18.12.2025, 21:45 ✶
-I znalazłby się jakiś gbur bez poczucia humoru i gustu, który by jeszcze nas zgłosił o jakieś wymyślone łamanie prawa i jeszcze byśmy musieli ją usunąć - westchnął. -Ale w sumie moglibyśmy otworzyć własny Dom Strachu i ta głowa mogłaby być jedną z atrakcji. W sumie może mogliśmy zachować to krzesło?
Oczywiście, nie myślał nad tym na poważnie, ale pogadać sobie zawsze można. Podobnie jak wyobrazić sobie dyndającą na sznurku głowę Voldemorta z wywróconymi oczami i wywalonym językiem, robiąca za piniatę na Halloween. Z tym że z tej piniaty nie wypadały cukierki - z niej wypadały krew i kawałki mięsa i kości, jeżeli dobrze trafiło się w nią kijem.
Tak właśnie byłoby najlepiej - zdecydować wszyscy razem, bo dotyczyło to całej ich czwórki. Nie byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby jedno z nich zdecydowało o czymś tak istotnym, nie dając reszcie szansy na wypowiedzenie się. Ciekawe czy Rita faktycznie zaczęła szukać sobie jakiegoś mieszkania po wizycie w domu Amelii...
-Nie, my nigdy nie uciekamy - powiedział i nie było to złośliwe przedrzeźnianie matki. Powiedział to najzwyczajniej na świecie, bez ukrytych podtekstów i tonu, który wskazywałby na coś zupełnie innego.
Czerń lub biel... W jego przypadku były to bezpieczne opcje. Mógł rozejrzeć się za jakąś książką, fakt, poszukać czegoś, co mogłoby zainteresować jego bliźniaczkę, ale na prezent chciał jej dać coś, co faktycznie jej się przyda. Niby ubrania nie należały do najlepszych pomysłów na prezent, bo można było nie trafić w gust, w kolor, w rozmiar albo osoba obdarowywana mogłaby sobie dopowiedzieć jakieś niecne zamiary pod postacią takiego prezentu i doszłoby jeszcze do jakiejś awantury i obrazy. Ale mowa była o Ricie, która wiedziała, że jej bracia, chociaż nierzadko ją wkurzali, zawsze chcieli dla niej dobrze, a ubrania w tym momencie raczej przydadzą jej się bardziej, niż książki.
-Chyba jednak rozejrzę się za jakąś białą. Rita ma dość jasną skórę, jak się ubierze na czarno, to ktoś ją jeszcze weźmie za wyjątkowo ślicznego wampira - jego ręka sama znalazła miejsce na jego szyi, na stronie, na której widniały niewidoczne na pierwszy rzut oka dwie zabliźnione ranki. -Wolałbym jej na to nie narażać. Nigdy nie wiadomo, co ludziom przyjdzie do głowy.
Oczywiście, nie myślał nad tym na poważnie, ale pogadać sobie zawsze można. Podobnie jak wyobrazić sobie dyndającą na sznurku głowę Voldemorta z wywróconymi oczami i wywalonym językiem, robiąca za piniatę na Halloween. Z tym że z tej piniaty nie wypadały cukierki - z niej wypadały krew i kawałki mięsa i kości, jeżeli dobrze trafiło się w nią kijem.
Tak właśnie byłoby najlepiej - zdecydować wszyscy razem, bo dotyczyło to całej ich czwórki. Nie byłoby dobrym rozwiązaniem, gdyby jedno z nich zdecydowało o czymś tak istotnym, nie dając reszcie szansy na wypowiedzenie się. Ciekawe czy Rita faktycznie zaczęła szukać sobie jakiegoś mieszkania po wizycie w domu Amelii...
-Nie, my nigdy nie uciekamy - powiedział i nie było to złośliwe przedrzeźnianie matki. Powiedział to najzwyczajniej na świecie, bez ukrytych podtekstów i tonu, który wskazywałby na coś zupełnie innego.
Czerń lub biel... W jego przypadku były to bezpieczne opcje. Mógł rozejrzeć się za jakąś książką, fakt, poszukać czegoś, co mogłoby zainteresować jego bliźniaczkę, ale na prezent chciał jej dać coś, co faktycznie jej się przyda. Niby ubrania nie należały do najlepszych pomysłów na prezent, bo można było nie trafić w gust, w kolor, w rozmiar albo osoba obdarowywana mogłaby sobie dopowiedzieć jakieś niecne zamiary pod postacią takiego prezentu i doszłoby jeszcze do jakiejś awantury i obrazy. Ale mowa była o Ricie, która wiedziała, że jej bracia, chociaż nierzadko ją wkurzali, zawsze chcieli dla niej dobrze, a ubrania w tym momencie raczej przydadzą jej się bardziej, niż książki.
-Chyba jednak rozejrzę się za jakąś białą. Rita ma dość jasną skórę, jak się ubierze na czarno, to ktoś ją jeszcze weźmie za wyjątkowo ślicznego wampira - jego ręka sama znalazła miejsce na jego szyi, na stronie, na której widniały niewidoczne na pierwszy rzut oka dwie zabliźnione ranki. -Wolałbym jej na to nie narażać. Nigdy nie wiadomo, co ludziom przyjdzie do głowy.