• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Biały Wiwern [08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy

[08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
22.11.2025, 20:45  ✶  
Czekałem długo, zbyt długo. Zbyt długo, jak na kogoś, kto miał już wszystkiego po kokardę. Mój kontrahent spóźniał się tak bardzo, że zdążyłem policzyć wszystkie pęknięcia w drewnianym blacie przede mną, każde odrapanie na ścianie, każdą parszywą chwilę, którą zmarnowałem w tym barze. Byłem tu tak długo, że zacząłem rozumieć, dlaczego niektórzy ludzie wykańczali swoich kontrahentów za spóźnienia - nie z powodu nieudanych interesów, złych intencji, tylko zwykłej ludzkiej irytacji. Siedziałem tam jak kretyn, wciśnięty w kąt, z torbą przy nodze, kluczykiem w dłoni, jakbym potrzebował talizmanu, żeby nie rozjebać się emocjonalnie na kawałki. A humor miałem… Właściwie żaden, nie - gorzej niż żaden, byłem tak mocno nie w sosie, że każdy oddech brzmiał jak zgrzyt. Whiskey zdążyła zwietrzeć, a ja - znienawidzić własne odbicie w jej powierzchni.
Za cholerę nie wiedziałem, co robiłem ze swoim życiem, to właśnie było najbardziej popierdolone, pierwszy raz od lat, bo ostatni raz czułem się tak chyba… Nie pamiętałem, kiedy - zawsze miałem wszystko mniej więcej pod kontrolą. Kontrakt tu, robota tam, przemyty, klątwy, pieprzony porządek w nieporządku. A teraz? Teraz siedziałem, jak idiota, w miejscu, gdzie nawet szczury w ścianach wiedziały lepiej, co mają robić. Właśnie to uczucie było najbardziej gówniane - ta świadomość, że przez długi czas wszystko miałem mniej więcej poukładane. Może nie normalne, nie w standardowy sposób, ale po swojemu - stabilne, zrozumiałe priorytety, a teraz byłem jak ten kluczyk, którym kręciłem między palcami - porysowany, zużyty, bez komfortowego miejsca, do którego faktycznie pasowałem. Nie żałowałem niczego - to akurat było prawdą, ale życie było łatwiejsze, kiedy trzymałem się mojego starego sposobu funkcjonowania - twardo, prosto, bez uczuć, bez prób naprawiania czegokolwiek, zwłaszcza siebie - tego, do którego prawdopodobnie powinienem wrócić, skoro nie dostałem odpowiedzi na żaden z listów. Szkoda tylko, że ta kartka…
No, właśnie. List napisałem najebany - to był pierwszy błąd. A wysłanie pocztówki, żeby się zrehabilitować - drugi, jeszcze większy. Co dostałem w zamian? Nic. Ani „pierdol się”, ani „zostaw mnie w spokoju”, ani jednego, pieprzonego słowa, którego można byłoby oczekiwać nawet po moim godnym pożałowania zachowaniu, skoro napisałem jej coś, na co wypadałoby odpowiedzieć… No - cokolwiek, ale w pewnym sensie, ta cisza była bardziej wymowna niż jakakolwiek odpowiedź, nawet jeśli gdzieś z tyłu głowy miałem tę głupią, upartą myśl, że powinniśmy porozmawiać - powinienem, po prostu powinienem, bo tak było trzeba, ale przecież obiecałem się nie narzucać, jeśli nie będzie chciała. A wyglądało na to, że nie chciała - proste jak konstrukcja cepa.
Minuty zlewały się ze sobą, a tłum w barze gęstniał tak, jakby wszyscy przyszli tylko po to, żeby mnie dodatkowo wkurwić. Zerknąłem na drzwi - kontrahenta nie było, już dawno powinien tu być, jeśli w ogóle zamierzał się pojawić. Może coś go zatrzymało, może już nie żył, może nigdy nie planował przyjść - w gruncie rzeczy gówno mnie to obchodziło. Wreszcie westchnąłem, dopiłem ognistą jednym haustem - tak dużym, że poczułem ciepło aż do żołądka, i odsunąłem krzesło. Złapałem torbę, schowałem kluczyk do kieszeni, miałem dosyć - dosyć czekania, tego wieczoru, dosyć całego tego zasranego myślenia. Wstałem i ruszyłem w stronę wyjścia.

Elegancki mężczyzna nadal siedział nieopodal, nie spuszczając z ciebie wzroku, ale nie w sposób, który sprawiałby, że czułaś się jak zdobycz. On patrzył jak ktoś, kto oceniał przedmiot - rzadki, drogi, cenny, ale nie seksualnie, nie w ten tani, nokturnowy sposób. Kiedy wyniósł tamten lekki, niemal symboliczny toast, nie odwróciłaś wzroku - raczej zarejestrowałaś go z ostrożnością kogoś, kto doskonale wiedział, że takie gesty rzadko są przypadkowe. On również nie patrzył na ciebie jak ktoś, kto planuje tanie podrywy, wręcz przeciwnie, było w nim coś z człowieka, który wchodził do pokoju już po tym, jak ustalił wynik rozmowy. Nachylił się lekko do młodego barmana, który od razu pochylił się w odpowiedzi, z wyraźnym szacunkiem. Facet powiedział coś bardzo cicho, a barman skinął głową, jakby usłyszał instrukcję, którą musiał wykonać. I wtedy spojrzenie mężczyzny wróciło do ciebie. Nie zmrużył oczu, nie uśmiechnął się, nie wykonał żadnej miny. Wyglądało to tak, jakby oceniał, czy jesteś właściwą osobą, jak gdyby coś w twoim wyrazie twarzy potwierdziło mu to, co już przypuszczał.
Wreszcie się odezwał - w jeden z najbardziej nieoczekiwanych sposobów, w jaki mógł to zrobić, chociaż na Nokturnie raczej nic nie powinno cię dziwić.
- Wydajesz się kimś, kto nie bywa tu przypadkiem. - Jego głos był niski, równy, pozbawiony uśmiechu. Nie zbliżył się - nie musiał, miał tę cholerna umiejętność wypełniania przestrzeni, nawet siedząc - mówił… Na odległość. To brzmiało, jakby jego głos trafiał bezpośrednio do twojego ucha, nawet jeśli elegancik nie poruszał ustami. - Choć… - Przechylił lekko głowę, jakby przyglądał się dziełu sztuki. - W twoim przypadku bardziej zastanawiające jest to, czego szukasz, nie wyglądasz na kogoś, kto przyszedł po alkohol.
Spojrzenia innych ludzi nie istniały. Tłum nie istniał. Byliście tylko wy dwoje, a on mówił dalej, jakby otwierał rozmowę, która i tak miała się wydarzyć:
- Jeśli zechcesz, mogę ci pomóc znaleźć to, po co przyszłaś. - Ton nie sugerował flirtu, sugerował transakcję.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9483), Prudence Fenwick (7784)




Wiadomości w tym wątku
[08.10.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 00:58
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 02:20
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 18:38
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 20:45
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 21:57
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 22.11.2025, 22:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 22.11.2025, 23:01
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 00:03
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 00:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 01:41
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 02:10
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 04:30
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 11:23
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 14:51
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 16:11
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 17:25
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 19:28
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 23.11.2025, 21:20
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 23.11.2025, 22:43
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Benjy Fenwick - 24.11.2025, 00:22
RE: [08.08.1972] back to black | Prudence & Benjy - przez Prudence Fenwick - 24.11.2025, 02:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa