17.12.2025, 14:16 ✶
spacerujemy sobie z Leviathanem
Masz coś na oku?
Pytanie okrążyło umysł czarownicy, obijając się głucho wewnątrz czaszki. W oczy rzucało jej się tylko cierpienie. Od czasu Spalonej Nocy nie wychodziła zbyt wiele z domu, pierwszy raz tego dnia widziała Londyn po pożodze. Ludzie na kiermaszu wykładali jej agresywnie przed oczy swoje cierpienie. Zmuszali, żeby patrzyła, żeby uczuła litość. I Helloise myślała tylko o tym, dlaczego oni nie umarli.
Straciłem dom, zbieram na odbudowę. Moja córka potrzebuje drogiego leczenia. Kartki wisiały wszędzie. A nad karteczkami smutne, zmęczone oczy, z których wyzierało cierpienie tak intensywne, że nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Chłonęła jak zahipnotyzowana ten smutek, gdy spotkała się wzrokiem z jakimś udręczonym handlarzem o poparzonej twarzy. Żałość tego spojrzenia, którym nieszczęśnik próbował ściągnąć jej uwagę na swoje stoisko, budziła w niej dławiące nudności. Dlaczego musiała na to patrzeć? Powinni go byli zabić. Powinni go byli zabić.
Zapatrzona z makabrycznym obrzydzeniem na obraz tragedii nie widziała, dokąd idzie. Gdyby Leviathan jej nie wziął, zapewne wpadłaby w grupę przed nimi. Westchnęła, wracając częściowo do rzeczywistości. Nie potrafiła w pełni się na niej skupić, gdy zewsząd atakowały ją te obrazy nędzy.
Dlaczego go nie zabiliście? chciała wymamrotać Leviathanowi w ramię, schować w nim twarz przed pchającymi się przed jej oczy męczennikami. Dlaczego nie dobiliście tych zbyt słabych? Dlaczego daliście im odejść?
Dlaczego ona miała patrzeć na połamanych ludzi? Ich cierpienie tak bardzo ją drażniło. Jak każde zwierzę, zasługiwali na łaskę dobicia.
— Nie — powiedziała zamiast tego, zbliżając się do Leviego, jakby to miało oddalić ją od reszty ludzi na kiermaszu. — Nie świętuję przez kupowanie. A oni nie powinni dziś sprzedawać. Jeśli potrzebują wsparcia, więcej dałaby im szczera modlitwa w Kowenie i ofiara niż nadzieja na zarobienie paru sykli. — Może wzmocnieni świętą łaską odzyskaliby godność i nie musieli wyciskać z ludzi współczucia.
dotknij trawy