• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy

[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#23
22.12.2025, 23:34  ✶  

łatwo było odnaleźć się w tej rozmowie, zbyt łatwo. Być może to miejsce robiło swoje i świadomość, że raczej nie spotyka się tutaj kogoś kto nadawał na podobnych falach, bo przecież nie było tu zbyt wielu ludzi, ale rozmowa z nim płynęła, tak po prostu, jakby nie było nic bardziej oczywistego. Czasem tak się zdarzało, że udawało się z kimś kliknąć niemalże od razu i miała wrażenie, że to był właśnie ten moment. Co właściwie szkodziło temu, aby rozmowę zamienili w gesty, chociaż na moment, na chwilę, której nikt im nie mógł odebrać. Na pewno warto byłoby kiedyś wrócić do tych wspomnień, może nawet za kilkadziesiąt lat, tylko po to, aby uśmiechnąć się do siebie na tę myśl, że kiedyś postępowało się nie do końca rozsądnie, a jej nie zdarzało się to zbyt często, cóż - na pewno ten rodzaj dyskusji też był dla niej wyjątkowy, nie udawała nawet, że nie jest. Zaangażowała się w nią ogromnie, odbijała piłeczkę, równała tempo i to było naprawdę ciekawym doświadczeniem, powodowało, że chciała sięgnąć po więcej, zobaczyć, czy były im przewidziane inne, równie interesujące doświadczenia, właściwie to zdążyli się już na nie umówić, gdzieś między słowami, korzystając z momentu.

Później, bardzo szybko zmienili narrację, nie spodziewała się nawet, że jest to możliwe, jak widać jednak wystarczyła drobna iskra, aby doszło między nimi do spięcia. Tak to jest, kiedy trafia kosa na kamień. Wystarczyło jedno słowo, nieodpowiedni ton głosu i pękło, żadne z nich nie chciało odpuścić, co mówiło samo za siebie, byli do siebie bardziej podobni niż mogli zakładać, mimo, że wydawali się pochodzić z zupełnie różnych światów, najwyraźniej każde zamierzało udowodnić swoją rację, co na pewno miało skończyć się ciekawie.

- Bo nie mieścisz się w normie, przez co trudno jest Cię sklasyfikować, a ja lubię klasyfikację. - Niby zdawała sobie sprawę z tego, że niektóre zachowania zależały od sytuacji, ale jednak klasyfikacja ułatwiała jej przewidywanie, dzięki niej mogła wiedzieć, czego powinna się spodziewać, on był zbyt elastyczny, zbytnio lawirował między jednym a drugim, co powodowało, że nie mogła mieć żadnego punktu odniesienia - tylko musiała być gotowa na wszystko.

- Nikt nie próbuje Cię nigdzie ustawiać, i tak nie dałoby się tego zrobić, bo jesteś za bardzo taki... - Machnęła przy tym ręką próbując nakreślić, co oznacza "taki, bo chyba nieco brakowało jej słów, aby jakoś konkretniej to w nie ubrać.

- Obrazki wyciągam tylko w ostateczności, możesz tego nie wiedzieć, masz prawo tego nie wiedzieć, bo przestałeś nadążać, ale to nic nowego. - Dodała jeszcze, żeby odrobinę go sprowokować, bo nadążał aż za bardzo ten jeden moment, to była jedyna sytuacja, w której coś mu nie wyszło, przegapił tę bardzo prostą wcale nie tajemną wiedzę o tym, że był punkt, który pominęła, bo dla niej wydawał się oczywisty.

- Niby kwestia warunków bytowych, ale zawsze jest coś głębiej, coś poza nimi, w końcu musisz być kimś poza tym do czego się dostosowujesz. - Jasne, mógł próbować być elastyczny, starać się odnajdywać w każdych warunkach, ale zawsze kryło się coś głębiej, i to ją zawsze najbardziej obchodziło, nie próby dostosowywania się. Nie chodziło o maski, które zakładał.

- Lubię sprawdzać granice, muszę przygotować się do wyliczania mankamentów, a najlepiej jest to robić poprzez własne doświadczenie. - Nie powinna mu tłumaczyć swoich metod działania, ale to robiła, fakt, Prue nie do końca zachowywała się jak typowy teoretyk, ale zawsze uważała to za swoją przewagę. Sprawdzała to, w jaki sposób zachowują się inni - wynosiła z tego wiele.

- Z przestawieniem nie mam problemu, ale pilnuję, aby nie wszedł do niej kto popadnie. - Skoro już o to zapytał... cóż widział, jak się zachowywała, niby próbowała sprawdzać, przekraczać granice, ale potrzebowała swojego bezpiecznego azylu, którego nikt nie mógł przekraczać.

- Gdybym nie chciała wyjść z klatki, to bym się tutaj nie znalazła, jak widzisz nie boję się spaść, ani polecieć, tylko mam nieco inne metody działania, my mamy, to od początku nie mogło się udać. - Znajdowali się po dwóch stronach barykady, każde zawzięte, każde widziało tylko swoje racje, dobrze, że dość szybko to zweryfikowali.

- Widzę, że masz doświadczenie z młodymi gołąbeczkami, może nawet większe, niż zakładałam, stąd ta twoja pewność siebie, gorzej jak źle trafiłeś z oceną gatunku, wtedy może się to wszystko trochę zacząć sypać. - Wydawało mu się, iż wie o niej wszystko, o metodach jej działania, o tym, czego chce, ale to było niekoniecznie prawdziwe, być może miał do czynienia z kimś jej podobnym, ale wiedziała, że na pewno nie miał szansy trafić na taki egzemplarz.

- To właściwie w jakim celu tutaj przede mną stoisz, chcesz coś udowodnić mi, czy sobie? bo wygląda to trochę dwuznacznie, może nawet tak, jakbyś chciał zapiać, bo gdyby tak nie było to po co poświęcałbyś mi swój czas? Masz trochę gorzej - ja mam pełen karmnik, a Ty co? Nic. - Nie mogła przestać, nie umiała się hamować, okropnie łatwo przychodziło jej zaangażowanie w tę konwersację.

- To może być Twoją stratą, niektóre gatunki lubią się kamuflować, zresztą nigdy nie mówiłam, że jestem przezroczysta, to Ty stwierdziłeś, że jestem gołębicą, więc nadal wierz w tę wersję, może dzięki temu zaśniesz spokojniejszy, gdybyś trafił to wcale nie musiałbyś spać, to był Twój wybór, koguciku... - Nie mogła powstrzymać się przed kolejnym komentarzem, nadal w to brnęła, chociaż wiedziała, że nie przyniesie to niczego dobrego.

- Trudno abym nie krążyła, skoro ten karmnik stoi przede mną, nie mam nawet szansy sprawdzić, jak wyglądają inne. - Tak naprawdę to nawet nie chciała tego robić, trafił się jeden, jeden jedyny który w jakikolwiek sposób ją zainteresował, który wzbudzał jej emocje, to jej wystarczało, nie potrzebowała więcej wrażeń.


Później nastąpiła katastrofa, która odsunęła gdzieś w czasie i przestrzeni ich kłótnię, zamiast tego przyniosła śniegi i walkę o życie, naprawdę niesamowita zamiana okoliczności, wystarczyła, aby podejście Prudence stało się bardziej łagodne, tak naprawdę to chyba nic innego nie mogło spowodować, aby zmieniło się aż tak.

Gadanie było bardzo dobrą metodą na to, aby zapomnieć o tym, że przed chwilą prawie wyzionęli ducha, nawet ona uznawała to za słuszne, mimo tego, że raczej nie należała do szczególnie rozmownych osób. Co innego im pozostawało? Musieli jakoś odnaleźć się w rzeczywistości.

- O to, jest całkiem ciekawe, bo świece są jednym z przedmiotów, które pozwalają mi analizować. - Nie nazywała jeszcze rzeczy po imieniu, był całkiem bystry, w którymś momencie powinien się domyślić w jaki sposób mogła z nich korzystać. - Też bardzo je lubię, ale służą mi w nieco inny sposób, raczej wypuszczają to, co chciało zostać zatrzymane, pomagają znaleźć przesłanie, chyba znowu nieco się różnimy podejściem. - Skoro on zamykał wszystko w kręgu, to zdecydowanie o tym świadczyło, ona starała się dotrzeć do wspomnień, chwil, momentów, tak czy siak jednak świecie były poniekąd elementem wspólnym, mogła się skusić na kolację przy nich, bez względu na to, co miała ze sobą nieść.

Poczuła dłoń przesuwającą się na jej ramieniu, to było całkiem przyjemne, przypominało o tym, że nie była tutaj zupełnie sama, że ich los się splątał, dzięki czemu mogła przeżyć tę noc. Nie uciekała od dotyku, nie było to konieczne, wręcz przeciwnie, nieco się do niego przysunęła, aby ułożyć się jeszcze bardziej wygodniej.

Zaśmiała się, kiedy usłyszała jego kolejne słowa, był bardzo pewny siebie, w tej chwili zupełnie jej to nie przeszkadzało. - Czyli normalnie nie potrzebujesz katastrof, aby kogoś zauroczyć, całkiem proste, jeśli jednak nadarza się ku temu okazja, to jej nie omijasz. - Niby całkiem jasno stwierdził, że nie musiał tego robić, ale Prue wiedziała swoje, wyciąganie pomocnej dłoni mogło być dużo bardziej skuteczne niż jego normalne, zwyczajne flirty, bo tego nie dało się zapomnieć, czego by nie mówił, nie dało się wyprzeć z pamięci tego, że pochylił się nad czyimś losem.

- Całkiem nieźle idzie Ci autopromocja, naprawdę, musiałabym zweryfikować to wszystko, wiesz, nie jestem taka łatwowierna, fakt wspólne brodzenie w śniegu mamy już za sobą, ale nie mogę mieć pewności, że tak doskonale radzisz sobie z innymi warunkami, być może trzeba to sprawdzić, później będę mogła Ci wystawić referencje. - Nie wątpiła w to, że ze wszystkim poradziłby sobie doskonale, skoro udało mu się przetrwać najgorszy moment, nie byłaby jednak sobą, gdyby nie negowała jego słów, oczywiście, że zasugerowała, że mogłaby to sprawdzić, była gotowa poświęcić się dla tego drobnego eksperymentu.

- Stawiasz mnie trochę pod ścianą, wiesz? czeka nasz dłuższy spacer, nie mogę z niego zrezygnować, chociaż bym chciała, nie wiem, czy to jest do końca fair... - Oczywiście, że było po tym, co razem przeżyli, nie zamierzała jednak tak łatwo wpaść w jego sidła, chociaż, czy aby na pewno, już dawno do tego doszło.

- Na szczęście jestem wyjątkowo oporna na uroki, to nie powinno się przydarzyć. - Nie łatwo było sobie owinąć ją wokół palca, on powoli to robił, naprawdę przekonywał ją do swojej osoby, chociaż starała się nie pokazywać, że tak było.

Zbliżył nieco swoją twarz do jej, mówił tak, jakby był naprawdę pewien tej opinii, trudno jej ją było negować, zwłaszcza, że nie miała szansy przekonać się o całej reszcie zawartości kurnika, inni byli na przegranej pozycji, musieli jej to wybaczyć.

- Tak, masz rację, przez co znajdujesz się na prowadzeniu, Twoje argumenty działają, chyba nie da się już wybrać lepszego kurnika. - Poniekąd też nie było to raczej możliwe, bo tak jak zauważył, wszystko trafił szlag, byli tylko oni, nie mieli nawet pewności, że ktoś poza nimi przetrwał tę noc.

- Czyli jak, jesteśmy wkurwiający, ale da się na to przymknąć oko, zważając na inne zalety? - Nie mogła się nadziwić temu, jak lekko przychodziła mu ta reklama, gdy tak o tym wspominał, faktycznie brzmiał jak idealny wybór na chwilę, wiedziała, że próbuje rozładować atmosferę, która była dość ciężka po tym, co im się przytrafiło, udawało mu się to całkiem nieźle.

- Strasznie dużo gadasz, wiesz? To też odrobinę wkurwiające. - Próbowała się skupić na konkretnych słowach, ale on nie przestawał, dalej płynął, dalej miał coś do powiedzenia, kiedy ona jeszcze przed chwilą walczyła o życie, przez co trudno było jej się skupić na rzeczywistości.

- Możemy to sprawdzić wiesz, czy zadziała, ale musisz mówić mniej, wtedy powinno być w porządku, a i na pewno się w Tobie nie zakocham, bo nie chcę mieć złamanego serca. - Dodała jeszcze, bo wcześniej wspomniał o tym, że niby łatwo się to dało zrobić, ale wolała tego nie sprawdzać, mogła jednak zobaczyć jak to jest być blisko chociaż na chwilę, bo w sumie już trochę to sprawdzała, leżąc przy nim na tym zimnym śniegu.

- Chwilowe zawieszenie w migracji brzmi w porządku, gniazdo to jednak jeszcze nie ten etap, może kiedyś, gdzieś daleko stąd. - Zrozumiała do czego zmierza, i wydawało jej się to całkiem w porządku. Chwilowy układ, który miał pomóc im przetrwać trudny czas, zasługiwali na to, bo los postanowił splątać ich drogi ze sobą i pozwolił im przetrwać razem tę katastrofę, faktycznie słabo byłoby się teraz rozejść każde w swoją stronę.

- To mamy układ, całkiem rozsądny. - Naprawdę nie zamierzała dopuścić do tego, aby przytrafiła im się kolejna katastrofa - jakby w ogóle miała na to jakiś wpływ.

- Jeśli wolisz myszołowa, to będzie myszołów. Myszołów i sójka brzmią chyba lepiej od kruka i wrony. W sensie tak mi się wydaje, kruk i wrona są często ze sobą mylone, te łatwiej rozpoznać. - Prue nie była, aż takim specjalistą od ornitologii, jak jej się wydawało. - To może mieć sens, gdy mówisz o tym w ten sposób, sójka i myszołów, ale teraz faktycznie czekają nas lata krążenia wokół siebie, nie wiem jak sobie z tym poradzimy. - Okropnie łatwo przyszło im mówić o czymś więcej, niż dzień, czy miesiąc, i gdy czuła jego ciepło pod swoim ciałem, wcale nie wydawało jej się to niewłaściwe.

- Nie upraszczajmy niczego, komplikacje nie są wcale takie złe. - Dodała jeszcze przysuwając się bliżej, co było całkiem proste, bo znajdowała się nad nim i to ona rozporządzała ich wspólną przestrzenią.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (20801), Prudence Fenwick (15920)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 14:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 17:30
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 18:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 19:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:17
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 21:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 21:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 22:33
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 22:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 00:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 01:46
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 03:40
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 15:38
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 18:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 20:26
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 01:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 16:53
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 23:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 19.12.2025, 19:32
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.12.2025, 17:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 00:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.12.2025, 19:23
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 23:34
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.12.2025, 14:24
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 01:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa