• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[22.09.1972] No mourners, no funerals

[22.09.1972] No mourners, no funerals
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#14
30.11.2025, 00:31  ✶  
- Moja droga, z pochodzenia jestem Chinką. Gdybyś była szczurem, najpewniej bym cię po prostu zjadła - oświadczyła Lorraine, zdanie wieńcząc pełnym uśmiechem zębów, które mimo tych wszystkich odzywek jeszcze były nie tylko w komplecie, ale i nawet całkiem proste. Oczywiście nie jadała gryzoni, jeszcze Changom głód tak głęboko w oczy nie zaglądnął, ale nie było wielu rzeczy śmieszniejszych od powielania głupich stereotypów.
W przyszłym roku, w ramach kultywacji żartu, przytarga jej psa.
Pozwoliła sobie nacieszyć się lawiną pocałunków, zanim zebrała się na tłumaczenie się ze spóźnienia. Jakoś nie miała serca powiedzieć Raine prawdy, czyli przepraszam, że tak późno, ale nie chciałam przychodzić, bo to też cała prawda nie była. Mewa zwyczajnie tych wszystkich angielskich świąt nie obchodziła, bo ani nie wyznawała tej całej Matki (nawet mimo rzekomego spotkania pierwszego stopnia, to nic nie znaczy), ani nie kojarzyły jej się "rodzinne" posiadówy jakoś wybitnie dobrze. Co najwyżej ze sprzeczkami w dziwacznej formie chińskiego dialektu, który dla niej samej brzmiał jak wkurwiający jazgot czasami, a co dopiero dla osób postronnych. Toteż na takich spotkaniach nawet nie wiedziała, co z rękami zrobić.
- Nie wiedziałam, w co się ubrać - wydusiła wreszcie, nie mijając się z prawdą, bo o ile nie aspirowała dzisiaj na najgorętszego menela w okolicy jak zazwyczaj, to nadal daleko jej było do odświętnego ubioru, który widziała u Lorraine oraz innych gości, których widok uświadczyła przez moment nad jej ramieniem. - Ale lepiej późno niż wcale, nie? - Szybkie odbicie piłki, a potem jeszcze szybsze złapanie dziewczyny za rękę, żeby obrócić ją w zgrabnym piruecie wokół jej własnej osi, a następnie przyciągnąć znowu i tę drobną dłoń ucałować. - Ślicznie wyglądasz - szepnęła, nachylając się jej nad uchem. Drobny uśmiech przemknął po twarzy Maeve.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby tę bestię karmić. - Na twarzy Changówny pojawił się grymas. - Nie żebym chciała się bawić w ten... no, jak to się mówi, fat-shaming? Ale jakby się człowiek postarał, to ten skurwibąk może dublować za kotwicę -  mówiąc to, uniosła sugestywnie brwi, co by Lorraine się lepiej szczurowi przyjrzała, bo może nie zauważyła tych pięciu kilo nadwagi. Mewa była pewna, że jakby to wrzucić do Tamizy, to już na powierzchnie by nie wypłynęło.

Wymiana prezentów z Baldwinem przebiegła sprawnie, musiała przyznać. Była zdziwiona, że ogarnął jej łyżeczkę, czyli coś miłego, a nie na przykład pudełko kociej sierści lub zardzewiały śrubokręt. Prawie zrobiło jej się głupio, że przyniosła mu tylko mleko, ale przypomniała sobie jak się krzywił, gdy się całowała z Lorraine, więc uznała, że będzie kontynuować mieć wyjebane.
- To od Crouchów, nie? Sypiasz z jakąś ich córką? - Zagaiła, niby niewinnie, niby przyjaźnie, ale tak naprawdę ciekawa, jak ich obrabował.

Potem zdecydowała się usiąść przy stole, bo przyszła tu po pierwsze jeść, a po drugie pić alkohol ze Stachem. Więc przysiadła przy najwierniejszym druhu, wcisnęła mu butelkę z lekko żółtawym, całkiem gęstawym płynem.
- Wiem, że wygląda jak siki z kożuchem, ale to nie siki. Zaufaj mi - oznajmiła z ręką na sercu, po czym postukała w ręcznie namazianą etykietę z chińskimi znakami. - Wino ryżowe, fermentowane kilka lat. De-li-cje. - Pokiwała głową, ale zanim zdążyła przejść do dalszego opisu, został jej zaserwowany pluszowy nietoperz. Obróciła głowę, spoglądając na właścicielkę i zarazem kilkuletnią denatkę z uniesionymi brwiami, jakby liczyła na wyjaśnienia, choć wiedziała, że ich w sposób werbalny nie otrzyma. Potem dotarło do niej, że nawet na migi ich nie otrzyma, bo chwalenie się nową sukienką jest istotniejsze.
- Będziesz najlepiej odjebanym przedszkolakiem na dzielni - powiedziała do Fridy, kiedy wgramoliła się na Mewkowe kolana i przystawiła jej nowy ciuch praktycznie do twarzy. Potem Maeve rozejrzała się nieco panicznie, sprawdzając czy Raine ich słyszy, kiedy dotarło do niej, że przy młodej nie powinno się przeklinać. Uznała jednak, że nic złego stać się nie może. Fridzia przecież ani nie powtórzy, ani donosiciel z niej nie będzie. Wręczyła jej naprędce fajerwerki, które jej przyniosła, żeby w razie czego odwrócić uwagę, a potem dała się wyprzytulać, choć widać po Mewie było, że przy kontakcie z dziećmi poci się jak kurwa w kościele.
- Pewnie chcesz się w nią odstawić, co? - Zapytała wreszcie, w kontekście tej sukieneczki oczywiście. Maeve nie miała nic przeciwko, marzenia należy spełniać, a poza tym nie wyznawała konceptu ubrań odświętnych, bo przecież codziennie ktoś gdzieś ma jakieś święto. Wiedziała jednak też, że bez powodu jej nie pozwolą ubrać, więc postanowiła pokombinować. I kiedy tylko reszta była skupiona na tej dłużącej się opowieści nieznanego jej bliżej marynarza, Mewcia wzięła sobie domowego wina ze stołu, a potem napiła się tak, że oblała przypadkiem siebie oraz siedzącą na jej kolanach Fridę.
- Ojejku jejku, jaka ja jestem niezdarna. Teraz musimy cię przebrać! - Wobec zebranych udała przesadnie smutną, natomiast małej puściła potajemnie oczko. A potem wstała z krzesła, zgrabnie biorąc Fridę oraz jej nową sukienkę w ramiona i na odchodne rzuciła półszeptem do Stanleya: Niczego nie widziałeś. A potem wyszła do pokoju obok, co by panienkę przebrać w zakazaną kieckę. Może przy okazji uniknie modlitwy do Matuszki oraz trzymania się za ręce jak w sekcie.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1581), Bard Beedle (4115), Dægberht Flint (2005), Lorraine Malfoy (5169), Maeve Chang (1536), Peregrinus Trelawney (1784), Scarlett Mulciber (1898), Stanley Andrew Borgin (1644)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 10.11.2025, 10:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 10.11.2025, 10:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 14.11.2025, 17:49
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 15.11.2025, 15:53
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 16.11.2025, 15:34
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 01.12.2025, 14:32
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 16.11.2025, 16:55
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 16.11.2025, 21:30
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 16.11.2025, 22:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.11.2025, 09:04
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 17.11.2025, 21:35
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 19.11.2025, 20:58
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 28.11.2025, 18:48
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Dægberht Flint - 28.11.2025, 21:01
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Maeve Chang - 30.11.2025, 00:31
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 30.11.2025, 17:14
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 30.11.2025, 21:00
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Baldwin Malfoy - 02.12.2025, 10:02
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2025, 08:38
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 08.12.2025, 08:41
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2025, 22:20
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Scarlett Mulciber - 10.01.2026, 12:50
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Peregrinus Trelawney - 02.02.2026, 12:59
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Bard Beedle - 17.03.2026, 20:57
RE: [22.09.1972] No mourners, no funerals - przez Lorraine Malfoy - 17.03.2026, 20:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa