouse Mabon Edition - przez Bard Beedle - 29.01.2026, 13:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa