Starszy z dwójki Longbottomów kojarzył historie o tym duchu, dziewczynce w odartej łachmanje zamiast szkolnej szaty, która zapala zapałki, z raportów archiwalnych Departamentu Tajemnic. Kilka osób złożyło skargę na rzeczoną zjawę, bardzo wstrząśnięci tym, co zauważyli. Najbardziej rozbawił go raport, gdzie małżeństwo szło na zakupy i przez wspomnienia męża, żona dowiedziała się o podwójnym życiu męża z mugolską kobietą. Miał tylko szczerą nadzieję, że trafią do wspomnień Lucy. Mniej wie o wujku, lepiej śpi.
Morpheus niemal zachłysnął się własną śliną, widząc na nowo żywego Darwina. Uścisnął dłoń bratanicy, w geście otuchy. Nigdy nie miał zobaczyć już tego wizerunku swojego brata, był wtedy tak daleko. Najgorsze zaś z tego wszystkiego było to, że owszem, mógł to przewidzieć. Mógł przewidzieć wszystko, płomienie i tragedię, powiedzieć komukolwiek. Mógł cofnąć czas. Dlatego los go wykluczył, wiedział o tym, że Bogowie dążą do różnych celów, przestawiając pionki odpowiednio do woli tego, co jest archetypem ich sprawczości.
Jakże okrutny był to dar, widzieć przeszłość, a nie móc jej dotknąć; odczuwać utratę na nowo, choć cień czasu powinien już dawno złagodzić ból.
Gdzież jesteś, bracie mój? pomyślał, choć wiedział, że żadne echo nie odpowie. Czyż twoje czyny zostały rozwiane pośród gwiazd, a twoje imię zepchnięte w otchłań zapomnienia? Morpheus chciałby wierzyć, że pamięć o bracie będzie trwać i trwać, ale były momenty, gdy stawał przed drzwiami jego dawnego pokoju w Warowni i miał wrażenie, że tylko on o nim pamiętał. Clemens w ogóle o nim nie wspominał, tak samo jak Jeremiah, chociaż Morpheus wiedział, że po prostu są pogrążeni w tym samym rodzaju żałoby. Jak to szło? Jeżeli masz rodzeństwo, jedno nie zobaczy żadnego pogrzebu i jedno zobaczy je wszystkie.