23.12.2025, 16:29 ✶
Jego uśmiech poszerzył się nieznacznie. Dokładnie tak, jak poszerzają się uśmiechy ludzi zakochanych w kimś od lat, którym udało się zrobić coś, za co należała się wdzięczność, a jednak wciąż nie mieli zamiaru wyjawić drugiej strony choćby okrucha prawdy. Sporo w tym było fałszywości jak na kogoś, kto nigdy nie kłamał, a jednak udawało mu się odeprzeć krytyczne wobec siebie myśli prostym faktem: jego uczucia należały do niego. Nie istniało prawo nakazujące mu się nimi dzielić.
– Chcę – odpowiedział zgodnie z prawdą, jednocześnie odsłaniając szereg flaszek wciśniętych w skórzaną torbę. Victoria była jednym z przystanków, zdecydowanie nie ostatnim z nich. – Tylko po prawdzie trochę się spieszę, żebym z tym skończyć nim słońce zajdzie. Jest ze mną tak dobrze jak może być z człowiekiem, który wymyślił, żeby kisić pióra memortka tak długo, aż stworzy się coś, co odgoni złe myśli. Ale oparzenie z twarzy już mi zeszło.
– Chcę – odpowiedział zgodnie z prawdą, jednocześnie odsłaniając szereg flaszek wciśniętych w skórzaną torbę. Victoria była jednym z przystanków, zdecydowanie nie ostatnim z nich. – Tylko po prawdzie trochę się spieszę, żebym z tym skończyć nim słońce zajdzie. Jest ze mną tak dobrze jak może być z człowiekiem, który wymyślił, żeby kisić pióra memortka tak długo, aż stworzy się coś, co odgoni złe myśli. Ale oparzenie z twarzy już mi zeszło.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr