Heather trzymała się nieco za Erikiem. Widziała jego walkę z okiennicą, która nie należała do najprostszych, już wydawało jej się, że pizdnie na ziemię, jednak uniknęli tego spektakularnego wypadku. Całe szczęście, jeszcze ktoś na dole dostałby kawałkiem szkła, tylko tego im brakowało, żeby sami zaczęli się unicestwiać.
Znajdowała się za Longbottomem, ale nie przeszkadzało jej to w tym, aby wyglądać zza niego, dlatego mogła przyjrzeć się temu co znajdowało się w pomieszczeniu, w sumie wyglądało, jakby jeszcze niedawno ktoś w nim pomieszkiwał, być może była to jakaś baza tych typów. To było całkiem prawdopodobne.
- Tak, zdecydowanie wygląda na to, że niedawno ktoś jeszcze tam był. Musimy tam wleźć. - Najlepiej jak najprędzej, co do tego nie miała żadnych wątpliwości, ba mogłaby być ochotnikiem, który znajdzie się w środku.
Longbottom odfrunął, aby zrobić jej nieco miejsca. Heather podleciała bliżej, aby dokładniej przyjrzeć się temu, co znajdowało się w pomieszczeniu. Dokładniejsze oględziny nadal jednak na odległość sugerowały, że faktycznie mieli rację, to musiało być ich schronienie.
- Myślisz, że lepiej od wewnątrz? Moglibyśmy otworzyć okno zaklęciem i wlecieć do środka, kto wie, co czai się w zamku. - Rudej wydawało się, że bardziej rozsądne będzie dostanie się do tego pomieszczenia od strony okna. Nie mieli pojęcia, jak wyglądał rozkład zamku, ile zajmie im dostanie się do tego pomieszczenia, tutaj mieli wszystko na wyciągnięcie ręki, od razu mogliby zacząć eksplorować pomieszczenie.
Odfrunęła od okna i podleciała do swojego towarzysza. - Chyba też póki co na razie jest w miarę spokojnie. - Gdyby nie było, to pewnie już by o tym wiedzieli.