11.12.2025, 15:20 ✶
Opędzam się od wariatki przy stołach z przekąskami
Kiwnął głową. Bogowie, jak takie small talki go męczyły. Był już gotów przeprosić swojego rozmówcę i po prostu sobie pójść, gdy podeszła do niego jakaś kobieta i zaczęła go obłapiać. Spiął się machinalnie, odruchowo.
- Nie - odpowiedział, ale ciężko było stwierdzić, czy mówił do Laurence'a, czy do kobiety, bo w tym samym czasie cofnął dłonie i odsunął się od kobiety. - Myli mnie pani z kimś.
Powiedział ostrym tonem. Kobieta nie odpowiedziała. Spojrzała na niego przeciągle, poprawiając długie blond włosy. Maska, którą założyła, była jakby wykonana z kruczych piór. Kontrastowała z jej bladą cerą i blond włosami, za to współgrała idealnie z czarną jak noc suknią.
- Nie sądzę - odpowiedziała, lecz jej głos łamał się, język plątał. Była pod wpływem jakiegoś eliksiru? A może alkoholu? Lestrange cofnął się, ale zorientował się szybko, że ma mało miejsca, jeśli chodzi o manewry. Stolik, który szturchnął biodrem, zachwiał się, ale na szczęście nic się nie powywracało.
- Pasztecika? - jak on NIENAWIDZIŁ tych bali. Wyciągnął w stronę kobiety talerzyk z wege pasztecikiem, który miał zjeść sam, w spokoju. Spojrzał na Laurence'a a wszystko w jego ciele krzyczało: pomóż mi, nieznajomy. Ratuj mnie, kurwa, bo nie wytrzymam. - Dobry jest. Taki bez mięsa.
Co on pierdolił? Ostatnie dni sprawiły, że był rozedrgany emocjonalnie i winił za to nie siebie, a Astorię. Nie wiedzieć czemu od razu pomyślał o niej. Gdyby go rozpoznała i to zobaczyła... Aj, wolał nie myśleć, jak bardzo mściwe i złośliwe komentarze poleciałyby z jej ust. I chociaż wiedział, że nie było szans by go rozpoznała, to nie miał ochoty w tej chwili być tą górą lodową pośrodku jebanego oceanu czy innym kwiatem lotosu - chciał zniknąć i żeby wszyscy dali mu kurwa spokój.
@Laurence Lestrange