Mimo wszystko Victoria nie miała ochoty biegać po korytarzu za uciekającą trupią ręką ku uciesze tych brygadzistów i aurorów, którzy akurat mieli późny dyżur. A uciecha byłaby na pewno, już wyobrażała sobie falę głupich komentarzy po takiej scenie. Śmieszki ucięłyby się dopiero wtedy, gdyby okazało się, że Rączka posiada otwór gębowy i rzuciła się na kogoś po drodze, gryząc boleśnie… Póki co jednak czarownice teleportowały się do Ministerstwa bez większych przeszkód, a po drodze nie natknęły się w zasadzie na nikogo, kto mógłby spojrzeć na nie dziwie i zapytać co tam niosą. Rączka póki co też zdawała się być spokojna – po tym jak złapała Brennę, to nie szukała innej dłoni, za którą mogłaby złapać, jakby uznawszy, że o, oto właśnie jest ta osoba, którą wybieram sobie na swojego człowieka.
Brzmiało to o tyle absurdalnie, że należała przecież wcześniej do jakiegoś człowieka… Chyba należała. A zawiniątko niosła teraz Brenna, prawie tak, jakby trzymała w ramionach małego szczeniaczka, którego właśnie adoptowała.
Ale to ręka bardziej adoptowała ją. Nieważne.
– Jest taka szansa, ta dziewczyna za bardzo kocha swoją chłodnię – cholera, nawet w urodziny Cynthii, ta badała ciało jakiejś kobiety do późna, bo spotkały się niedługo przed północą by świętować. Co prawda było to już kilka miesięcy temu, ale raczej zamiłowania Cyny się nie zmieniły. – Chyba, że nie ma dzisiaj dyżuru – dodała po chwili, bo w sumie to nie znała grafiku Flintówny.
– W sensie, że ruszać się po śmierci i nie tracić ciepła? – zapytała w zasadzie bez większej potrzeby, ale potrzebowała tej chwili, żeby pomyśleć nad odpowiedzią. – Wiesz co, nie wiem. Znam się na wampirach, ale nie pamiętam, żebym miała coś więcej do czynienia z ghoulami – o wampirach wiedziała co powiedzieć, przez tych dziesięć miesięcy stała się może nie ekspertką, ale dość dobrze się z nimi zaznajomiła, na pewno miała wiedzę wykraczającą ponad książki, które sobie przeczyły (i najlepsze było to, że nie kłamały), ale ghoule… Nie miała okazji. Nie wiedziała więc, czy taka ręka ghoula mogła się w podobny sposób zachowywać. – Jeśli należy do ghoula to faktycznie rozwiązuje to sprawę… częściowo. Bo ghoul musiał jakoś powstać – a te powstawały w wyniku nekromantycznego zaklęcia… zazwyczaj.