Skrzywiła się nieco, gdy usłyszała jego słowa. Nie chciała wyjść na bardzo drastyczną, niby mogła skorzystać z bardziej cywilizowanych metod, tyle, że obawiała się, iż mogą być one niewystarczające, zresztą Geraldine nie należała do zbytnio delikatnych osób.
- Sorry. - Powiedziała chyba nieco zbyt głośno, wiedziała, że jego słuch może być wyczulony w tej sytuacji, musiała zebrać się w sobie i spróbować być nieco bardziej ludzka, ale miewała z tym drobne problemy, naprawdę się starała. Nie zostawiła go, pilnowała, robiła wszystko, żeby być dobrym człowiekiem, a że nie do końca w każdym momencie jej to wychodziło... cóż, początki bywają trudne.
Widziała, że powoli zaczynało docierać do niego co się dzieje, to dobry znak, przynajmniej nie postanowił kontynuować swojej drzemki, obawiała się tego bardzo, nie chciała spędzić na tej ławce całego dnia, a wiedziała, że sen po takiej nocy może być wyjątkowo atrakcyjną opcją.
- Nie wiem, czy umiem mówić nienormalnie. - Rzuciła jeszcze, mogłaby spróbować, tylko, w jaki to niby miałoby być sposób? - Benjy, słoneczko czas najwyższy wstawać, szkoda marnować więcej tego uroczego dnia. - Skrzywiła się, kiedy te słowa wyszły z jej ust, zupełnie to do Gerladine nie pasowało. - Benjy, kurwa, musimy zapierdalać, bo jesteśmy w czarnej dupie. - O, tak było zdecydowanie lepiej, teraz się nawet do siebie uśmiechnęła, to dużo bardziej do niej pasowało.
Wydawało jej się, że jeśli nie wyciągnie ręki w jego kierunku, to może nawet nie spróbować wstać, to był więc odruch, zamierzała go podciągnąć na nogi i ocenić, jak bardzo jeszcze się chwiał. Czy znowu będzie odbijał się od jednej strony do drugiej? Pewnie tak. Piętnaście minut snu nie było w stanie zdziałać cudów, oby jednak chociaż trochę pomogło, bo jeśli tylko zaszkodziło... to mogła mieć pretensje tylko do siebie, że postanowiła nie przerywać mu tej uroczej drzemki.
Wspólnymi siłami, jakoś udało im się go postawić na nogi, kolejny sukces tego pięknego dnia, mogło być tylko lepiej.
- Spróbujesz iść sam, czy mam Cię podtrzymywać? - Wolała zapytać, próbowała też przyjrzeć mu się uważnie, by jak najlepiej oszacować sytuację, tak właściwie nie byłoby dla niej żadnym problemem ponownie wsunąć mu rękę pod ramię, przynajmniej miałaby pewność, że nie zaliczy gleby, co w tej chwili było dość istotne.
- Powoli ruszymy przed siebie, jak będzie Ci się kręcić w głowie to mów, będziemy robić przystanki. - To miała być bardzo długa i kręta droga, musieli więc zaliczać jakieś punkty kontrolne.