18.11.2025, 13:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.11.2025, 13:26 przez Jessie Kelly.)
Nawet jeśli podana liczba była mniejsza, niż się spodziewał, dobrze było wiedzieć, że ostatnie zdarzenia nie odcisnęły na Hannibalu tak dotkliwego piętna, by zaburzyć jego pewność siebie i wciąż czuł się gotowy bardziej, niż skala przewiduje. Było w tym coś uspokajającego.
Oczywiście, że był na kacu, bo poprzedniego dnia pił. Przez to pytanie miał raczej na myśli dlaczego zdecydowałeś się pić dzień przed tym, jak miałeś iść do biura nieruchomości, skoro doskonale wiesz, że picie alkoholu w większych ilościach skończy się kacem dnia następnego, a załatwianie wszelkich ważnych spraw, jak na przykład zakup mieszkania, na kacu, nie jest dobrym pomysłem?
Zachował jednak kolejne pytania dla siebie. Nie był ojcem Hannibala i chyba czuł się trochę nie na miejscu, gdyby miał dalej męczyć o to Hannibala.
Słuchał opowieści kumpla, a jego brwi uniosły się, kiedy Selwyn wspomniał o Anthonym. Anthony ubrany jako mugol. W generycznych okularach. Jonathan i Anthony przebrani jak smutni mugole z filmu szpiegowskiego. Parsknął śmiechem i dobrze, że wtedy nic nie pił, bo by się opluł.
-Gdybyś jeszcze wziął na ten moment Cerbera od Electry... - przyszło mu na myśl.
Wkurzony Hannibal, jako domniemany mafiozo, z obstawą w garniturach w postaci Anthony'ego i Jonathana, jeszcze z czarnym pudlem u boku. To byłby dopiero widok, od którego fanki by oszalały.
W sumie Han miał rację. Kiedy było się gwiazdą, wpuszczanie kogoś do swojego życia wiązało się ze sporym ryzykiem, które nie zawsze oznaczało uszczerbku na zdrowiu. Uniósł wzrok na sufit, dumając chwilkę.
-W takim razie zostaje ci kot. Ewentualnie wąż, jeśli nie masz ochoty czesać i sprzątać futra. Chyba że ufasz komuś na tyle, by jednak podjąć ryzyko.
W sumie chyba rozsądne by było, by potencjalny współlokator był z tej samej lub podobnej branży, co Hannibal. Zwykły obywatel ściągnąłby na siebie uwagę mediów i z pewnością nie zyskałby przychylności fanów Selwyna, co mogłoby nie wpłynąć dobrze na jego życie. Media i fani potrafili być okropni.
Temat mieszkania w współlokatora został przerwany - trzeba było się przecież zająć kartami. Przyszłość sama się nie wywróży, czy coś...
-Hm... Wyciszyć? Ale chyba nie będziemy tu siedzieli ze skręconymi jak precle nogami i hmmmać, dopóki nie zaśniemy albo nasze dusze nie wyjdą z ciał, nie?
No właśnie, czy wiedział, o co chciał zapytać? W zasadzie to nie. Kiedy zaproponował partyjkę tarota, miał w głowie prostą myśl, żeby zrobić coś "poważnego", z czego będą mogli się po prostu pośmiać, bo czy takie amatorskie wróżby naprawdę miały moc? No chyba nie. Gdyby był z nimi prawdziwy wróżbita, to może by wziął to bardziej na poważnie.
Jedno pytanie... Jedno konkretne pytanie...
-Czy Theo znajdzie w końcu dziewczynę?
W głowie miał kilka pytań, które w sumie mógłby zadać, ale były one zbyt ogólne, albo nie nadawały się do zadawania w towarzystwie, żeby nie psuć atmosfery. A to pytanie było takie... zwyczajne... Może odrobinę złośliwe, ale w sumie mógł dzięki temu udawać zatroskanego starszego brata, który martwi się o swojego braciszka i chce, by ten znalazł sobie kogoś, z kim będzie szczęśliwy.
Sięgnął po kartę.
-Hm? Co to jest?- przyjrzał się dokładniej karcie i zajrzał do podręcznika. -To jest... Buławy... Giermek Buław?
Oczywiście, że był na kacu, bo poprzedniego dnia pił. Przez to pytanie miał raczej na myśli dlaczego zdecydowałeś się pić dzień przed tym, jak miałeś iść do biura nieruchomości, skoro doskonale wiesz, że picie alkoholu w większych ilościach skończy się kacem dnia następnego, a załatwianie wszelkich ważnych spraw, jak na przykład zakup mieszkania, na kacu, nie jest dobrym pomysłem?
Zachował jednak kolejne pytania dla siebie. Nie był ojcem Hannibala i chyba czuł się trochę nie na miejscu, gdyby miał dalej męczyć o to Hannibala.
Słuchał opowieści kumpla, a jego brwi uniosły się, kiedy Selwyn wspomniał o Anthonym. Anthony ubrany jako mugol. W generycznych okularach. Jonathan i Anthony przebrani jak smutni mugole z filmu szpiegowskiego. Parsknął śmiechem i dobrze, że wtedy nic nie pił, bo by się opluł.
-Gdybyś jeszcze wziął na ten moment Cerbera od Electry... - przyszło mu na myśl.
Wkurzony Hannibal, jako domniemany mafiozo, z obstawą w garniturach w postaci Anthony'ego i Jonathana, jeszcze z czarnym pudlem u boku. To byłby dopiero widok, od którego fanki by oszalały.
W sumie Han miał rację. Kiedy było się gwiazdą, wpuszczanie kogoś do swojego życia wiązało się ze sporym ryzykiem, które nie zawsze oznaczało uszczerbku na zdrowiu. Uniósł wzrok na sufit, dumając chwilkę.
-W takim razie zostaje ci kot. Ewentualnie wąż, jeśli nie masz ochoty czesać i sprzątać futra. Chyba że ufasz komuś na tyle, by jednak podjąć ryzyko.
W sumie chyba rozsądne by było, by potencjalny współlokator był z tej samej lub podobnej branży, co Hannibal. Zwykły obywatel ściągnąłby na siebie uwagę mediów i z pewnością nie zyskałby przychylności fanów Selwyna, co mogłoby nie wpłynąć dobrze na jego życie. Media i fani potrafili być okropni.
Temat mieszkania w współlokatora został przerwany - trzeba było się przecież zająć kartami. Przyszłość sama się nie wywróży, czy coś...
-Hm... Wyciszyć? Ale chyba nie będziemy tu siedzieli ze skręconymi jak precle nogami i hmmmać, dopóki nie zaśniemy albo nasze dusze nie wyjdą z ciał, nie?
No właśnie, czy wiedział, o co chciał zapytać? W zasadzie to nie. Kiedy zaproponował partyjkę tarota, miał w głowie prostą myśl, żeby zrobić coś "poważnego", z czego będą mogli się po prostu pośmiać, bo czy takie amatorskie wróżby naprawdę miały moc? No chyba nie. Gdyby był z nimi prawdziwy wróżbita, to może by wziął to bardziej na poważnie.
Jedno pytanie... Jedno konkretne pytanie...
-Czy Theo znajdzie w końcu dziewczynę?
W głowie miał kilka pytań, które w sumie mógłby zadać, ale były one zbyt ogólne, albo nie nadawały się do zadawania w towarzystwie, żeby nie psuć atmosfery. A to pytanie było takie... zwyczajne... Może odrobinę złośliwe, ale w sumie mógł dzięki temu udawać zatroskanego starszego brata, który martwi się o swojego braciszka i chce, by ten znalazł sobie kogoś, z kim będzie szczęśliwy.
Sięgnął po kartę.
Rzut Tarot 1d78 - 55
Paź Buław
Paź Buław
-Hm? Co to jest?- przyjrzał się dokładniej karcie i zajrzał do podręcznika. -To jest... Buławy... Giermek Buław?