• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy

[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#19
19.12.2025, 19:32  ✶  

Może właśnie to, że było ciemno, nie widać było zbyt wiele jeszcze bardziej ułatwiało tę rozmowę, łatwo było mówić nie mając świadomości z kim do końca się rozmawia, kto stoi na przeciwko, to dodawało nieco tajemniczości, a Prue lubiła gdy taka dziwna aura wisiała w powietrzu. Nie można było być niczego pewnym, rzucali w siebie kolejnymi zaczepkami i kontynuowali ten ton. Tak naprawdę nie miała pojęcia kto stoi przed nią, ile ma lat, jak wygląda, w mroku była w stanie dostrzec tylko jego sylwetkę i nic więcej i to było na swój sposób fascynujące. Nie postępowała tak nigdy wcześniej, może nawet odrobinę tego żałowała, chociaż nie była pewna, czy trafiła na kogoś podobnego pokroju wcześniej, no poza jedną osobą, która wzbudzała w niej podobnie silne emocje.

To była odmiana, nie zakładała, że przyjdzie jej spotkać w tych górach kogoś takiego, z kim rozmowa będzie sprawiała jej przyjemność, a nawet zmuszała ją do szybkiego reagowania, rzucania kolejnych zaczepek. Była mile zaskoczona, bo w sumie jeszcze przed chwilą wydawało jej się, że jak zawsze będzie unikać kontaktu z ludźmi, a jednak wcale teraz nie było to takie oczywiste.

- Jestem tu dość krótko, ale wygląda na to, że tak jest, przynajmniej z tego, co udało mi się na razie zaobserwować. - Okazje pojawiały się tu raczej rzadko, warto było więc je wykorzystywać, kolejna mogłaby się nie powtórzyć, i może nie było to dla niej całkiem naturalne, bo miała w zwyczaju analizować wszystko bardzo dokładnie, ale teraz nie potrzebowała tego robić. Co działo się w górach, zostawało w górach, to podejście samo jej się nasunęło, bo przecież była to tylko chwila w czasie i przestrzeni, gdy wróci do normalności pozostaną jej tylko wspomnienia i może warto, aby było co wspominać.

Łatwo jej przyszło odejście od swoich nawyków, chęć spróbowania zaryzykować ten jeden raz, nikt przecież by się o tym nie dowiedział, a ona może wyjątkowo nie musiałaby udawać, że samotność jest jej najlepszą przyjaciółką, to była całkiem miła myśl, że nawet tutaj można znaleźć kogoś na kim można było się oprzeć chociaż na chwilę, w miejscu jak to, gdzie wszystko odczuwało się bardziej.

Już dawno przestali dyskutować o jedzeniu, a jednak nadal ciągnęli tę rozmowę, doskonale zdawała sobie sprawę z tego do czego miała ich ona doprowadzić, przynajmniej tak się jej wydawało i nie miałaby nic przeciwko temu, była przecież wolnym człowiekiem, gdyby raz pozwoliła sobie na nieco szaleństwa nic takiego by się nie stało, a przynajmniej mogłaby jakoś przetrwać ten czas spędzony tutaj.

Dość szybko jednak rzeczywistość miała zweryfikować te plany, które kiełkowały w jej głowie. Wystarczyła chwila, aby zmienili ton rozmowy, zaczęli się ze sobą spierać o coś, co właściwie nie miało sensu, a jednak każde chciało udowodnić swoją rację i nie miało zamiaru się cofnąć. Wspaniale, trafił swój na swego.

- Nie spodziewam się, aby był następny raz, ale będę mieć to na uwadze, jednakże nie sądzę, aby tablica i kreda miała coś zmienić, skoro w tym wieku występują takie braki w edukacji. - Musiała się odezwać, nie mogła pozwolić na to, by miał nad nią jakąkolwiek przewagę. To było głupie, ale trudno, zaangażowała się w tę niesnaskę tak samo jak we wcześniejszą rozmowę. Całą sobą, bo czemu by nie, nie miała i tak nic lepszego do roboty.

- Czy ja wiem, czy takie trudne? Przynajmniej wiem, czego chcę, a przede wszystkim czego nie chcę, nie tracę czasu na pawie, czy koguciki, które na dłuższą metę nie mają niczego do zaoferowania. - Najwyraźniej ta rozmowa nadal miała mieć ornitologiczne odniesienia, bo czemu by nie, od tego zaczęli, na tym mogli skończyć.

- Nic nie wiesz o moim podejściu, zresztą lepszy dodo w garści, niż paw na dachu. - Denerwował ją okropnie, uderzał w najczulsze punkty, ale nie zamierzała dać mu satysfakcji, nie było takiej możliwości. - Nie wszyscy potrzebują kogoś na dłużej, szczególnie kiedy może to przynieść więcej problemu niż pożytku, lepsze dodo od ptaka, który nie robi nic poza tym, że dużo dziobie. - Nadal stała w tym samym miejscu, nadal zadzierała wysoko głowę, chociaż miała ochotę po prostu odwrócić się na pięcie i uciec w ciemność, nie podobało jej się to, że trafiał tak celnie, że wiedział, gdzie uderzyć, w sumie w tym co mówił było sporo racji.

Prychnęła, kiedy znowu się odezwał, no jasne, że doskonale znał swoje preferencje, jakżeby inaczej. - jakoś instynkt nie uchronił Cię przed tym, co oczywiste, teoria też nie, więc nie wiem, co pozostaje, chyba nic? - Jego instynkt okazał się nie działać w przypadku ogniska, co dopiero kiedy pojawiłoby się prawdziwe zagrożenie? Chyba wolała tego nie sprawdzać, wiedza nigdy jej nie zawodziła, na niej zawsze mogła polegać. - To dobrze, bo krasnale nie mają w zwyczaju spółkować z trollami górskimi, więc chyba wszystko jest w najlepszym porządku. - Próbowała się nie krzywić, ale to wcale nie było takie łatwe, zresztą ta wymiana zdań niby ją irytowała, ale niosła ze sobą coś więcej, niby była wkurzona, ale nie tylko, zaczynała się znowu w tym wszystkim gubić, dlaczego reagowała w ten sposób? Nie wiedziała, wolała nie wiedzieć, najważniejsze, że ustalili, że ich znajomość miała się zakończyć, nim właściwie się rozpoczęła, doskonale, mogło to być tylko i wyłącznie stratą czasu.

- Podejrzewam, że niedźwiedź byłby bardziej pojętny od Ciebie. - Nachylił się bliżej, ale nadal nie robiło to na niej wrażenia, wręcz przeciwnie uniosła się odrobinę na palcach, aby zbliżyć się jeszcze bardziej, pokazać, że zupełnie ją nie ruszało to, co do niej mówił, a mówił wiele, i nie były to najprzyjemniejsze komentarze, trafiały dokładnie tam, gdzie miały, co tylko jeszcze bardziej skłaniało ją do tego, by angażować się w te wymianę zdań, nie mogła pozwolić, aby z nią wygrał, nie tym razem i nie żadnym kolejnym.

- Nie mam co do tego wątpliwości, na pewno wśród tylu ptaków znajdzie się taki, który będzie odpowiedni. - Nie, żeby znalazła się w ogóle tutaj z myślą szukania kogokolwiek, do czegokolwiek, ale zamierzała go w tym utwierdzić, po co? Żeby zrobić mu na złość? Przecież w ogóle się tym nie przejmował, to nie było jednak istotne, ważne, że miała ostatnie słowo, chociaż nie, ciągle nie, ciągle mówił dalej, co ją wkurzało, bo naprawdę nie była skłonna odpuścić, on tak samo, co powodowało, że ta rozmowa mogła się ciągnąć i ciągnąć, bo przerzucali się kolejnymi, coraz ostrzejszymi komentarzami.

- Na szczęście to tylko kilkanaście straconych minut. - Mogło być dużo gorzej, czyż nie, mogła się obudzić w jego namiocie i dopiero wtedy zrozumieć, że popełniła błąd, w tej sytuacji ominęła tą bardzo niewygodną część, wszystko skończyło się nim zdążyło zacząć.

Prychnęła głośno, kiedy usłyszała jego kolejny komentarz. - Ten Twój instynkt znowu szwankuje, może powinieneś coś z nim zrobić, póki jeszcze żyjesz. - Nie wydawało jej się, aby był w stanie dostrzec to, co się z nią teraz działo, ale ruszało ją to wszystko bardziej niż chciała, całkiem celnie trafił, miała jeszcze się odezwać, tyle, że atmosfera diametralnie się zmieniła, coś zaczęło się dziać, nie było już czasu na kontynuowanie tej wymiany zdań.


Musieli przestawić się na tryb przetrwania, wiedziała, że samej raczej nie uda jej się z tego wyjść cało, więc wykonywała jego polecenia, podążała za nim, nie żywiąc do mężczyzny ani grama urazy, mimo tej nie do końca przyjemnej wymiany zdań. Prudence potrafiła wyłączać emocje, zwłaszcza, gdy dochodziło do zagrożenia, miała świadomość, że teraz liczyło się dużo więcej, że poniekąd stali się od siebie zależni, kiedy splątał ich ręce tym szalikiem. Trudno jej było za nim nadążyć, nie narzekała jednak, próbowała jakoś przyspieszyć, co nie było łatwe w tym śniegu, tyle, że podążała za nimi wielka hałda, więc naprawdę robiła wszystko, aby ciągnąć te nogi jak najszybciej potrafiła. Trudno było się do niego dostosować, wiedziała, że łatwiej byłoby mu uciekać samemu, była w tym wypadku niepotrzebnym balastem, dlatego robiła co mogła, aby nie komplikować tego jeszcze bardziej, nie chciała, żeby ktoś przez jej nieudolność stracił życie, to byłoby naprawdę chujowe.

Zaplątała się, zatrzymała na moment, nie mogła się ruszyć do przodu, szalik się napiął, spodziewała się, że zostanie w tyle, że ją zgubi, zamiast tego pociągnął ją, uniósł w powietrzu? chyba tak, miała wrażenie, że na chwilę znalazła się nad ziemią, nie była jednak już pewna niczego. Wypchnął przed siebie i został za nią. Śnieg podążał za nimi, nie miał litości, chciał aby znaleźli się pod nim.

To było głupie, na pewno wiedział, że to było głupie, bo nie była w stanie narzucić odpowiedniego tempa, miała krótkie nogi i nie najlepszą sprawność fizyczna, ale szła, szła przed siebie, jak tylko potrafiła. Nie brakowało jej determinacji, tej zawsze miała nadmiar. Zacisnęła zęby, ręka złapała ten nieszczęsny szalik, mimo tego, że był przecież zawiązany całkiem stabilnie, to jednak czuła się pewniej ściskając go jeszcze między palcami.

- Chyba już przegrałam. - Nie było to może szczególnie pozytywne nastawienie, ale miała wrażenie, że są w czarnej dupie, bo czuła za plecami śnieg, był coraz bliżej, wiedziała, że jeszcze moment i znajdą się pod nim, będzie po nich, mimo wszystko nadal szła, próbowała iść na tyle, na ile pozwalały jej na to warunki.

Fala śniegu zbliżała do nich bardzo szybko, nigdy nie sądziła, że umrze w ten sposób, z kimś zupełnie obcym u swojego boku, pod hałdą śniegu, nie można było jednak zadecydować o swoim odejściu, a szkoda. Była gotowa pogodzić się ze śmiercią, znaleźli się pod śniegiem, przynajmniej jego częścią, lawina zahaczyła o nich bokiem swojego języka, cóż, to był chyba koniec, ciągnęła ich ze sobą przez moment, nie mogła nic zrobić, zareagować, nie była w stanie walczyć z siłami natury, on jednak okazał się być sprytniejszy, coś szarpnęło, jakby się zatrzymał i nie pozwolił im dryfować w tym dalej, było to sporym osiągnięciem zważając na to, że znajdowali się nadal pod ogromną warstwą śniegu, przynajmniej nie pociągnął ich ze sobą dalej.

Nie miała pojęcia, jak do tego doszło, ale w końcu mogła odetchnąć, wziąć głęboki oddech, najpierw pozbyła się z ust śniegu, bo zdążyła zacząć się nim już dławić. Wypchnął ją ponad to wszystko, widziała niebo, pełne gwiazd, chyba nie umarła, jeszcze nie dzisiaj, wyczołgał się spod tej hałdy tuż za nią, nie pozwolił im przepaść w odmętach, uratował ich.

Później przyciągnął ją do siebie, bezwiednie dała się zamknąć w jego ramionach, udało im się razem to przetrwać, przymknęła oczy i uspokajała oddech, trudno jej było się skupić na czymkolwiek, nie mogła zapanować nad przyspieszonym biciem serca, uniknęli śmierci, znajdowali się naprawdę blisko przejścia na drugą stronę.

Odezwał się, przerwał ciszę, która była okropna, miała wrażenie, że świat na moment zamarł, że byli tylko oni i ta hałda śniegu pod nimi, czy tam wokół, tak właściwie to wszędzie. Nie miała pojęcia, czy ktoś jeszcze to przetrwał, wszystko działo się szybko, dużo za szybko, żeby wyjść z tego w jednym kawałku, ale jednak jakoś im się udało, kurwa mać - żyli.

- Dzięki, dobrze wiedzieć, że wpasowuję się w Twój gust, to naprawdę budujące. - Skoro jego gust był fatalny, a to była randka, to chyba oznaczało, że i ona była fatalna, czy coś, nie miała jednak siły w tym momencie się z nim kłócić, ani chociażby odrobiny, aby spróbować go nieco zadrapać, była zmęczona, miała zamknięte oczy, przylgnęła do niego, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, był chyba najcieplejszą rzeczą, która znajdowała się w okolicy, a ona potrzebowała ciepła.

- Zawzięty jesteś. - Zdecydowanie był zawzięty, może nawet bardziej niż ona, dzięki jego upartości nie znajdowali się teraz pod śniegiem, było blisko, aby zaniżyła mu statystyki, ale jej na to nie pozwolił.

- Czy powinnam czuć się wyjątkowa? Czy to normalne na Twoich randkach, skoro prowadzisz takie statystyki? - Kto wie, jak to u niego wyglądało, być może to była codzienność, może wcale nie było nic wielkiego.

- Widać? Przecież nawet jeszcze mnie nie widziałeś. - Wiedziała, że nie do końca o to mu chodziło, ale chciała mu przypomnieć, że tak właściwie to jeszcze nie mieli szansy za bardzo się poznać, jak widać wystarczyło to by razem uniknąć śmierci. - No, upadek z wysokości boli, nie da się ukryć, ale mogło być gorzej. - Mogła spaść sama, a wtedy raczej by się nie podniosła, tak się składało, że jednak jeszcze żyła, oni żyli. To nie oznaczało, że przetrwają noc, bo przecież nie mieli pojęcia, gdzie właściwie się znajdowali i jak daleko było stąd do cywilizacji, podejrzewała, że bardzo daleko, co nie wróżyło niczego dobrego.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (20801), Prudence Fenwick (15920)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 14:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 17:30
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 18:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 19:19
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 20:17
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 21:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 21:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 16.12.2025, 22:33
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 16.12.2025, 22:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 00:58
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 01:46
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 03:40
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 15:38
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 17.12.2025, 18:55
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 17.12.2025, 20:26
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 01:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 18.12.2025, 16:53
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 18.12.2025, 23:37
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 19.12.2025, 19:32
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 20.12.2025, 17:18
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 00:07
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.12.2025, 19:23
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.12.2025, 23:34
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.12.2025, 14:24
RE: [09.10.1972 noc - sen] once upon a time | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 01:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa