22.11.2025, 22:08 ✶
Basilius szybko zacisnął usta, ale niestety to nie pomogło i spomiędzy warg uzdrowiciela wydobył się cichy głos szczerego rozbawienia, a co było chyba jeszcze gorsze, to to, że zdecydowanie bardziej rozbawiła go ta druga część zdania, nawet jeśli nie mógł mieć całkowitej pewności, czy przypadkiem nie była prawdziwa.
– Rozumiem, to wyjaśnia te dziwne przypadki zawałów które leżą w naszej kostnicy – powiedział na nowo z poważną miną, postanowiwszy że zaryzykuje i pociągnie ten żart dalej. – Jeśli mogę tylko o coś prosić to na bogów, nie wywołujcie w nich rozbawienia przez brokat, potem nie da się doczyścić prosektorium – dodał jeszcze i od razu poczuł, jak duch zażenowania własnymi żartami już tylko czyha, aby go dorwać.
Basilius westchnął cicho słysząc tłumaczenie, a potem jeszcze przejechał twarzą po dłoni, jakby dla podkreślenia swojego zmęczenia tymi hieroglifami. Nie pytał się czy Shafiq mógł się pomylić, bo niestety miał dziwne wrażenie, że Shafiq oczywiście nie mógł się w tym pomylić.
– Chyba wolałbym jednak klątwy od progu – mruknął, wbijając spojrzenie w egipskie znaki, które mówiły mu absolutnie nic. Być może gdyby jego ojciec nie dał mu tylu powodów do bycia ciętym na wszystko czym się zajmował, to Basilius nie byłby aż tak przeciwny nauce historii magii i może wiedziałby teraz nieco więcej o Starożytnym Egipcie, bo temat ten wydawał mu się ciekawy, a na pewno ciekawszy niż okres który umiłował sobie jego rodzic. Tylko że taka nie było, więc Basilius, poza jakąś wiedzą na temat mumifikacji i paroma ciekawostkami, nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc historycznej wiedzy w tym momencie. – Myślisz, że skoro mówią o takich oczywistościach, to możemy po prostu tam wejść? Proste stwierdzenie, więc proste rozwiązanie? Albo... Jakieś wodne zaklecie?
To nie tak, że chciał koniecznie rozwiązać tę zagadkę, aby pokazać Morprheusowi, że potrafił mówić, ale... Możliwe, że bardzo głupio i podświadomie tak właśnie było.
– Rozumiem, to wyjaśnia te dziwne przypadki zawałów które leżą w naszej kostnicy – powiedział na nowo z poważną miną, postanowiwszy że zaryzykuje i pociągnie ten żart dalej. – Jeśli mogę tylko o coś prosić to na bogów, nie wywołujcie w nich rozbawienia przez brokat, potem nie da się doczyścić prosektorium – dodał jeszcze i od razu poczuł, jak duch zażenowania własnymi żartami już tylko czyha, aby go dorwać.
Basilius westchnął cicho słysząc tłumaczenie, a potem jeszcze przejechał twarzą po dłoni, jakby dla podkreślenia swojego zmęczenia tymi hieroglifami. Nie pytał się czy Shafiq mógł się pomylić, bo niestety miał dziwne wrażenie, że Shafiq oczywiście nie mógł się w tym pomylić.
– Chyba wolałbym jednak klątwy od progu – mruknął, wbijając spojrzenie w egipskie znaki, które mówiły mu absolutnie nic. Być może gdyby jego ojciec nie dał mu tylu powodów do bycia ciętym na wszystko czym się zajmował, to Basilius nie byłby aż tak przeciwny nauce historii magii i może wiedziałby teraz nieco więcej o Starożytnym Egipcie, bo temat ten wydawał mu się ciekawy, a na pewno ciekawszy niż okres który umiłował sobie jego rodzic. Tylko że taka nie było, więc Basilius, poza jakąś wiedzą na temat mumifikacji i paroma ciekawostkami, nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc historycznej wiedzy w tym momencie. – Myślisz, że skoro mówią o takich oczywistościach, to możemy po prostu tam wejść? Proste stwierdzenie, więc proste rozwiązanie? Albo... Jakieś wodne zaklecie?
To nie tak, że chciał koniecznie rozwiązać tę zagadkę, aby pokazać Morprheusowi, że potrafił mówić, ale... Możliwe, że bardzo głupio i podświadomie tak właśnie było.