30.12.2025, 01:45 ✶
Uśmiechnięta uzdrowicielka, która jeszcze przed chwilą uśmiechnęła się szerzej słysząc imię i nazwisko nowego pacjenta, momentalnie spochmurniała. Wstała też szybko ze swojego miejsca i podeszła do niego trzymając w dłoni różdżkę, przyglądając mu się przy tym bardzo uważnie i pozostając w gotowości do złapania go, gdyby upadł na podłogę. Kiedy Kelly skończył mamrotać groźby i formułki, które najwyraźniej zaszczepiono w jego głowie, panna Lestrange stała nad nim trzymając dłonie tak, jakby chciała go złapać.
– Chciałam upewnić się, że pan nie upadnie na podłogę i nie uderzy się w głowę, gdyby doznał jakiś drgawek. Wie pan, mogłabym zamienić podłogę w poduszkę, ale… no rozumie pan sam pewnie? – Zamrugała, trzepocząc przy tym falą pięknych, gęstych rzęs. Była przy tym wyraźnie niezręczna. Prawda przecież była taka, że nie czuła się ani trochę gotowa do przyjmowania pacjentów z takimi przypadłościami – robiła to, co kazali jej starsi uzdrowiciele, bo sama pracowała tu od trzech tygodni. Nie mogła jednak odmówić wykonywania zabiegów, bo przydzielano jej te przypadki nie z braku sympatii tylko z powodu nadmiaru pacjentów. Mogła być zestresowana, ale przeszła odpowiednie szkolenia hipnotyzerskie, musiała zwyczajnie sprostać rzuceniu jej na głęboką wodę. Język jej się plątał i powtórzyła słowo „pan” już nieskończoną liczbę razy, ale zachowywała resztki profesjonalizmu w przyjętej postawie. Nie odsunęła się, ale nie trzymała już rąk w górze jak strach na wróble. – Panie Kelly, nie jest pan pierwszą osobą, która przychodzi do nas z takim problemem, więc od razu przedstawię panu jak wygląda ta sprawa: nikt dotąd nie wynalazł innego rozwiązania, niż usunięcie wspomnień z ósmego września. Być może jest to klątwa, być może innego rodzaju zaklęcie, które zniknęłoby z czasem, jednak pozostaje obszarem nie do końca zbadanym. Mogę usunąć panu te wspomnienia i przywrócić je w sytuacji, w której inne rozwiązanie zostanie wynalezione, oczywiście za pana zgodą i przy pana współpracy. Nim to zrobię zalecam jednak wybranie powiernika informacji, które uważa pan, że powinny zostać zachowane. List do kogoś z rodziny albo przyjaciela, na przykład dotyczący tego jakie obietnice pan komuś wtedy złożył. Tak żeby nic z życia nie uleciało, jeśli jest ważne.
Mogła mu podać pióro i pergamin. Sów w Lecznicy też nie brakowało.
– Chciałam upewnić się, że pan nie upadnie na podłogę i nie uderzy się w głowę, gdyby doznał jakiś drgawek. Wie pan, mogłabym zamienić podłogę w poduszkę, ale… no rozumie pan sam pewnie? – Zamrugała, trzepocząc przy tym falą pięknych, gęstych rzęs. Była przy tym wyraźnie niezręczna. Prawda przecież była taka, że nie czuła się ani trochę gotowa do przyjmowania pacjentów z takimi przypadłościami – robiła to, co kazali jej starsi uzdrowiciele, bo sama pracowała tu od trzech tygodni. Nie mogła jednak odmówić wykonywania zabiegów, bo przydzielano jej te przypadki nie z braku sympatii tylko z powodu nadmiaru pacjentów. Mogła być zestresowana, ale przeszła odpowiednie szkolenia hipnotyzerskie, musiała zwyczajnie sprostać rzuceniu jej na głęboką wodę. Język jej się plątał i powtórzyła słowo „pan” już nieskończoną liczbę razy, ale zachowywała resztki profesjonalizmu w przyjętej postawie. Nie odsunęła się, ale nie trzymała już rąk w górze jak strach na wróble. – Panie Kelly, nie jest pan pierwszą osobą, która przychodzi do nas z takim problemem, więc od razu przedstawię panu jak wygląda ta sprawa: nikt dotąd nie wynalazł innego rozwiązania, niż usunięcie wspomnień z ósmego września. Być może jest to klątwa, być może innego rodzaju zaklęcie, które zniknęłoby z czasem, jednak pozostaje obszarem nie do końca zbadanym. Mogę usunąć panu te wspomnienia i przywrócić je w sytuacji, w której inne rozwiązanie zostanie wynalezione, oczywiście za pana zgodą i przy pana współpracy. Nim to zrobię zalecam jednak wybranie powiernika informacji, które uważa pan, że powinny zostać zachowane. List do kogoś z rodziny albo przyjaciela, na przykład dotyczący tego jakie obietnice pan komuś wtedy złożył. Tak żeby nic z życia nie uleciało, jeśli jest ważne.
Mogła mu podać pióro i pergamin. Sów w Lecznicy też nie brakowało.