16.11.2025, 10:03 ✶
- Tak, nie czuję już obecność tej klątwy, nie jestem w stanie jej wykryć, nie zakorzeniła się w brew pozorom tak mocno w Warownii jak by na to wskazywała jej natura, więc udało się jej pozbyć całkowicie - rzekł rozglądając się jeszcze chwilę po pomieszczeniu, jakby oczekiwał, ze klątwa nagle pojawi się ponownie, niczym Frytek wyskakujący zza winka z łajno bombami. Ale nic takiego się nie stało, dlatego zadowolony odwrócił się do Brenny z delikatnym uśmiechem - domyślał się, że ciężko jej było w to uwierzyć od razu, w końcu to była klątwa powiązana z dość makabryczną nocą, która Miałą miejsce niecały tydzień temu.
- Nic innego nie musisz robić - pokiwał głową na boki. - Znaczy możesz odprawić rytuał podczas Mabon - zmarszczył brwi patrz na przyjaciółkę, chciała unikać ognia, to był ciężkie, ale nie niewykonalne. - Ale tak naprawdę nic nie jest już potrzebne, Warownia jest już ja... - urwał już bo powiedzenie "jak dawniej" trochę nie pasowało. - jak najbardziej wolna od klątwy - zakończył dość pewnym tonem tuż po tym chwilowym zawahaniu.
Machnął wolną dłonią, podczas chowania różdżki i tylko się uśmiechnął.
- Nie ma sprawy, to była dla mnie przyjemność - odparł i pogrzebał jeszcze chwilę w kieszeni i wyciągnął z niej dwa czekoladowe cukierki - jeden zaoferował jeszcze Brennie, drugi zaś samemu pałaszując bez czekania.
- Nic innego nie musisz robić - pokiwał głową na boki. - Znaczy możesz odprawić rytuał podczas Mabon - zmarszczył brwi patrz na przyjaciółkę, chciała unikać ognia, to był ciężkie, ale nie niewykonalne. - Ale tak naprawdę nic nie jest już potrzebne, Warownia jest już ja... - urwał już bo powiedzenie "jak dawniej" trochę nie pasowało. - jak najbardziej wolna od klątwy - zakończył dość pewnym tonem tuż po tym chwilowym zawahaniu.
Machnął wolną dłonią, podczas chowania różdżki i tylko się uśmiechnął.
- Nie ma sprawy, to była dla mnie przyjemność - odparł i pogrzebał jeszcze chwilę w kieszeni i wyciągnął z niej dwa czekoladowe cukierki - jeden zaoferował jeszcze Brennie, drugi zaś samemu pałaszując bez czekania.