• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[Yule 1953] Dear Santa just give me your Gringott's cheque

[Yule 1953] Dear Santa just give me your Gringott's cheque
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#2
10.12.2025, 00:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2025, 00:18 przez Alexander Mulciber.)  
Niech rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie zarwał nocy, żeby przeczytać wciąż jeszcze pachnącą nowością książkę. Bo niby ten następny rozdział miał być już ostatnim, ale Alexander chciał wiedzieć, co będzie dalej, więc zaczynał czytać następny, i następny, i następny... Aż w końcu zasnął. A czytał przecież o niczym innym, jak o wróżbitach skazanych na karę ukamienowania! Z wypiekami na twarzy pochłaniał podania traktujące o magach akadyjskich w Mezopotamii. Pochodzące z około dwunastego wieku przed naszą erą przetłumaczone listy Aszurbanipala, który odgrażał się, że skaże na śmierć wszystkich swych wróżbitów, jeżeli nie przepowiedzą mu zwycięstwa w boju. Odtworzone przez magihistoryków przekazy beduińskie z terenów Półwyspu Arabskiego wspominały o kapłanach zwanych "kuhhān", "widzących", którzy zabijani byli, jeżeli rzucili na kogoś przekleństwo zwane "złym okiem". Wszyscy wróżbici i astrologowie z terenów Antochii, zostali brutalnie ukamienowani w ramach masowych rozruchów po zakazującym praktyk magicznych edykcie cesarza rzymskiego Teodozjusza. Alexander chłonął straszliwe opowieści o czasach dawno minionych z szeroko otwartymi oczyma, ze zgrozą przewracając kolejne kartki, na których uwieczniono dzieje czarodziejskiej martyrologii. Zanim zasnął, zawędrował w czasie aż do dziesiątego wieku. Może dlatego pobudka zdawała się tak ciężką. Jak gdyby ciężar tych wszystkich wieków zwalił się nagle na głowę młodocianemu prorokowi... Chociaż, gdyby dłużej się nad tym zastanowił, ciężar wieków wydawał się nadspodziewanie lekkim. Gdyby Lorien nie darła jak zarzynana Kasandra, Alexander pomyślałby, że to pies wkradł się do pokoju, i wskoczył na łóżko, żeby uciąć sobie drzemkę ze swym panem.

– Śpię – mruknął Alex, wyciągając po omacku rękę, żeby nakryć się na głowę kocem. Trafił zamiast tego na rękę Lorien, którą potrząsnął lekko, nie otwierając oczu, jak gdyby się z nią witał. Wymruczał wówczas pod nosem coś po cygańsku...  Proste "cześć" wydawało się jednak przekraczać możliwości zaspanego chłopaka. Włosy miał pokręcone, w nieładzie. Walnięta byle jak książka leżała obok stosu poduszek, w otoczeniu których sypiał panicz Mulciber. Padające na twarz światło dnia raziło niemiłosiernie jego nadwrażliwe oczy. Cały świat wydawał się zalany bielą... Zaraz, co?

Alexander otworzył nagle oczy, podrywając się gwałtownie do pozycji siedzącej.

– ŚNIEG? – wrzasnął na całe gardło. – ALE PRZECIEŻ WYWRÓŻYŁEM, ŻE DOPIERO JUTRO SPADNIE?!

A zawsze tak wyśmiewał się z tych, którym nie wychodziły wróżby natury meteorologicznej.


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (362), Lorien Mulciber (886)




Wiadomości w tym wątku
[Yule 1953] Dear Santa just give me your Gringott's cheque - przez Lorien Mulciber - 09.12.2025, 08:28
RE: [Yule 1953] Dear Santa just give me your Gringott's cheque - przez Alexander Mulciber - 10.12.2025, 00:15
RE: [Yule 1953] Dear Santa just give me your Gringott's cheque - przez Lorien Mulciber - 09.03.2026, 14:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa