• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence

[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#4
25.12.2025, 19:55  ✶  

Prudence uniosła głowę w stronę nieba, musiała się uspokoić, zebrać w sobie. Już kiedyś byli w podobnej sytuacji, kiedyś oglądali razem gwiazdy, leżeli w śniegu, tylko wtedy to było łatwiejsze. Spojrzała na niebo, tutaj wyglądało niesamowicie, mieniło się setkami świateł, jedno z nich było bardzo charakterystyczne, miało wskazywać północ, zawsze znajdowała się na niebie w tym samym miejscu. Gwiazda Polarna, miała być ich przewodniczką jak ruszą się z miejsca, póki co jednak nie mogła mieć pewności, że do tego dojdzie.

Nie wiedziała jeszcze, jak bardzo jest z nim źle, krwi było wiele, zbyt wiele, to musiało być bardzo poważne uszkodzenie. Oderwała wzrok od gwiazd, wróciła do niego, skupiona, przełączyła się na ten medyczny tryb, już nic nie powinno jej przeszkodzić w tej walce. On zrobił to co potrafił najlepiej, wyciągnął ich spod śnieżnej hałdy, teraz ona miała wykorzystać swoje umiejętności, to w czym była dobra. Benjy przekroczył swoje granice próbując ocalić ich przed śmiercią, teraz ona musiała wyrwać go z jej rąk. Była mu to winna za to, że ją uratował.

- Rysunki też każdy może interpretować na swój sposób, to jak z obrazami, każdy widzi w tym samym coś innego, niekoniecznie to, co malarz miał na myśli. - Mówiła do niego, chociaż jej wzrok był skierowany na jego brzuch, póki co uciskała ranę, będzie musiała jednak to przerwać, aby móc postawić diagnozę. Miała tylko swoje ręce do pracy, żadnych innych, w tak ciężkich przypadkach raczej nie musiała liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności, nie w Mungu, tutaj jednak miało być zupełnie inaczej, była zdana wyłącznie na siebie, jego życie zależało od tego, jak szybko i dokładnie uda jej się zrobić porządek z tą raną. Zamierzała dać z siebie wszystko, musiała to zrobić, musiała mu się odwdzięczyć za to, co przed chwilą dla niej zdobił.

- Muszę, no i myślałam, że nie będziesz miał nic przeciwko temu, żebym wsadziła Ci ręce pod ubranie... - Starała się go rozpraszać, zajmować rozmową, istotne było bowiem, aby jej tu nie odpłynął, musiał pozostać przytomny, nie mógł zasnąć, dzięki rozmowie trudniej będzie mu zamknąć oczy.

- Domkniemy go jeszcze dzisiaj. - Nie widziała innej opcji, chwyciła mocniej różdżkę w dłoni, potrzebowała więcej czasu, doskonale zdawała sobie sprawę, jakie zaklęcie jej go da, nie zastanawiała się nad tym zbyt długo, zresztą nie sądziła, aby miał jakiś problem z tym, po którą dziedzinę magii chciała sięgnąć.

- Egzemplarz powystawowy to jeszcze nie najgorsza z możliwości, chyba mogę to zaakceptować.- Mówiła do niego nadal, ręką jednak przesuwała po ranie, ostrożnie, powoli, chcąc wyczuć pod opuszkami palców, każdą, nawet najmniejszą zmianę. Musiała działać po kolei, krok po kroku, wykonywać wszystkie punkty z listy, dzięki czemu niczego nie przegapi, nic jej nie umknie.

- Póki co, nie macam Cię dla przyjemności, ale to też zmienimy, może nawet przed poważną rozmową dojdziemy do tego punktu, żebyś też miał coś z życia, zresztą łatwiej będzie mi wtedy negocjować wszystko przy rozmowie. - Trudno było jej się skupić na odpowiedziach, bo próbowała zlokalizować dokładnie miejsce krwawienia, sprawdzić, co właściwie mu się stało, jednak nie przestawała do niego mówić, wiedziała, że było to bardzo ważne w tej chwili.

- Fakt, teraz nie ma już odwrotu, należysz do mnie i nie zamierzam Cię nikomu oddać, a i podrzucić, tak już zostanie, nie ma reklamacji na towary powystawowy. - Brnęła dalej, w głowie układała już jednak plan działania, właściwie to kolejny, bo odhaczała punkty z pierwszego, i już przechodziła do drugiego. Nie szło jej najgorzej, upływający czas nie był jednak jej sprzymierzeńcem, stracił zbyt wiele krwi.

Mówił dalej, trochę mieszał się w treści, ale nie przestawał paplać co było naprawdę wskazane, dzięki temu jej nie odpłynie, nie odejdzie na rękach, nie zamierzała do tego dopuścić, bo mieli przetrwać tę noc razem, to było bardzo proste, nie mogło być inaczej, nie po tym, co już przeżyli do tej pory.

- I co, poległeś kiedyś? Czy nigdy nie udało jej się do tego doprowadzić? Pewnie byłeś taki uparty, że nigdy nie udało jej się zobaczyć jak nie zdajesz. - Zagadywała go, ciągle sprawdzając jego stan zdrowia, oddychał w miarę spokojnie, ścisnęła mocniej jego nadgarstek, aby zobaczyć, jak wygląda puls, liczyła w głowie sekundy, więc przez moment nie odpowiadała mu ani słowem, musiała się skupić na tym.

- Wiesz, teraz też przechodzisz test, to bardzo trudny do przejścia test, ale jak go przejdziesz to nie widzę innej opcji, jak to, żeby faktycznie dać nam szansę, po czym takim nie wypuszczę Cię tak łatwo, może nawet pomyśle o założeniu gniazda. - Rozmawiała z nim nadal, odwracała uwagę od bólu, od krwi, od tego, co się z nim działo.

- Uważaj, możesz poczuć się dziwnie. - Musiała kupić mi więcej czasu, postanowiła go uprzedzić nim sięgnęła po różdżkę, mruknęła cicho pod nosem zaklęcie, Enerwate. Chciała przelać swoje siły witalne na niego, przekazać energię niezbędną do przeżycia.



Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!
rzucam na nekromancję


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17473), Prudence Fenwick (11552)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 05:12
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 10:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 14:52
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.12.2025, 19:55
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.12.2025, 03:56
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.01.2026, 22:42
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 05:25
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 15:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 22:28
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 23:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.01.2026, 02:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.01.2026, 21:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.02.2026, 21:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.02.2026, 15:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa