07.12.2025, 19:52 ✶
Z Atre, w sali balowej
Och, chciałabym to zobaczyć, nadała Brenna, bo akurat w to elfowanie jej matki jakoś powątpiewała, obojętnie, co Atreus miał na myśli. A jeszcze dla niego bezpieczniej było trzymać się od Elise bardzo daleko, bo inwigilacja, jakiej ta poddała córkę, wypadała tak na dziewięć na dziesięciopunktowej skali, i Brennę do tej pory bolała na myśl o tym głowa.
Odetchnęła z pewną ulgą, gdy na miejscu elfa w jednej chwili pojawił się na powrót Atreus. Mimo wszystko nie chciała szukać dla niego akwarium. Ani ogrodu. Ani domku dla lalek.
– Straszysz czy obiecujesz? – spytała, najwyraźniej niezbyt przejęta groźbami, a potem rozejrzała się wreszcie, jakby chcąc się upewnić, czy nie zobaczy jakiegoś innego elfa w pobliżu. – Mogło być gorzej – oceniła w końcu.
Trudno było powiedzieć, czy miała na myśli gości, którzy poczuli nagłe pragnienie całowania się, tych, których zostawali aniołami, czy może po prostu pomyślała o tych wszystkich efektach, jakie mogłyby mieć eliksiry, a których Lestrange’owie postanowili im oszczędzić.
– Chociaż nie powiem… eliksiry są odważniejsze niż bym się spodziewała – dodała z odrobiną zamyślenia, wchodząc już do sali balowej nieco głębiej. Mogła sobie wyobrazić, że paru ważnych urzędników Ministerstwa o czystej krwi mogło przyjąć zamianę w elfa swoją czy partnerów znacznie gorzej niż gwałtownym, ale zapewne krótkotrwałym wybuchem wściekłości. Rozejrzała się, ale w balowych strojach, w maskach, ciężko było rozpoznać poszczególnych gości, zwłaszcza że niejedna maska była podobna do innych: choćby ta jej mało się wyróżniała.
Odruchowo spięła nieco ramiona, dostrzegając płonące drinki, ale zaraz rozluźniła mięśnie. Tym razem nie przyszły żadne halucynacje, szepty, a ona… nie, nie bała się. To było raczej echo strachu, jego wspomnienie, które zdołała szybko zepchnąć gdzieś na bok.
– Czy teraz masz ochotę na płonącego drinka? – spytała zaraz, z szelmowskim uśmiechem, odwracając spojrzenie z powrotem do Atreusa, chyba autentycznie ciekawa, czy pociągnie ją w tamtą stronę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.