08.12.2025, 22:19 ✶
Jonathan zaśmiał się.
– Naprawdę nie rozumiem w takim razie czemu twoja matka narzeka. Twojego ojca w końcu kochała. Mnie zakładam, że chociaż trochę lubi – powiedział, powstrzymując się, aby nie zażartować, że Jessie po wujku Anthonym nie widzi natomiast czerwonego, nie chcąc przywoływać obecnie nieco problematycznego nazwiska. – Jestem pewny, że niejeden pisarz chciałby aby jego główny protagonista posiadał takie cechy charakteru. Zresztą jeśli dobrze pamiętam, to nie wszyscy twoi przyjaciele to gobliny.
Jonathan zaczął się ponownie rozglądać po mieszkaniu, podsumowując wszystkie straty. W pewnym momencie wyciągnął nawet niewielki notesik, ołówek i zaczał spisywać rzeczy do wymiany. Potem z Charlotte dogada się ile z tego on sam zapłaci. Najchętniej opłaciłby wszystko, ale obawiał się, że przyjaciółka mogła dumnie uznać, że sama sobie poradzi.
– Hm... Wiesz co? Wydaje mi się, że podłoga w niektórych miejscach jest dziwnie osmalona, ale może da się to po prostu oczyścić – Zerknął na podłogę i postukał w nią butem, a potem skrzywił się nieco. – Albo jednak lepiej będzie ją również wymienić. No więc podłoga, ściany... – Uniósł wzrok do góry. Można było również na wszelki wypadek odmalować sufit. Przynajmniej w kilku miejscach. Dopisał to. – Meble. Część drzwi. Okna. Firanki. Ogólnie podstawowe dekoracje. Ale przynajmniej mieszkanie stoi. I to krzesło. Ale nie ufam mu.
Nagle zmarszczył brwi i spojrzał podejrzliwie na Jessiego, bo coś o czym wcześniej rozmawiali nie mogło mu dać spokoju. Wspomniał, że czarodziej nie przyjaźnił się tylko z goblinami, ale czemu mu to o czym przypominało. I wtedy do niego dotarło.
– Właśnie! Twoja randka? Odbyła się? Co tam się w ogóle wydarzyło? Znam ją?
– Naprawdę nie rozumiem w takim razie czemu twoja matka narzeka. Twojego ojca w końcu kochała. Mnie zakładam, że chociaż trochę lubi – powiedział, powstrzymując się, aby nie zażartować, że Jessie po wujku Anthonym nie widzi natomiast czerwonego, nie chcąc przywoływać obecnie nieco problematycznego nazwiska. – Jestem pewny, że niejeden pisarz chciałby aby jego główny protagonista posiadał takie cechy charakteru. Zresztą jeśli dobrze pamiętam, to nie wszyscy twoi przyjaciele to gobliny.
Jonathan zaczął się ponownie rozglądać po mieszkaniu, podsumowując wszystkie straty. W pewnym momencie wyciągnął nawet niewielki notesik, ołówek i zaczał spisywać rzeczy do wymiany. Potem z Charlotte dogada się ile z tego on sam zapłaci. Najchętniej opłaciłby wszystko, ale obawiał się, że przyjaciółka mogła dumnie uznać, że sama sobie poradzi.
– Hm... Wiesz co? Wydaje mi się, że podłoga w niektórych miejscach jest dziwnie osmalona, ale może da się to po prostu oczyścić – Zerknął na podłogę i postukał w nią butem, a potem skrzywił się nieco. – Albo jednak lepiej będzie ją również wymienić. No więc podłoga, ściany... – Uniósł wzrok do góry. Można było również na wszelki wypadek odmalować sufit. Przynajmniej w kilku miejscach. Dopisał to. – Meble. Część drzwi. Okna. Firanki. Ogólnie podstawowe dekoracje. Ale przynajmniej mieszkanie stoi. I to krzesło. Ale nie ufam mu.
Nagle zmarszczył brwi i spojrzał podejrzliwie na Jessiego, bo coś o czym wcześniej rozmawiali nie mogło mu dać spokoju. Wspomniał, że czarodziej nie przyjaźnił się tylko z goblinami, ale czemu mu to o czym przypominało. I wtedy do niego dotarło.
– Właśnie! Twoja randka? Odbyła się? Co tam się w ogóle wydarzyło? Znam ją?