27.12.2025, 21:11 ✶
Atmosferę zaiste można by uznać za romantyczną – oranżeria wypełniona różami (czarnymi, hodowanymi na krwi), światło gwiazd odbijające się w powierzchni sadzawki (w której podobno mieszkał topielec), i oni, odziani w stroje balowe oraz w maski, którzy mogliby się całować, ale zamiast tego dyskutowali o szaleństwie i nie szaleństwie arcykapłanki.
– Siostra Victorii pracuje w Lecznicy Dusz. Może byłaby w stanie powiedzieć… czy coś w stanie arcykapłanki się zmieniło. Pewnie mogłabym też poprosić Sebastiana Macmillana, by podpytał Percivala, co sądzi o… hm, sprawie Zimnych – powiedziała Brenna ostrożnie. Straż, pod którą trzymano arcykapłankę, nagle zaczęła wydawać się jej przesadzona, bo ta w gruncie rzeczy… ostatecznie nikogo nie zabiła, tymczasem nie pozwalano nawet na odwiedziny czy wyjście do ogrodów. A może zaczęła się doszukiwać czegoś niepotrzebnie?
Wybraniec, ależ to absurdalnie brzmiało. Dopiero słowa o tym, co zrobiła, żeby mnie ożywić, sprawiły, że Brenna powiązała to wreszcie z Limbo. Może nie chodziło o Atreusa, a o to, co stamtąd niechcący zabrał? O rytuał, który odprawiła Isobell, aby przeciągnąć z powrotem na tę stronę?
Niewyczerpane źródło energii.
Katalizator.
Ożyw ją…
Czy Victoria próbowała ożywiać jakieś jaszczurki po tamtym dniu w Afryce? Czy Brenna powinna zapytać, czy się jej udało? Czy chodziło o to, że takie dziecko miałoby łączność z Limbo? A może to była tylko teoria lub gadanie szalonej kobiety?
– Na pewno nie wierzyłabym bezkrytycznie komuś, kto sądził, że zabijając kogoś w Stonehange wypełni wolę bogów. Zdaje mi się, że po tym, jak tam byliśmy, to miejsce wręcz nie chciało więcej krwi. Trudno mi uznać Isobell za nieomylną. Może rozważyłabym współpracę z Macmillanami… jeżeli nie w celu wyciągnięcia jej z Lecznicy to powiedzmy zorganizowania tego tak, by mogła przyjmować wizyty, nawet przy kimś czy wyjść do tego ogrodu, skoro ponoć chcą ją wyleczyć, a obecny sposób nie działa. Żeby móc dowiedzieć się więcej – stwierdziła po paru sekundach zawahania. Co by zrobiła? Prawdopodobnie kopałaby dalej w temacie, nawet nie tyle dlatego, że byłaby szczególnie zainteresowana wybrańcem, a ale bo chciałaby zrozumieć, co Isobell mogła mieć na myśli. Dobrze, że Atreus nie wspomniał, że w ogóle to powinien sobie zafundować tego wybrańca już w lutym, bo pewnie musiałaby usiąść i sama nie byłaby pewna, czy go pytać, czy to propozycja czy może oznajmienie, że planuje mieć dziecko z Isobell Macmillan, czy lepiej jeszcze pożyć w niewiedzy. Wszak nie wiedziałaby, czy Isobell tych wyliczeń idealnego momentu nie oparłaby o swój własny horoskop. – A co ty chcesz z tym zrobić?
– Siostra Victorii pracuje w Lecznicy Dusz. Może byłaby w stanie powiedzieć… czy coś w stanie arcykapłanki się zmieniło. Pewnie mogłabym też poprosić Sebastiana Macmillana, by podpytał Percivala, co sądzi o… hm, sprawie Zimnych – powiedziała Brenna ostrożnie. Straż, pod którą trzymano arcykapłankę, nagle zaczęła wydawać się jej przesadzona, bo ta w gruncie rzeczy… ostatecznie nikogo nie zabiła, tymczasem nie pozwalano nawet na odwiedziny czy wyjście do ogrodów. A może zaczęła się doszukiwać czegoś niepotrzebnie?
Wybraniec, ależ to absurdalnie brzmiało. Dopiero słowa o tym, co zrobiła, żeby mnie ożywić, sprawiły, że Brenna powiązała to wreszcie z Limbo. Może nie chodziło o Atreusa, a o to, co stamtąd niechcący zabrał? O rytuał, który odprawiła Isobell, aby przeciągnąć z powrotem na tę stronę?
Niewyczerpane źródło energii.
Katalizator.
Ożyw ją…
Czy Victoria próbowała ożywiać jakieś jaszczurki po tamtym dniu w Afryce? Czy Brenna powinna zapytać, czy się jej udało? Czy chodziło o to, że takie dziecko miałoby łączność z Limbo? A może to była tylko teoria lub gadanie szalonej kobiety?
– Na pewno nie wierzyłabym bezkrytycznie komuś, kto sądził, że zabijając kogoś w Stonehange wypełni wolę bogów. Zdaje mi się, że po tym, jak tam byliśmy, to miejsce wręcz nie chciało więcej krwi. Trudno mi uznać Isobell za nieomylną. Może rozważyłabym współpracę z Macmillanami… jeżeli nie w celu wyciągnięcia jej z Lecznicy to powiedzmy zorganizowania tego tak, by mogła przyjmować wizyty, nawet przy kimś czy wyjść do tego ogrodu, skoro ponoć chcą ją wyleczyć, a obecny sposób nie działa. Żeby móc dowiedzieć się więcej – stwierdziła po paru sekundach zawahania. Co by zrobiła? Prawdopodobnie kopałaby dalej w temacie, nawet nie tyle dlatego, że byłaby szczególnie zainteresowana wybrańcem, a ale bo chciałaby zrozumieć, co Isobell mogła mieć na myśli. Dobrze, że Atreus nie wspomniał, że w ogóle to powinien sobie zafundować tego wybrańca już w lutym, bo pewnie musiałaby usiąść i sama nie byłaby pewna, czy go pytać, czy to propozycja czy może oznajmienie, że planuje mieć dziecko z Isobell Macmillan, czy lepiej jeszcze pożyć w niewiedzy. Wszak nie wiedziałaby, czy Isobell tych wyliczeń idealnego momentu nie oparłaby o swój własny horoskop. – A co ty chcesz z tym zrobić?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.