23.11.2025, 13:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2025, 15:12 przez Electra Prewett.)
Rzut na af, czy Ela złapie robótkę
Electra nie musiała nawet podnosić wzroku znad mugolskiego magazynu, by złapać lecącą robótkę – miała w końcu refleks wyćwiczony latami gry w quidditcha.
– Wiedziałeś, że w Bangkoku jest targ na wodzie? Na zdjęciach wygląda naprawdę ciekawie. – powiedziała coś przyjacielowi, specjalnie ignorując jego wybuch. Skłonności Hannibala do dramatyzowania sprawiały, że miała ochotę się z nim podroczyć. Jednak z drugiej strony, pamiętała jak w sama dzieciństwie strasznie męczyła się z szydełkowaniem. Do takich prac ręcznych trzeba było mieć cierpliwość, a mała Prewettówna nie potrafiła nawet usiedzieć pięć minut w jednym miejscu. Łatwiej było jej się skupić na szyciu, ponieważ mogła od razu zwizualizować sobie w głowie całą kreację, natomiast nawlekanie włóczki wydawało się totalną abstrakcją. Niestety, matka była nieustępliwa, więc ostatecznie Electra nauczyła się pracować z szydełkiem. Teraz kiedy była starsza potrafiła docenić tę praktyczną umiejętność, choć nauka faktycznie była drogą przez mękę.
– Nawet nie wiesz, ile ja musiałam pruć za dzieciaka. – westchnęła, odkładając wreszcie magazyn. – Kiedy już się nauczysz, będziesz mógł to robić bez myślenia. Ale żeby dojść do tego momentu, niestety trzeba się trochę powkurzać. Na razie i tak dobrze ci idzie. – przesunęła delikatnie dłonią po splocie. Jak na początkującego, Selwyn nieźle sobie radził. Nie chciała go zniechęcać, ale Prewettówna nie byłaby sobą, gdyby nie rzuciła głupiego komentarza. – No chyba, że kompletnie nie będziesz miał do tego smykałki. W końcu nie każdy został obdarzony zwinnymi palcami... – powiedziała, ze swoim klasycznym złośliwym uśmieszkiem.
Następnie przesunęła wzrok z Selwyna na Lockharta, chcąc wyczuć, czy wszystko z nim w porządku. Mimo zapewnień Hannibala, Electra czuła, że swoją obecnością narzuca się drugiemu chłopakowi. Obserwując swoich mugolskich znajomych widziała, jak trudna była sytuacja młodych osób mieszkających samodzielnie w Londynie. Zwłaszcza takich pozbawionych wsparcia rodziny... Dlatego nie chciała nadwyrężać gościnności gospodarza.
– Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy ci naszym jojczeniem? Serio, jeśli czegoś od nas potrzebujesz, to mów. – zwróciła się do Henry'ego. Może zabrzmiało to trochę niezręcznie, ale chciała dać mu znać, że nie powinien się bać zwrócić im uwagi. Zwłaszcza, że zarówno ona jak i Hannibal mieli dość intensywne osobowości.
Rzut PO 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!
Electra nie musiała nawet podnosić wzroku znad mugolskiego magazynu, by złapać lecącą robótkę – miała w końcu refleks wyćwiczony latami gry w quidditcha.
– Wiedziałeś, że w Bangkoku jest targ na wodzie? Na zdjęciach wygląda naprawdę ciekawie. – powiedziała coś przyjacielowi, specjalnie ignorując jego wybuch. Skłonności Hannibala do dramatyzowania sprawiały, że miała ochotę się z nim podroczyć. Jednak z drugiej strony, pamiętała jak w sama dzieciństwie strasznie męczyła się z szydełkowaniem. Do takich prac ręcznych trzeba było mieć cierpliwość, a mała Prewettówna nie potrafiła nawet usiedzieć pięć minut w jednym miejscu. Łatwiej było jej się skupić na szyciu, ponieważ mogła od razu zwizualizować sobie w głowie całą kreację, natomiast nawlekanie włóczki wydawało się totalną abstrakcją. Niestety, matka była nieustępliwa, więc ostatecznie Electra nauczyła się pracować z szydełkiem. Teraz kiedy była starsza potrafiła docenić tę praktyczną umiejętność, choć nauka faktycznie była drogą przez mękę.
– Nawet nie wiesz, ile ja musiałam pruć za dzieciaka. – westchnęła, odkładając wreszcie magazyn. – Kiedy już się nauczysz, będziesz mógł to robić bez myślenia. Ale żeby dojść do tego momentu, niestety trzeba się trochę powkurzać. Na razie i tak dobrze ci idzie. – przesunęła delikatnie dłonią po splocie. Jak na początkującego, Selwyn nieźle sobie radził. Nie chciała go zniechęcać, ale Prewettówna nie byłaby sobą, gdyby nie rzuciła głupiego komentarza. – No chyba, że kompletnie nie będziesz miał do tego smykałki. W końcu nie każdy został obdarzony zwinnymi palcami... – powiedziała, ze swoim klasycznym złośliwym uśmieszkiem.
Następnie przesunęła wzrok z Selwyna na Lockharta, chcąc wyczuć, czy wszystko z nim w porządku. Mimo zapewnień Hannibala, Electra czuła, że swoją obecnością narzuca się drugiemu chłopakowi. Obserwując swoich mugolskich znajomych widziała, jak trudna była sytuacja młodych osób mieszkających samodzielnie w Londynie. Zwłaszcza takich pozbawionych wsparcia rodziny... Dlatego nie chciała nadwyrężać gościnności gospodarza.
– Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy ci naszym jojczeniem? Serio, jeśli czegoś od nas potrzebujesz, to mów. – zwróciła się do Henry'ego. Może zabrzmiało to trochę niezręcznie, ale chciała dać mu znać, że nie powinien się bać zwrócić im uwagi. Zwłaszcza, że zarówno ona jak i Hannibal mieli dość intensywne osobowości.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N