21.11.2025, 14:49 ✶
Gdy Anthony się oddalił, została sama. Jeszcze przez chwilę wpatrywała się w jego plecy, doskonale wiedząc, że czuje się nieswojo na weselu. Ale nie miał wyjścia - była siostrą pana młodego, a on oficjalnie jej narzeczonym, musiał się więc przemęczyć. Roselyn porozmawiała chwilę z kilkoma ciotkami, a potem podeszła do rodziców. Uściskała ich, szczególnie mamę. Dyskretnie zapytała o jej stan, w końcu była w ciąży. W kilku krótkich słowach zdradziła też wszystko, co miało związek z 8 września. Powiedziała, jak ma się posiadłość i że jest w trakcie jej odbudowy. Na pytania, gdzie podział się jej narzeczony, odpowiadała zdawkowo. Poszedł do toalety my ass, poszedł zajarać i to bez niej. Nieco obrażona więc stanęła z boku, akurat w chwili gdy Borgin wrócił.
- Nie - skłamała, bo przecież jej ramiona były odkryte, a jej skóra była zimniejsza niż powinna. - Poza ciotkami? Nie, nikt.
Powiedziała cicho, odruchowo nakrywając jego dłoń swoją dłonią. Liczyła na to, że nie będzie przesadzał z tymi czułościami - oczywiście że musieli zgrywać najlepszą parę w mieście, ale miała nadzieję, że Anthony nie przesadzi. Zarówno z tymi łapami, jak i alkoholem, bo wiadomo że alkohol sprawiał, że ludziom puszczały hamulce.
- Jak byłam mała, zawsze chciałam wziąć ślub wczesną wiosną - odpowiedziała, czując jak dreszcz przechodzi przez jej ciało. Nie była jednak pewna czy to była zasługa Anthony'ego, czy zimna. W duchu miała nadzieję, że tego drugiego. - Przy rodzinnej posiadłości. W ogrodach. Ślub dla najbliższych.
Odpowiedziała nieco zdawkowo - w jej głosie dało się słyszeć smutek. Rodzinna posiadłość Greengrassów nie nadawała się do zamieszkania, o czym wiedział, bo przecież w nocy przybył tam jej szukać. Ogrody zostały nietknięte, ale co z tego? Knieja była wciąż zamknięta. Póki to nie zostanie rozwiązane, nie było możliwości, żeby dłużej zaprzątała sobie głowę mrzonkami.
- Ale to już nieważne. Nie dojdzie do skutku, póki nie odbudujemy domu i nie otworzą Kniei - westchnęła cicho. Nie zwracała uwagi na otoczenie, nie miała pojęcia czy ktoś patrzy w ich stronę, czy też nie. - Cieszę się z ich szczęścia, ale dla mnie Knieja ma najwyższy priorytet.
Przynajmniej jeden Greengrass będzie miał udane małżeństwo i być może potomka - bo nie zapowiadało się, żeby cokolwiek z Knieją ruszyło w najbliższym czasie.